21.02.2011

Wodór zamiast benzyny - łatwiej niż myślimy?

Wodór mógłby z powodzeniem zastąpić konwencjonalne paliwa samochodowe i to bez konieczności zastępowania poczciwych silników tłokowych nowymi technologiami. Problemem było dotąd pozyskiwanie i przechowywanie H2, z natury dość niesfornego pierwiastka. Było, ale możliwe, że już nie jest.
REKLAMA
Czy tak niedługo będziemy tankować? Nie widzimy przeciwwskazań!Cella EnergyCzy tak niedługo będziemy tankować? Nie widzimy przeciwwskazań!

Cały szkopuł z wodorem polega na tym, że nie występuje w naturze w postaci wolnej (jedynie w związkach chemicznych), a jego atomy (czy raczej cząsteczki, bo nawet odseparowany ma formę właśnie cząstki złożonej z dwóch atomów) są tak małe, że przenikają przez ściany pojemników wykonanych z większości popularnych materiałów. Kluczem do upowszechnienia się H2 jako paliwa jest więc opracowanie technologii niezawodnych zbiorników (dodajmy, że w miarę niedrogiej). Brytyjska firma Cella Energy twierdzi, że sprostała zadaniu.

Współpracując z Londyńskim Centrum Nanotechnologii przy University College London i Uniwersytetem Oksfordzkim, naukowcy Cella Energy opracowali metodę produkcji włókien 30-krotnie cieńszych od ludzkiego włosa. Włókna te tworzą bezpieczny materiał przypominający strukturą tkankę, który - proporcjonalnie do masy - może pomieścić tyle samo wodoru co wysokociśnieniowe zbiorniki, w których gaz jest sprężany do nawet 700 barów. Nośnik ten można wykonać także w postaci mikroskopijnych koralików wiążących wodór, dzięki czemu można go przelewać i pompować jak ciecz bez drastycznego schładzania. Pozwala to na tankowanie pojazdów tak, jak robi się to dzisiaj, przy czym oczywiście bez szkodliwych oparów w trakcie i bez spalin podczas pracy silnika. Chyba że parę wodną uznamy za spaliny.

Korzyści z zamiany benzyny na czysty wodór są kolosalne. Konwencjonalne paliwo płynne odpowiada za ¼ całego światowego tzw. śladu węglowego, natomiast H2 spala się wyjątkowo czysto i bardzo efektywnie - w jednostce masy wodoru jest trzykrotnie więcej energii niż w takie samej ilości benzyny. Zdaniem profesora Stephena Benningtona, kierującego przedsięwzięciem z ramienia STFC Rutherford Appleton Laboratory, z którego powstało Cella Energy, nowa technologia oznacza niewielki wzrost kosztów (w kontekście jej wdrożenia na szeroką skalę) przy porównywalnym poziomie wygody z korzystania dla końcowego użytkownika. Stephen Voller, szef Cella Energy, dodaje: „Kierowcy lubią tankować nie częściej niż co przynajmniej 500-600 km, a kiedy to robią, najlepiej, żeby zajmowało to jak najmniej czasu. Dotychczasowe metody przechowywania wodoru nie spełniały oczekiwań zmotoryzowanych, nasza - owszem”.

Rozwiązanie wygląda obiecująco, jednak obawiamy się, że w najlepszym wypadku będzie tylko przejściową alternatywą, a nie ostateczną opcją na przyszłość. Dlaczego? Stary dobry silnik spalinowy - czym by go nie napędzać - po prostu nie jest tak sprawny jak jednostki elektryczne, które, za pośrednictwem ogniw paliwowych, również można zasilać wodorem. I na nic tu lamenty fanów „bulgoczących” V-ósemek - silniki tłokowe będą, prędzej czy później, musiały ustąpić. Jeżeli udałoby się jednak dłużej utrzymać je przy życiu dzięki wynalazkowi Cella Energy, może warto spróbować?




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Cella Energy



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.