REKLAMA
03.09.2008

Benzyna z recyklingu

Gama produktów ropopochodnych nie ogranicza się bynajmniej do benzyny, oleju napędowego, nafty i gazu LPG. Powstają z niej także tworzywa sztuczne, które nierzadko po jednorazowym użyciu trafiają na śmietnik. Gdyby tak więc odwrócić cykl i z plastiku odzyskiwać paliwo? Niemożliwe? A jednak!
REKLAMA
 Ralph125 ©iStockphoto.com Ralph125

Po świecie jeździ obecnie ok. 600 milionów samochodów i szacuje się, że liczba ta ulegnie podwojeniu do roku 2020, gdyż w kolejkach po nowe auta coraz tłumniej ustawiają się Chińczycy i Hindusi. Przytłaczającą większość aut stanowią modele napędzane paliwami produkowanymi z ropy naftowej i w tej materii niewiele się w najbliższych latach zmieni. Pojawienie się tanich ogniw paliwowych ani wydajnych akumulatorów nie spowoduje wymiany całego światowego parku maszyn z dnia na dzień, kiedy „czarnego złota” zacznie brakować. Co więc zrobić, by pewnego dnia świat nie stanął w miejscu, a samochody spalinowe mogły spokojnie „dożyć swoich dni”? Odzyskać paliwo, które uważaliśmy za zmarnowane!

Brzmi banalnie, nieprawdaż? Tylko gdzie szukać, żeby znaleźć szybko, dużo i tanio? Najlepiej we własnym śmietniku! Oczywiście to bardzo duże uproszczenie, ale w skrócie o to właśnie chodzi - wykorzystanie odpadów jako surowca do produkcji wartościowej, 95-oktanowej benzyny. Nie chodzi tu wyłącznie o śmieci wytwarzane przez ludzi, lecz także biomasę - rośliny, żywność, nawet obornik. Koszt miałby wynieść od 1,2 do 2 dolarów za galon* gotowego produktu, a przypomnijmy, że Amerykanie płacą obecnie za taką ilość paliwa 4 dolary, co skłania ich do panicznego i masowego pozbywania się paliwożernych SUV-ów i pick-up’ów na rzecz małych, oszczędnych samochodów.

Taka benzyna z recyklingu nie będzie dostępna jutro ani nawet na Gwiazdkę, ale przetwórnie odpadów na paliwo mogłyby ruszyć w przeciągu 2 lat, jeśli technologia okaże się wydajna i opłacalna. Pionier i prekursor w tej dziedzinie, amerykańska firma Byogy, chciałaby do roku 2022. zaspokajać swoją produkcją 2% krajowego zapotrzebowania na paliwo (czyli dostarczać na rynek 2,4 miliarda galonów rocznie), jednak gdyby pomysł „chwycił”, można spodziewać się naśladowców. Jedno jest pewne - śmieci wystarczy dla wszystkich! W końcu z kosmosu widać już nie jedno dzieło ludzkich rąk, ale trzy - Wielki Mur w Chinach, odkrywkę węgla brunatnego koło Bełchatowa i... wysypisko pod Nowym Jorkiem. Nieszczególny powód do dumy, ale dobrze chociaż, że ktoś ma potencjalny sposób na zagospodarowanie tej góry odpadów.

Pomysł polega na tym, że wykorzystując niemal ten sam materiał będzie się wytwarzać biobenzynę zamiast bioetanolu lub biodiesla, bo to rozwiązanie prostsze i mniej kosztowne. Do przerobu nadaje się praktycznie wszystko - nieczystości stałe z oczyszczalni ścieków, tzw. mokre bio z domowych koszy, ścięta trawa, odpady spożywcze oraz rośliny hodowane specjalnie do tego celu. Co ważne, te ostatnie to nie surowce do produkcji żywności, a więc odpada ryzyko, że w imię paliwa będziemy musieli zmienić swoje nawyki żywieniowe.

Jeszcze inny koncept mają specjaliści z Sapphire Energy, którzy twierdzą, że uzyskali benzynę chemicznie identyczną z tą uzyskiwaną z ropy poprzez rafinację... alg! Nie ujawniono jeszcze szczegółów, ale przypuszcza się, że firma wykorzystuje jakiś genetycznie zmodyfikowany gatunek do pozyskiwania paliwa, które mogłoby trafić na rynek w ciągu 3-5 lat. Plusami tej technologii są niewątpliwie: brak konieczności tworzenia nowej infrastruktury i uniezależnienie gospodarki od wydobycia „petroleum”, ale na dłuższą metę benzynę trzeba wyeliminować, więc przyjmijmy, że takie rozwiązanie można stosować tylko do momentu naturalnego zużycia ostatnich samochodów spalinowych.

cmcderm ©iStockphoto.comcmcderm

No dobrze, czyli można mieć paliwo z obornika albo alg, ale co z tym plastikiem? Otóż okazuje się, że z kilograma torebek, które do niedawna tonami rozdawały super- i hipermarkety, da się wyprodukować litr benzyny. Tak przynajmniej twierdzą naukowcy z rosyjskiego Uniwersytetu Mendelejewa. Ich rozwiązanie wydaje się bardziej racjonalne od poprzednich - po co bowiem przerabiać na paliwo, którego dni są i tak policzone, algi lub materiał ulegający biodegradacji? Lepiej skupić się na wysokokarbonowych odpadach syntetycznych, które będą zalegać w środowisku przez setki lat, takich jak polietylen, polipropylen i polistyren. Rosjanie twierdzą, że robią duże postępy. Technologia, nad którą pracują, opiera się na termicznej, katalitycznej obróbce surowca, a proces przebiega następująco: plastik jest mielony (bez konieczności uprzedniego płukania, a więc oszczędzając cenną wodę) i roztapiany. Następnie dodaje się czynnik katalizujący i w warunkach odpowiedniej temperatury i ciśnienia doprowadza do termicznego rozpadu takiej „mieszanki”. W wyniku powstaje ciekła frakcja węglowodorowa - benzyna. Część zostaje zużyta w toku produkcji, reszta może być wykorzystana do dowolnego celu. Produktem ubocznym jest smołopodobna substancja, powstająca w ilości około łyżki stołowej na litr uzyskanego paliwa. Jednak i tę „maź” można ponoć bezpiecznie zutylizować.

Oczywiście trudno mówić tutaj o paliwach alternatywnych sensu stricto. Zgadzamy się, że benzyna to zawsze benzyna i zamiast szukać nowych sposobów jej pozyskiwania, powinniśmy raczej szukać zupełnie nowych paliw i źródeł energii. Chodzi raczej o alternatywne metody produkcji surowca, od którego ludzkość jest dziś zbyt zależna, by posłać go do lamusa. Skoro nie ulżymy na razie środowisku poprzez wyeliminowanie dotychczas stosowanych rozwiązań, możemy chociaż wykorzystać szkodliwe wytwory swojej działalności, by silnik spalinowy przeszedł do historii z klasą. Warto spróbować, nim zasypiemy się kubeczkami po jogurcie

* 1 galon to ok. 3,79 litra


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: ecogeek, treehugger, innovations-report



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.