20.08.2012

BMW i Pedelec - składak XXI wieku

Któż z nas nie miał w młodości roweru Pelikan, Wigry lub Jubilat? Może i ktoś faktycznie nie miał, więc wyjaśnijmy, że te klasyczne polskie welocypedy miały składane ramy, żeby łatwiej było je przewozić Fiatami 126p. Pomysł odżywa za sprawą BMW – w bardziej wyrafinowanej formie i z elektrycznym „wspomaganiem”.
REKLAMA
Kręcisz pedałami, a się nie męczysz. Czyżby rower marzeń?fot. BMWWygląda trochę jak Smyk, ale kryje znacznie bardziej zaawansowaną technikę

W Londynie otwarto pierwszy na świecie salon dealerski poświęcony wyłącznie elektrycznym modelom marki BMW z zapowiadanej już od pewnego czasu nowej linii i. BMW i Park Lane niczego na razie nie sprzedaje, ponieważ jedyne pokazane do tej pory światu napędzane elektronami samochody bawarskiej marki – i3 oraz i8 – to wciąż pojazdy koncepcyjne, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć budować wizerunek. Przy okazji otwarcia tego motoryzacyjnego iStore'u zaprezentowano jednak zupełną nowość – dwukołowy, jednośladowy i Pedelec (od Pedal Electric Cycle), czyli składany elektryczny rower.

W odróżnieniu od wielu dotąd pokazanych e-bike'ów, wynalazek rodem z Monachium nie porusza się o własnych siłach, a jedynie odciąża jadącego. Ma to tę zaletę, że formalnie pozostaje zwykłym rowerem i nie trzeba go rejestrować ani dysponować żadnymi uprawnieniami, by go prowadzić. Wystarczy raz złapać równowagę i można nim jeździć do końca życia. Umieszczony w piaście tylnego koła silnik pełni rolę wspomagacza do prędkości 25 km/h, dzięki czemu nawet żwawe przemieszczanie się po mieście nie sprawi, że cyklista zaleje się potem. Chyba że przejedzie więcej niż 25-40 km naraz i wykorzysta cały zapas energii z akumulatora – gdy to nastąpi, i Pedelec jedzie dalej jak zwykły rower. Ogniwa można oczywiście zasilać poprzez odzysk, ale trzeba by dużo zjeżdżać z górki.

Rowery przechowuje się bardzo praktycznie, ale bagażnik staje się przez nie zupełnie niepraktycznyfot. BMWSamochodem elektrycznym można dojechać nawet do ścisłego centrum miasta. W razie natrafienia na obszar, do którego autem nie da się dostać, można wyjąć rower z bagażnika i równie ekologicznie kontynuować jazdę

Pedelec. Zajmą wprawdzie znakomitą większość dostępnej przestrzeni, ale w końcu samochód-matka to raczej pojazd miejski niż rodzinny środek lokomocji – tak ze względu na wymiary zewnętrzne i wewnętrzne, jak i z racji użytego napędu.

Coraz większa liczba producentów samochodów (nawet niekoniecznie elektrycznych) chce mieć w ofercie jednoślad napędzany mięśniami i elektronami. Swoje wersje przedstawiali już m. in. Smart, Volkswagen i Audi. BMW nie zamierza zostawać w tyle, więc równa kroku, ale czy tego typu pojazdy zdobędą popularność? Jeżeli ceny zostaną rozsądnie skalkulowane, rowery z elektrycznymi „dopalaczami” mogą znaleźć wielu chętnych, dla których będą tańszą alternatywą dla aut „z wtyczką”. Tylko czy warto dopłacać za coś, co tylko częściowo odciąży nasze nogi, ale w całości ich nie wyręczy?




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: BMW



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.