Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 2
A3 e-tron - anatomia modelu / Audi poprzednie następne
09.05.2011

Audi A3 e-tron - elektryczny władca pierścieni

Audi A3 e-tron - elektryczny władca pierścieni  

Obecna generacja Audi A3 może już dożywać swoich dni na rynku, ale producent postanowił jeszcze wykorzystać ten model jako platformę dla eksperymentalnego samochodu elektrycznego. Czyżby w ten sposób marka z Ingolstadt wysyłała sygnał, że następne pokolenie „Golfa premium” będzie dostępne w wersji z wtyczką?
REKLAMA
A3 e-tron - gdyby nie ostentacyjne oznaczenia zewnętrzne, trudno byłoby rozpoznać w nim samochód elektrycznyAudiA3 e-tron - gdyby nie ostentacyjne oznaczenia zewnętrzne, trudno byłoby rozpoznać w nim samochód elektryczny

Można odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie rozwiązał się worek z napisem e-tron. Najpierw pokazano elektrycznego supersportowca przypominającego R8, potem A1 jako hybrydę typu plug-in z silnikiem Wankla po spalinowej stronie mocy i również hybrydowego rasowego roadstera, wyposażonego w jednostkę wysokoprężną. Teraz jednak Audi porzuca fajerwerki na rzecz bardziej realistycznych propozycji, po niedawnym spalinowo-elektrycznym A5 Quattro pokazując A3 Sportback, które w głębokim poważaniu ma płynne paliwa.

A3 e-tron - z tej perspektywy widać jednak, że ta A-trójka nie potrzebuje żadnego klasycznego paliwaAudiA3 e-tron - z tej perspektywy widać jednak, że ta A-trójka nie potrzebuje żadnego klasycznego paliwa


Z zewnątrz niemal nic - oczywiście poza brakiem rury wydechowej, niezauważalnym jednak na pierwszy rzut oka - nie zdradza, że ma się do czynienia z bardzo nietypowym kompaktem spod znaku czterech pierścieni. Nie trzeba jednak prześwietlać pojazdu ani zaglądać pod maskę, by odnaleźć różnice. Wystarczy zajrzeć do kabiny i spojrzeć na instrumentarium, by w miejscu obrotomierza dostrzec wskaźnik chwilowej mocy i ładowania akumulatorów w jednym. Po „ujemnej” stronie skali znajduje

A3 e-tron - zestaw wskaźników jest unikalny dla odmiany elektrycznejAudiA3 e-tron - zestaw wskaźników jest unikalny dla odmiany elektrycznej


bowiem się zielone pole z napisem Charge, na które wskazówka przenosi się w momencie hamowania silnikiem, gdy uaktywnia się układ odzysku energii kinetycznej. Dla oszczędności zmodyfikowano także działanie systemu klimatyzacji.

Wszystko naturalnie po to, by pojemne na 26,5 kWh ogniwa litowo-jonowe nie marnowały cennych elektronów, potrzebnych przede wszystkim 136-konnemu silnikowi. Oferująca 270 Nm momentu obrotowego jednostka rozpędza koncepcyjny pojazd do 100 km/h w 11,2 s i zapewnia mu prędkość maksymalną 145 km/h. Nie dlatego, że więcej nie potrafi - ze względu na ograniczoną zasobność baterii zdecydowano się na ograniczenie elektroniczne.

Do jazdy po autostradzie wystarczy, ale na wrażenia rodem z „soczystego” RS3 nie ma co liczyć. Również zasięg trzeba poważnie brać pod uwagę planując ewentualne wyjazdy, ponieważ wynosi on 140 km. Po pokonaniu takiego dystansu trzeba poświęcić co najmniej 4 godziny na odnowienie zapasów (z gniazdka 400-woltowego), w większości przypadków zaś raczej 9 godzin (ze standardowego przyłącza 230 V). Czy jest więc sens, by Audi oferowało swoim klientom auto o takich osiągach? Mamy nadzieję, że do momentu premiery modelu seryjnego - o ile A3 e-tron w ogóle zapowiada nadejście takowego - nastąpi choćby niewielki przełom.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Audi



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.