Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 3
fot. Infiniti / Dźwignia automatycznej skrzyni biegów (czy raczej wybierak trybu jazdy) wygląda jak ultranowoczesna mysz komputerowa. I pewnie o to chodzi poprzednie następne
14.05.2012

Infiniti LE - Leaf klasy premium

Infiniti LE - Leaf klasy premium fot. Infiniti

Zagadka: co się stanie po odcięciu połowy nazwy kompaktowego elektrycznego Nissana? Zostanie samo Le. Teraz wystarczy drobna zmiana pisowni, eleganckie nadwozie i szlachetniejsze logo na przedzie, a powstanie „całkiem nowy” samochód. Taki, którym luksusowa marka z Japonii chce skusić bardziej wybrednych klientów, lubiących technologię Leafa, ale niekoniecznie znaczek na jego masce.
REKLAMA
Infiniti LE z perspektywy bocznejfot. InfinitiWyraźne "wcięcie w talii" optycznie wydłuża auto i sprawia, że wydaje się dużo postawniejsze od Leafa niż w rzeczywistości jest

LE jest ładny, elegancki i nowoczesny – nawet jeżeli wyglądem trochę za bardzo przypomina najnowsze kreacje Hyundaia – ale to tylko Nissan ubrany w lepszy garnitur, czyż nie? Otóż właśnie niekoniecznie. Owszem, wynoszący 270 cm rozstaw osi jest taki sam, identyczną pojemność (24 kWh) ma akumulator litowo-jonowy służący za zbiornik „paliwa”. Należy się zresztą spodziewać, że pod atrakcyjnie stylizowanym nadwoziem ukryto jeszcze cały szereg wspólnych z „plebejskim” Leafem rozwiązań, ale czego oczy nie widzą, tego portfelowi sercu nie żal, więc... Istotną innowacją w stosunku do modelu bazowego jest natomiast możliwość bezstykowego, indukcyjnego ładowania baterii, choć ze względów praktycznych (raczkująca infrastruktura) pozostawiono gniazda w nadwoziu i opcję podłączania ładowarki przewodowej (szybkiej lub konwencjonalnej).

Napełnianie akumulatorów bez konieczności rozplątywania kabli to szczególnie dobre rozwiązanie w aucie klasy premium, którego właścicielowi wręcz nie wypada mocować się z wtyczkami, a i wynikające z

Infiniti LE w ujęciu 3/4 z tyłufot. Infiniti"To jakaś nowa wersja Elantry? A nie, to coś innego..." Skojarzenia z Hyundaiem nobilitują Hyundaia, Infiniti niekoniecznie

posiadania szlachetnie urodzonego pojazdu poczucie wyższości nad innymi użytkownikami dróg nakazuje unikać szamotania się z rozwijaniem przedłużacza, problemem pozostaje jednak praktyczny brak ładowarek indukcyjnych. Zewsząd słychać wprawdzie głosy, że stanowią one przyszłość elektrycznej motoryzacji, jednak na ich upowszechnienie trzeba jeszcze poczekać. Infiniti się zresztą nie spieszy, bo choć LE wygląda na zapowiedź modelu produkcyjnego i nie robi wrażenia wyjętego żywcem z filmu o inwazji Marsjan, na drogach zobaczymy go najprędzej za dwa lata. W tym czasie auto zapewne nieco spowszednieje, ale noblesse oblige, a zatem z wysokogatunkowych materiałów ani wyszukanego wzornictwa producent zrezygnować nie może, co najwyżej zamontowane na pokładzie gadżety trafią z wyposażenia seryjnego na listę płatnych dodatków.

Nie od rzeczy byłoby w międzyczasie popracować jednak nie tylko nad optymalizacją kosztów, ale

Przyjemne dla oka, choć nieco usypiające wnętrze Infiniti LEfot. InfinitiPo nadwoziu jeszcze widać, że należy do prototypu, ale ta kabina mogłaby wejść do produkcji seryjnej choćby dziś

również nad wydajnością ogniw magazynujących energię. Przy ich obecnej konfiguracji, pojemność akumulatora kompaktowego sedana Infiniti wystarcza do pokonania zaledwie 160 km, co niestety nie robi wrażenia nawet na fanatycznych miłośnikach elektrycznych samochodów. Zwłaszcza że mamy do czynienia nie z maluchem popularnej marki, ale przedstawicielem motoryzacyjnej elity, który poza prestiżem jako takim powinien oferować jakąś namacalną wartość dodaną, żeby klient – nawet zamożny – czuł, za co płaci. Kupowanie samego znaczka i bardziej wysmakowanych linii nadwozia to zbyt mało, zwłaszcza że bardzo podobne parametry i ilość miejsca we wnętrzu otrzymuje nabywca „zwykłego” Leafa. Gdyby wydłużyć zasięg przynajmniej do 200 km, sprawy miałyby się zgoła inaczej (na zasadzie odwrócenia strategii znanej z hipermarketów, w imię której cena 199,90 wygląda lepiej niż 200), a tak... Cóż, konstruktorzy mają jeszcze dwa (tylko tyle i aż tyle) lata, by zmienić rzeczy na lepsze. Postęp nie znosi przestojów, więc wszystko jest wciąż możliwe.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Infiniti



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.