21.05.2009

Citroen C1 ev'ie - cytryna z prądem

Pojęcie „samochód elektryczny” wywołuje zazwyczaj skojarzenia z dwumiejscowym autkiem o wyglądzie dużej zabawki, zdolnym do poruszania się wyłącznie z miejskimi prędkościami. Citroen C1, nawet w wersji spalinowej, również wpasowuje się w takie wyobrażenia, ale ma cztery miejsca i troje lub pięcioro drzwi, co czyni go praktyczniejszym. W Wielkiej Brytanii można zamówić przerobienie go „na prąd”.
REKLAMA
Citroen C1 ev'ieeccplc.comCitroen C1 ev'ie

C1 „na baterie” nie jest fabrycznym produktem francuskiej firmy, lecz adaptacją wykonywaną przez ECC, czyli Electric Car Company. Spółkę tę założyło kilku „starych wygów” brytyjskiego przemysłu motoryzacyjnego, którzy wcześniej pracowali dla Ricardo, Jaguara i Forda. Wspólnie stworzyli w pełni ekologiczne, śmiesznie tanie w eksploatacji autko do przedzierania się przez miejską dżunglę. Niestety, jego cena nie daje powodów do śmiechu.

Złą wiadomość zostawmy jednak na koniec, a tymczasem pomówmy o zaletach. Konwersja w ECC nie skutkuje utratą żadnych seryjnych udogodnień, za to utrzymanie staje się „prawie darmowe”. Ev’ie jest na Wyspach zwolniony z podatku drogowego i opłat za wjazd do centrum Londynu (tzw. congestion charge), ubezpieczyciele oferują zniżki, a koszt naładowania akumulatorów w ciągu nocy z domowego gniazdka wynosi 95 pensów. Poza tym w wielu miejscach, gdzie inni muszą płacić, można liczyć na darmowy parking. Żyć, nie umierać? Nie do końca, ponieważ jazda elektrycznym autem wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami. Maksymalna prędkość nie dochodzi do 100 km/h, a zasięg wynosi do 120 km. W sam raz dla mieszczuchów z własnym garażem, ale chyba tylko dla nich. A kiedy braknie energii, trzeba liczyć się z unieruchomieniem „cytrynki” na 6-7 godzin. Trudno, coś za coś.

Citroen C1 ev'ieeccplc.comCitroen C1 ev'ie

Ev’ie korzysta z całego wyposażenia z zakresu bezpieczeństwa czynnego i biernego, jakie oferuje Citroen do konwencjonalnych wersji swojego, produkowanego w Czechach, malucha. Mamy więc ABS, kontrolowane strefy zgniotu, airbagi, pasy z napinaczami oraz wzmocnienia boczne. ECC nie zrezygnowało także z elementów podnoszących komfort, takich jak elektryka we wnętrzu (szyby i lusterka), radio z obsługą mp3 czy centralny zamek. Różnice sprowadzają się więc głównie do tego, że zamiast trzycylindrowego benzynowca mamy silnik elektryczny o mocy 30 kW, a miejsce zbiornika paliwa zajęło 25 ogniw litowo-jonowych. Zmieniono także niezbędne detale we wnętrzu: na desce rozdzielczej pojawił się wskaźnik naładowania baterii, a dźwignia zmiany biegów ma teraz tylko trzy pozycje - przód, „luz” i tył.

Zasadniczą wadą C1 ev’ie jest jego cena, która wynosi w Wielkiej Brytanii 16850 funtów. Blask nowoczesnego, bezemisyjnego auta, objętego 3-letnią gwarancją, matowieje, gdy uświadomimy sobie, że za taką kwotę można kupić dwie podstawowe wersje spalinowe z trzydrzwiowym nadwoziem. Innymi słowy, żeby zakup się zwrócił, trzeba elektrycznym „czeskim francuzem z brytyjskim paszportem” przejechać 200 tys. mil, czyli ponad 320 tys. km. Czy dojedzie? Nie wiadomo... Firma ECC jednak się nie zraża i chce w pierwszym roku przerobić i sprzedać 500 Citroenów „na prąd”, a do roku 2010 rozkręcić produkcję do poziomu 2-4 tys. sztuk, zależnie od zainteresowania klientów. Pomocą może okazać się rządowy program wspierania zakupu elektrycznych pojazdów i zapowiedź stworzenia w Londynie 25 tys. punktów ładowania akumulatorów. Choć nie bez odrobiny sceptycyzmu, życzymy powodzenia!




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: eccplc.com, Auto Express



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.