16.08.2011

Do pełna w 5 minut - także w samochodzie elektrycznym?

Jeżeli mieszkasz w mieście lub na jego obrzeżach i dysponujesz własnym garażem albo przynajmniej masz szansę zaparkować blisko domu i podłączyć się do gniazdka, już dziś możesz zacząć przymierzać się do zakupu auta na prąd. Ale co zrobić, jeżeli chcielibyśmy wybrać się elektrycznym pojazdem na wakacje? Na razie pozostaje pojechać pociągiem, lecz dzięki patentowi japońskiego wynalazcy to się może wkrótce zmienić.
REKLAMA
Tomio Kanno - autor nowatorskiej metody skrócenia czasu ładowania akumulatorów w samochodach elektrycznychYomiuri ShinbunTomio Kanno - autor nowatorskiej metody skrócenia czasu ładowania akumulatorów w samochodach elektrycznych

Niestety, zasięg na poziomie 200 km na jednym ładowaniu to szczyt możliwości współczesnego auta napędzanego elektronami. To jeszcze dałoby się przeboleć, ale kilkugodzinnego postoju po każdorazowym pokonaniu takiego dystansu w celu odnowienia zasobów energii - raczej nie. Nawet gdyby rozwinąć infrastrukturę do szybkiego napełniania akumulatorów, przy „dystrybutorze” należałoby spędzać za każdym razem po 30 minut, co wydłużyłoby podróż np. z Łodzi nad wybrzeże Bałtyku - i tak trwającą z reguły 7-8 godzin (najkrótszą drogą!) - o kolejne 1,5 godziny. Dzieci w samochodzie nie byłyby zachwycone, a my razem z nimi. Trzymajmy kciuki za Tomio Kanno.

Ten uczony z firmy Energy Use Technology Research K.K., zaangażowany w prace nad ogniwami elektrycznymi od ponad 20 lat, właśnie opracował i opatentował system, dzięki któremu czas ładowania pokładowej baterii skróci się do 5 minut. Przełomowe olśnienie nadeszło w momencie, gdy Kanno-san zdał sobie sprawę, iż największe ograniczenie w wydajności ładowarki leży w przepustowości przewodów doprowadzających energię z sieci do urządzenia. Od tego jednak nie ma w tej chwili ucieczki, dlatego konieczne okazało się zupełnie nowe podejście, niezależne od istniejącej infrastruktury przesyłowej. W pewnym sensie.

Kluczem do sukcesu nowej japońskiej technologii okazał się... podręczny magazyn energii zintegrowany z ładowarką, na wzór zbiorników z paliwami płynnymi lub magazynami gazu na konwencjonalnych stacjach benzynowych, LPG i CNG. Urządzenie napełnia się energią w czasie, kiedy nikt z niego nie korzysta, by potem móc przechowywanymi zapasami wspomóc zasilanie ze standardowej sieci i naładować akumulator w elektrycznym pojeździe w 5 zamiast 30 minut. Niestety, na tym etapie nie wiadomo, ile samochodów dałoby się „zatankować” według tej przyspieszonej procedury, nim zasobnik w stacji ładującej uległby wyczerpaniu i proces wydłużyłby się ponownie do pół godziny. Na razie to niewielki problem nawet w Japonii, ponieważ ekologicznych aut wprawianych w ruch przez elektrony, a nie oktany, nadal jak na lekarstwo, ale z czasem może to okazać się ważną kwestią. Chyba że odpowiednio szybko rozbudowana zostanie sieć ładowarko-akumulatorów, na wzór dzisiejszej siatki stacji paliw klasycznych.

Niewykluczone, że tak się właśnie stanie. Po otrzymaniu patentu w kwietniu 2011 r., firma Tomio Kanno zamierza w ciągu roku lub dwóch zbudować działające prototypy, które szybko weszłyby do testów. W całym przedsięwzięciu miałyby logistycznie i kapitałowo pomóc znaczący producenci z branży, którzy - pomimo początkowego sceptycyzmu - coraz przychylniej patrzą na nowe rozwiązanie i widzą w nim potencjał na przyszłość. Przynajmniej do czasu, gdy ogniwa montowane w samochodach nie pozwolą pokonywać po 800 czy 1000 km bez konieczności uzupełniania zasobów energii lub bezstykowe, indukcyjne ładowanie nie stanie się normą. Na to się jednak na razie nie zanosi, więc nowatorski pomysł z Japonii ma okazję zrobić karierę.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Integrity Exports za Yomiuri Shinbun



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.