REKLAMA
LPG
Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 11
fot. "AUTOGAZ" DOMAŃSKI / Pierwszy w Polsce samochód dostosowany do zasilania LPG - Polski Fiat 125p 1300 Zbigniewa Domańskiego poprzednie następne
15.10.2014

Zbigniew Domański, prekursor sektora LPG w Polsce

Zbigniew Domański, prekursor sektora LPG w Polsce fot. gazeo.pl

40 lat temu Zbigniew Domański dostosował pierwszy w Polsce samochód do zasilania LPG. Wydarzenie to skłoniło nas do wizyty w firmie ”AUTOGAZ” DOMAŃSKI, czego efektem jest rozmowa, którą przeprowadziliśmy z jej właścicielem.
REKLAMA
Zbigniew Domańskifot. gazeo.plFotografię pierwszego w Polsce samochodu przystosowanego do zasilania LPG, którym był Polski Fiat 125p, prezentuje wykonawca tej adaptacji - Zbigniew Domański

Przygoda pana Zbigniewa z paliwami gazowymi zaczęła się 40 lat temu, kiedy w czerwcu 1974 r. Polski Fiat 125p z silnikiem o pojemności 1300 cm3 został dostosowany do zasilania płynną mieszaniną propanu i butanu, którą dziś powszechnie nazywamy autogazem lub LPG.

gazeo.pl: Panie Zbigniewie. Proszę nam opowiedzieć jak zaczęła się Pana przygoda z autogazem?
Zbigniew Domański: Odbywający się w 2014 roku mundial obudził u mnie przeżycia sprzed 40 lat. Wtedy też był mundial. Spieszyłem się na mecz, wracając z wakacji autem zasilanym gazem. Był to Polski Fiat 125p 1300, auto na oryginalnych włoskich częściach.

Do zasilania gazem nie zmusiły mnie wysokie ceny benzyny czy jej brak, lecz chęć sprostania wyzwaniom natury technicznej. Decyzję o zagazowaniu samochodu podjąłem w marcu, a już w czerwcu wyruszyłem na urlop nad morzem.

Jak wyglądała instalacja LPG w 1974 r.?
Ponieważ instalacji gazowych w Polsce nie było, do zasilania LPG adaptowałem urządzenia stosowane do innych celów. Najważniejszy był oczywiście reduktor, który umożliwiał doprowadzenie gazu do układu zasilania silnika.

Reduktor LPG, który w 1974 r. zasilał silnik Polskiego Fiata 125pfot. gazeo.plReduktor LPG, który w 1974 r. zasilał silnik w Polskim Fiacie 125p

Taki reduktor dostałem od przyjaciela i wielkiego entuzjasty podjętego przeze mnie wyzwania. Reduktor pochodził z przemysłowej instalacji zakładów mięsnych w Kole, gdzie do opalania tusz wykorzystywano gaz, który był w nim rozprężany.

Reduktor, choć najważniejszy, był zaczątkiem instalacji, resztę musiałem dorobić sam, niejednokrotnie, jak się później okazało, wyważając otwarte drzwi, o czym zwykle dowiadywałem się już po czasie. Nie był to dla mnie problem, aby dorobić wszystkie elementy instalacji. Miałem jednak satysfakcję, że tworząc podzespoły instalacji LPG, myślałem podobnie jak konstruktorzy firm produkujących instalacje na skalę przemysłową.

W czym przechowywany był gaz w samochodzie i jak radził Pan sobie z tankowaniem LPG?
Jako zbiornik była wykorzystywana butla 11 kg, która, aby zmieścić się w bagażniku musiała leżeć. Gaz do parownika musiał docierać w stanie ciekłym, co wymagało wyposażenia butli w rurkę syfonową. Na tą butlę później uzyskałem homologację, wykonaną bodaj w Instytucie Nafty i Gazu w Krakowie. Nastąpiło to jednak dopiero w 1991 r.

Wymiana butli 11 kg w Polskim Fiacie 125pfot. ”AUTOGAZ” DOMAŃSKIWymiana butli 11 kg w Polskim Fiacie 125p

Zawsze zabierałem ze sobą dwie butle 11-kilogramowe, które, zgodnie z ówczesnymi realiami, tankowałem na terenie lokalnych rozlewni gazu. Rozlewni takich było wtedy w Polsce zaledwie 17. Sytuację ratowały miejskie gazownie. Na wybrzeżu także była gazownia miejska, która w okresach szczytowych wzbogacała swój gaz dodatkiem LPG w fazie lotnej. Korzystając z uprzejmości pracowników gazowni, a nawet ich entuzjazmu i chęci uczestniczenia w tym projekcie, mogłem z instalacji gazowni napełnić butle i wracać na gazie do Poznania. Jedna taka butla zapewniała zasięg 190-200 km, czyli na dwóch butlach wracałem do domu.

Nie do końca sformalizowana sprawa napędu auta gazem trwała 17 lat. Dopiero w roku 1991, na początku przemian gospodarczych, zachęcony - słynnym już "na cały świat” zawołaniem, nieodżałowanego ministra Wilczka - postanowiłem ten proceder zalegalizować, a przy okazji, jak mówią rdzenni poznaniacy: uzyskać, stosowne na tę okoliczność, flepy (odpowiednie zezwolenia i dopuszczenia).

Skąd czerpał Pan wzorce?
Miałem przepisy duńskie dotyczące aut zasilanych gazem, Instytut Transportu Samochodowego był w posiadaniu przepisów włoskich i w ten sposób, wspólnymi siłami, korzystając z obu aktów normatywnych, bardziej technicznych niż prawnych, stworzyliśmy tzw. dodatkowe warunki techniczne dla aut zasilanych gazem LPG, aby po ich spełnieniu mogły one uzyskać dopuszczenie do ruchu. Było to latem w 1991 roku.

Walcowe zbiorniki LPG firmy STAKOfot. ”AUTOGAZ” DOMAŃSKIPierwsze walcowe zbiorniki LPG firmy STAKO na Międzynarodowych Targach Poznańskich

A zbiorniki?
W 1992 roku, śp. pan Michał Staniuk ze Słupska, dowiedział się o moich uprawnieniach związanych z instalacjami gazowymi i zadeklarował chęć produkcji zbiorników, które mogłyby być wykorzystywane w samochodach. On był drugą osobą, która walnie przyczyniła się do rozwoju rynku autogazu w Polsce i na pewno pierwszą, która zrobiła na nim autentyczną karierę światowego formatu!

A skąd było wiadomo jak skonstruowane są zbiorniki LPG?
Dostarczyłem dokumentację uzyskaną od Włochów. Z tego powodu w Polsce przyjął się system włoski osprzętu zbiornika w postaci wielozaworu. STAKO zaczęło produkować na początku 2-3 rozmiary. Wtedy każdy chciał mieć jak największy zbiornik. Najbardziej popularnymi samochodami były Fiat 125p i Polonez. Doszliśmy zatem do wniosku, że najlepszy będzie zbiornik o pojemności "wodnej" 65 litrów i wymiarach pozwalających na montaż w obu tych autach. Został nim zbiornik o średnicy 315 mm, dostępny w kilku różnych długościach.

Skąd taka decyzja?
Przy jednej średnicy zbiornika, wystarczał tylko jeden typ wielozaworu, co istotnie ułatwiało import. Dodatkowo, zbiorniki o różnej pojemności miały te same dennice, co znakomicie usprawniało produkcję.

Starałem się aby rozmiarów tych nie było zbyt dużo, lecz życie pokazało, że liczba zbiorników przerażała nawet samych producentów, bo przecież do każdego z nich musiały być m.in. inne dennice. A to generowało dodatkowe koszty maszyn koniecznych do rozpoczęcia produkcji.

Wtedy zbiorniki były czerwone?
Tak, Urząd Dozoru Technicznego wymagał aby były pomalowane na czerwono, przez analogię do butli 11 kg. Kolor czerwony sugerował, że jest to coś niebezpiecznego, co w ludziach wzbudzało niepokój. Zwłaszcza, że zbiorniki holenderskie były czarne lub w kolorze stalowym.

Ale nie było przecież stacji tankowania LPG.. Dlatego znów musiałem skonstruować urządzenie do przepompowywania gazu z butli do zbiorników. Wykorzystałem do tego włoską pompę stosowaną w rolnictwie do chemikaliów. W porozumieniu z producentem zastosowaliśmy odpowiednie uszczelniania, odporne na działanie LPG. W ten sposób można było z butli 11kg napełniać zbiorniki samochodowe.. Takich pomp wykonałem kilkadziesią…
 

Na następnej stronie znajdziesz informacje o kolejnych latach działalności firmy
"AUTOGAZ" DOMAŃSKI oraz nowych produktach w jej ofercie

Pozostało: 50%



Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Piotr Złoty
źródło: Zbigniew Domański, ”AUTOGAZ” DOMAŃSKI



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.