02.10.2009

Hyundai i10 Electric - kolejny do kolekcji

Ciekawych doczekaliśmy czasów - premiera samochodu elektrycznego to już dziś nie ewenement, a one same powoli przestają stanowić egzotyczny rarytas. Przygotujmy się raczej na prawdziwy „wysyp” aut napędzanych prądem, bo każdy producent przygotowuje własny model. Teraz „obrodziło” u Hyundaia.
REKLAMA
i10 ElectricHyundaii10 Electric

Targi we Frankfurcie tuż tuż, mnożą się więc informacje o kolejnych premierach, jakich powinniśmy się tam spodziewać. Wiadomość o elektrycznym wariancie najmniejszego Hyundaia jest o tyle ciekawa, że zaskoczyła nas - o większości modeli mówiło się od dawna, natomiast Koreańczycy wyciągnęli asa z rękawa niemal w ostatniej chwili. O ile jednak obejrzeć i10 Electric będzie można już wkrótce, nie warto jeszcze wybierać się do salonu. Chyba że ktoś ma dużo czasu i anielską cierpliwość.

i10 ElectricHyundaii10 Electric


Według zapowiedzi producenta, samochód wejdzie do sprzedaży w drugiej połowie 2010 roku, na początek na swoim rodzimym rynku. Wersja europejska prawdopodobnie pojawi się wkrótce potem, jednak na razie nie ujawniono szczegółów w tej sprawie. Hyundai z pewnością będzie chciał zdążyć z wprowadzeniem nowego modelu do oferty tuż po premierze Mitsubishi i-MiEV, które już zaczyna robić furorę, pomimo że prawie nikt jeszcze nim nie jeździł.

Elektryczny i10 napędza motor o mocy 65 KM, zasilany z baterii LG o pojemności 16 kWh. Choć nie podano tego w oficjalnej informacji, przypuszczamy, że chodzi o akumulatory litowo-polimerowe, ponieważ właśnie takie zastosowano już w dwóch hybrydowych autach koncernu Hyundai-Kia - Elantrze LPI i Forte LPI. Zasięg malucha ma wynieść 160 km, a więc tyle, co w konkurencyjnym „elektromitsu”, dysponującym większym źródłem energii (20 kWh). Samochód ma rozwijać maksymalną prędkość 130 km/h.

i10 ElectricHyundaii10 Electric

Dosyć pozytywnie przedstawia się kwestia ładowania wyczerpanych „bateryjek”. Napełnienie do poziomu 85% z gniazdka o mocy 415V (np. w „szybkim” punkcie publicznym) potrwa jedynie 15 minut, a pełne (z domowego źródła 230-woltowego) ok. 5 godzin. To oczywiście i tak całe wieki w porównaniu z czasem, jaki dziś poświęcamy na konwencjonalne tankowanie, ale zauważmy, że stale udaje się „przyspieszać” proces uzupełniania zapasów prądu w „zbiorniku”.

Wygląda na to, że w rodzącym się dopiero segmencie samochodów elektrycznych od razu będzie spory ścisk i zacięta rywalizacja. Ktokolwiek pierwszy dotrze do klientów, będzie mógł przypisać sobie miano pioniera, prekursora i zdobywcy dziewiczego terytorium, ale niech nie liczy na to, że zagarnie dla siebie cały rynek na oczach przyglądającej się bezradnie konkurencji. Pewne jest natomiast, że nuda nam nie grozi!




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Hyundai



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.