22.06.2010

Mentosy i cola - nie tylko na drogę

Jak się okazuje, miętowe drażetki i napoje gazowane przydają się w samochodzie nie tylko do uprzyjemnienia monotonnej jazdy i zabicia czasu w podróży, ale również do... napędzania! Co prawda daleko się w ten sposób nie ujedzie, ale za to jakże efektownie. Tylko ta emisja - może niespecjalnie szkodliwa, ale za to dość lepka.
REKLAMA
pojazd na colę i Mentosyeepybird.compojazd na colę i Mentosy
pojazd na colę i Mentosyeepybird.compojazd na colę i Mentosy

Co się stanie po wrzuceniu do Coca-Coli Zero miętowych Mentosów? Stanie się bałagan, ponieważ zawarte w tych popularnych produktach składniki wejdą w gwałtowną reakcję, po czym zawartość butelki wystrzeli przez szyjkę jak gejzer. Kto nie wierzy, może sam spróbować, ale radzimy przeprowadzać takie eksperymenty poza domem, bo cola kiepsko schodzi ze ścian i sufitów. Można też nie ryzykować i odwiedzić stronę internetową pewnych dwóch zapaleńców, którzy z wybuchowych właściwości napoju i draży uczynili niemal sposób na życie, a na pewno sztukę. Wrzucanie pojedynczego dropsa do butelki już dawno przestało im wystarczać, a wyobraźnia pchnęła ich w kierunku bardziej fantazyjnych układów. Najpierw w głowach Fritza Grobe i Stephena Voltza, a potem w realnym świecie powstały specjalne „instalacje”, które po uruchomieniu wyglądają jak widowiskowe fontanny tryskające gazowaną cieczą. Ładne, ale to jeszcze za mało...

pojazd na colę i Mentosyeepybird.compojazd na colę i Mentosy
pojazd na colę i Mentosyeepybird.compojazd na colę i Mentosy

Przedsiębiorczy dżentelmeni postanowili skonstruować „rakietowy” pojazd napędzany siłą powstałą w wyniku „spienienia” zawartości 108 dwulitrowych butelek bezcukrowej Coca-Coli za pomocą 648 Mentosów. W tym celu powstało trójkołowe podwozie, na którym zainstalowano specjalny stelaż na butelki i „orurowanie”, którym wzburzona ciecz wypływa na zewnątrz, pchając wehikuł naprzód. Wnikając nieco bardziej w szczegóły, działa to tak: każda butelka podłączona jest u góry do dozownika drażetek i dwumetrowej poziomej rury z umieszczonym wewnątrz tłokiem tej samej długości. Gdy miętówki wpadną do środka, rosnące ciśnienie wypycha tłoki z rur. Aby cokolwiek z tego wyszło, 108 tłoków musi się od czegoś odepchnąć. Rolę platformy startowej pełni betonowa ściana, spod której rusza mentosowo-cocacolowa rakieta. Efekt odrzutu działa tylko do chwili wysunięcia się całych tłoków z „cylindrów”, reszta jazdy odbywa się wyłącznie dzięki sile rozpędu. Tej zaś wystarczyło na pokonanie dystansu 221 stóp, czyli niespełna 74 m. Wszystko to za cenę ok. 500 zł, a więc z ekonomicznego punktu widzenia ta przejażdżka była zupełnie bez sensu. Ale za to jaka frajda i widowisko!

Niejako przy okazji ustanowiono rekord odległości przejazdu dla wehikułu napędzanego wyłącznie colą i miętowymi cukierkami. Szczerze mówiąc, to chyba nic trudnego, bo śmiałkowie próbujący dokonać podobnej sztuki raczej nie ustawiają się w kolejce. Tym niemniej gratulujemy i czekamy na próbę poprawienia wyniku, oczywiście przez tych samych pozytywnie zakręconych osobników. A może następna w kolejności będzie rakieta „z prawdziwego zdarzenia”, czyli pionowego startu? Problem w tym, że do oderwania jej od ziemi potrzeba by chyba zbyt wiele Coca-Coli, ale kto wie... Wędka zarzucona, czekamy na odzew ze strony panów Grobe i Voltza.

PS. Materiał filmowy z rekordowej próby (także w formacie 3D!) można znaleźć w popularnym serwisie publikującym filmy oraz na stronie autorów całego przedsięwzięcia.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: eepybird



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.