LPG - dobre paliwo LPG dobre paliwo
 

15.09.2009

Akcyza na LPG

Wiedział o tym Szekspir, pisząc komedię pod tym tytułem, wiemy i my słysząc, jak premier Pawlak odwołuje zapowiadaną na przyszły rok podwyżkę akcyzy. Jego zapowiedź przyjęła nawet formę pisemną - w ostatecznym projekcie podatku stoi czarno na białym, że pozostajemy przy stawce 695 zł/t. Ale ile osób zwlekało z decyzją o montażu, nie sposób zliczyć.
REKLAMA

Wszystko dobre, co się dobrze kończy

GPL fot. gazeo.pl

Wiedział o tym Szekspir, pisząc komedię pod tym tytułem, wiemy i my słysząc, jak premier Pawlak odwołuje zapowiadaną na przyszły rok podwyżkę akcyzy. Jego zapowiedź przyjęła nawet formę pisemną - w ostatecznym projekcie podatku stoi czarno na białym, że pozostajemy przy stawce 695 zł/t. Ale ile osób zwlekało z decyzją o montażu, nie sposób zliczyć.

Atmosfera psychozy i niepewności nie służy wydawaniu z trudem zarobionych i zaoszczędzonych pieniędzy, o czym zdaje się zapomniał minister Rostowski, uporczywie lansując pomysł „podkręcenia” akcyzy do poziomu 1100 zł/t. W Zachodniej Europie i USA dawno zrozumiano, że większe przychody do budżetu uzyskuje się przez popuszczanie, a nie zaciskanie fiskalnego kagańca i ustalanie długofalowej polityki w miejsce rosyjskiej ruletki, zabawy w kotka i myszkę czy jak kto chce to sobie nazwać. U nas napięcie rosło przez pół roku, nim w końcu opadło. Przez ten czas państwo mogło zarobić sporą sumę z tytułu podatków odprowadzonych od zamontowanych instalacji i kupionego paliwa, ale widocznie uznano, że lepiej trzymać 2 miliony obecnych i pokaźną liczbę potencjalnych użytkowników LPG w niepewności.

Gdyby akcyza wzrosła, twardogłowi przeciwnicy autogazu skakaliby pewnie z radości jak dzieci. Gdy pojawiały się, jak „dokrętki” kiepskiego horroru, kolejne wersje ministerialnego projektu, w internecie krążyły opinie w stylu: „nareszcie się gazownicy przestaną bogacić moim kosztem”. Doprawdy ciekawa mentalność, przyjrzyjmy się jej z bliska:
- po pierwsze, na tankowaniu samochodu nikt się jeszcze nie wzbogacił, w najlepszym wypadku mniej wydał;

- po drugie, nawet gdyby LPG podrożało, benzyna by od tego nie potaniała, więc z czego się tu cieszyć?
Taki sposób myślenia chyba najlepiej charakteryzuje określenie „pies ogrodnika” - ja nie muszę mieć lepiej

- grunt, żeby inni mieli gorzej. I pomyśleć, że kiedyś Polacy słynęli w Europie z tolerancji i serdeczności...

Tak czy siak, podwyżki nie będzie. Skoro zostanie nam w kieszeniach więcej pieniędzy, możemy zorganizować „zrzutkę” i kupić fiskusowi i paru dziennikarzom okulary (najlepiej jednocześnie korekcyjne i różowe), żeby leczyć krótkowzroczność (kasa państwa może zyskałaby te 700 mln zł, ale tylko na chwilę, bo w mig zeżarłaby to inflacja) i „czarnowidzenie” (mówili, że gaz będzie po 3 zł). Wprawdzie pan minister na razie się otrząsnął, ale gazety nadal piszą, że rząd jednak sięgnie nam do kieszeni. Szalejący na świecie kryzys ekonomiczny ma bowiem doprowadzić do wyhamowania naszej gospodarki i powstania kolejnej dziury w budżecie, którą mamy dumnie i z poświęceniem zatykać swoimi pieniędzmi. Sęk w tym, że nawet w gorszych czasach powinno się zostawić podatki w spokoju lub wręcz je obniżyć, żeby zachęcić obywateli do wydawania pieniędzy, a nie chowania ich po materacach. Trzeba chyba iść w politykę, bo jakoś od 20 lat nie można doczekać się na sensownie rozumującą ekipę.

 




Robert Markowski
źródło: MG



gazeo.pl 2007-2014 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.