Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
16C Galibier / Bugatti poprzednie następne
11.12.2009

Bugatti 16C Galibier - (nie) dla szejka

Bugatti 16C Galibier - (nie) dla szejka  

Miło czasem oderwać się kompletnie od rzeczywistości i pomarzyć o samochodzie, który prawdopodobnie będzie się do końca życia oglądać wyłącznie na zdjęciach. Ten jednak ma pewną fantastyczną cechę - dowodzi, że chęć oszczędzania i szacunek dla środowiska nie zależą od liczby zer na koncie bankowym...
REKLAMA
16C GalibierBugatti16C Galibier

Bugatti zawsze produkowało samochody najwyższej próby - najszybsze, najlepiej prowadzące się i wykonane, najnowocześniejsze, najmocniejsze, a zupełnie przy okazji także najdroższe. Choć twórca marki nie żyje od lat, jego wizjonerskie idee są kontynuowane i sukcesywnie wdrażane w życie za pośrednictwem kolejnych modeli. Najnowszy z nich to czterodrzwiowy 16C Galibier, czyli istna oaza luksusu i technologii na kołach.

16C GalibierBugatti16C Galibier

Legendarny Ettore zapisał się złotymi literami na kartach motoryzacyjnej historii m. in. dlatego, że był pionierem w dziedzinie wykorzystania nowych materiałów do produkcji aut. To on jako pierwszy użył aluminium, wykonując z niego nadwozia, bloki silników i odlewane felgi, podczas gdy „na topie” były koła szprychowe, a główny surowiec stanowiła stal. Dziś aluminium nikogo już nie dziwi, dlatego w - koncepcyjnym na razie - modelu Galibier sięgnięto po tworzywa bardziej współczesne, w tym włókno węglowe. Z tego lekkiego i niezwykle mocnego materiału skonstruowano zasadniczą strukturę nadwozia, dodając do naturalnego efektu głęboki niebieski kolor, który ponoć w niezwykły sposób odbija światło. Musimy uwierzyć na słowo... Nie zabrakło także tradycyjnego dla marki aluminium, tutaj polerowanego, z którego wykonano poszycie, a więc drzwi i błotniki. Całość prezentuje się bardzo gustownie.

Oczywiście są i inne smaczki, takie jak dwuskrzydłowa pokrywa silnika, inspirowana tą w klasycznym modelu 57S Atlantic, 8 rur wydechowych (także wzorowanych na tymże) czy kształt tyłu z charakterystycznym „grzbietem” biegnącym wzdłuż dachu. Jednak najlepsze kryje się pod wspomnianą maską. Włożono tam potężny motor o 16 cylindrach w układzie W (dwie połączone W-ósemki, czyli 4 jednostki typu VR4, o wspólnym wale korbowym) i pojemności 8 l, pokrewny z 1001-konną jednostką modelu 16.4 Veyron. Na potrzeby Galibiera, któremu prędkość 400 km/h nie tylko nie jest potrzebna, ale wręcz nie przystoi (czy ktoś kiedyś widział, by dżentelmen się spieszył?), poczwórne turbodoładowanie zastąpiono podwójnym, mechanicznym. Ponieważ jednak rezerwa mocy (przenoszonej na wszystkie koła) pozostaje ogromna i łatwo dać się ponieść, za obręczami znalazły się wydajne hamulce ceramiczne, niepodatne na przegrzanie i fading.

16C GalibierBugatti16C Galibier

Gwoździem programu jest natomiast fakt, że szlachetne monstrum napędzające Galibiera przystosowano do zasilania ekologicznym bioetanolem. Oto właśnie powód, dla którego ten samochód dla szejków (bo kogóż innego będzie nań stać, jeśli trafi do produkcji?) jest nie do końca dla szejków - skoro swoje fortuny zawdzięczają oni ropie naftowej, po co im taki samochód? Z drugiej strony, skoro można usypać sztuczną wyspę i zbudować na niej siedmiogwiazdkowy hotel, dlaczego nie stworzyć na pustyni upraw kukurydzy i produkować z niej E85? Dla chcącego - i dostatecznie zamożnego - nic trudnego!




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Bugatti



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.