02.06.2010

Ferdinand GT3 RS - prawie jak Porsche

Oto najbardziej przyjazne środowisku Porsche w dziejach! Mówiąc ściślej, jest to najbardziej przyjazny środowisku pojazd wyglądający jak Porsche, jaki kiedykolwiek powstał. Przy tym także najlżejszy oraz... najwolniejszy, ponieważ poruszany jest siłą mięśni kierowcy. Wygląda i zwraca uwagę jak oryginał, więc po co przepłacać?
REKLAMA
Ferdinand GT3 RSferdinand.johannes-l.netFerdinand GT3 RS

Ferdinand robi zawrotną karierę w sieci - wszyscy się o nim rozpisują, filmik cieszy się dużą oglądalnością i pozostaje tylko jedno pytanie: po co ktoś go zbudował? Sądząc po nazwie, chciał oddać hołd genialnemu konstruktorowi i założycielowi firmy produkującej jedne z najsłynniejszych samochodów sportowych świata, jednak nie mamy pewności, czy taka forma spodobałaby się Ferdynandowi Porsche. Chyba że miał odpowiednie poczucie humoru. Jeśli nie, z pewnością przewraca się teraz w grobie i przysięga straszyć twórców GT3 (gran turismo!) RS (rad sports, czyli rowerowy sport) po nocach.

Ferdinand GT3 RSferdinand.johannes-l.netFerdinand GT3 RS

Spójrzmy na samo auto (czy może lepiej pojazd, bo bezpieczniej będzie tak go nazywać). Choć na pierwszy rzut oka wygląda jak pokryty chromem lub złotem „Porszak” należący do kogoś, u kogo ilość gotówki góruje nad zdrowym rozsądkiem, w rzeczywistości jednak jest to lekka, ważąca niespełna 100 kg konstrukcja oparta na ramie rurowej... posklejanej specjalną taśmą pokrytą polietylenem. Poszycie nadwozia wykonano z płatów tektury i przywodzącej kosmiczne skojarzenia folii aluminiowej, a całość postawiono na kołach wyposażonych w rasowo wyglądające obręcze. Czar pryska, gdy spojrzy się od przodu na szerokość opon.

Ferdinand GT3 RSferdinand.johannes-l.netFerdinand GT3 RS

Moc dostarczana jest bezpośrednio przez kierowcę, a więc jej wysokość zależy wprost od pożywności śniadania kierującego i od tego, czy się porządnie wyspał. Jakkolwiek pożywny nie byłby jednak posiłek i jakkolwiek dobre samopoczucie, jedyna frajda z jazdy Ferdinandem pochodzi prawdopodobnie wyłącznie z faktu samodzielnego wprawiania go w ruch. Zapierających dech przyspieszeń i przeciążeń ze świecą tu szukać, podobnie jak typowego dla aut z Zuffenhausen „zamiatania” tyłem w zakrętach. Efekt na przechodniach i postronnych widzach, obserwujących Ferdinanda podczas niespiesznych przejażdżek po torze, jest jednak nawet lepszy niż w przypadku opatrzonych pierwowzorów. Pozytywnego wydźwięku nadaje też całej sprawie fakt, że twórcy auta na pedały nie traktują go zbyt poważnie - raczej na luzie i z dużym przymrużeniem oka. Kto chciałby na własne oczy ujrzeć ten niezwykły, jedyny w swoim rodzaju pojazd, powinien niezwłocznie udać się do Linzu w Austrii, gdzie - w tamtejszym Muzeum Sztuki - demonstrowany jest GT3 RS. Yabba dabba doo i do przodu!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: ferdinand.johannes-l.net



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.