30.08.2010

Atomik 500 - elektryczny łunochod

Fani mocnych wrażeń mają dość niskie mniemanie o samochodach elektrycznych, ponieważ pod względem osiągów odstają one wyraźnie od modeli spalinowych. Coraz liczniej pojawiają się jednak modele zaprzeczające temu stereotypowi i przyprawiające benzyniaki o kompleksy, a kierowców o szybsze bicie serca. Oto Atomik 500, który potrafi popędzić kota Abarthowi.
REKLAMA
500 EVAtomik500 EV

Pomysł na dogłębną konwersję Abartha 500 zrodził się w głowach francuskich tunerów z firmy Atomik Cars. Poważne modyfikacje objęły zespół napędowy (choć może „modyfikacje” to niewłaściwe słowo, ponieważ silnik benzynowy i układ przeniesienia mocy w całości wymieniono na komponenty elektryczne) oraz nadwozie - to ukłon w stronę tych, którzy fabryczną „pięćsetkę” ze skorpionem na masce uważają za zbyt grzecznie stylizowaną. Fiacik po kuracji Atomika wygląda bardzo bojowo, wręcz złowrogo, przypominając surowe wyścigówki. Jako ciekawostkę dodajmy, że 13-calowe felgi są wzorowane na tych z należącego do Renault bolidu Formuły 1 z końca lat 70. XX w.

Tor wydaje się zresztą naturalnym środowiskiem tego auta, co zdają się potwierdzać opublikowane przez twórców parametry. Samochodzik przenosi się na tamtą stronę granicy 100 km/h w 5,6 s po ruszeniu z miejsca, pokonując pierwsze 400 m w 14, a kilometr - w 26 s ze startu zatrzymanego.

500 EVAtomik500 EV

Oznacza to prawie półtorasekundową przewagę w sprincie ponad modelem standardowym (pomimo wyższej o pół tony masy), a do tego wersja „na baterie” dysponuje napędem na cztery koła (za sprawą dwóch silników) i wielowahaczowym zawieszeniem tylnym, dzięki czemu klei się do asfaltu.

Użyta technologia i wykonanie Atomika świadczą niezbicie o tym, że nie zamierza on być jedynie cichym miejskim toczydełkiem. Niemal bezgłośnej pracy oczywiście odmówić mu nie można (co akurat nie musi być zaletą dla „tłokogłowych”, lubujących się w odgłosie pracy rasowego wydechu), ale czyni to auto jedynie bardziej niepozornym. Idealny niemal rozkład masy (dzięki litowo-jonowym akumulatorom umieszczonym wzdłuż całego samochodu - pod maską, podłogą bagażnika i w tunelu środkowym) i użycie kompaktowych, mocnych jednostek napędowych (używanych w satelitach do obracania anten) sprawiają, że auto rwie do przodu z prędkością 180 km/h, a wszystkie napotkane po drodze zakręty połyka jakby od niechcenia.

500 EVAtomik500 EV

W adrenalinowym ferworze towarzyszącym jeździe trzeba jednak znaleźć choć odrobinę opamiętania, by nie przekroczyć wynoszącego ok. 190 km zasięgu. To chyba jedyna poważna wada samochodu - zazwyczaj można by zjechać do boksu lub na stację, zatankować i ruszyć ponownie nim jeszcze wygaśnie ogień w oczach, natomiast w tym wypadku kierowca ma na ochłonięcie i opanowanie drżenia rąk dobrych osiem godzin. Czy tego chce czy nie.

500 EVAtomik500 EV

Na szczęście lub niestety, niewielu dane będzie zmagać się z takimi problemami. Atomik 500 EV powstanie w ściśle limitowanej serii liczącej 50 egzemplarzy, w przyprawiającej o miękkość w kolanach cenie 100 tys. funtów szterlingów za sztukę. Zamiast ekologicznym ścigantem dla mas, będzie więc wykwintną zabawką dla zamożnych. Ludowi pracującemu pozostaje mniej przyjazny dla środowiska i nie tak ostry na drodze fabryczny Abarth 500. Cóż, technologie przyszłości zawsze najpierw trafiały w ręce najbogatszych, dzięki którym jednak upowszechniały się i trafiały w ręce ogółu. Nadejdzie taki dzień, że każdy będzie miał swojego Atomika 500, oby tylko za naszego życia...


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Atomik Cars



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.