31.03.2010

Kia Venga EV Concept - gardzi paliwem

Czy samochody elektryczne zastąpią pewnego dnia pojazdy napędzane konwencjonalnie, tzn. za pośrednictwem silników tłokowych? Być może, choć jeszcze nie wiadomo na pewno. Producenci aut chcą jednak być gotowi na taką ewentualność i regularnie pokazują nowe modele zasilane elektronami z baterii. Kia nie pozostaje dłużna.
REKLAMA
Venga EV ConceptKiaVenga EV Concept

Pokazany w Genewie samochód bazuje na udanym i już chwalonym „vanopodobnym” maluchu Venga, w którym całkowicie pozbyto się jednostki spalinowej. Jej miejsce zajął 109-konny motor elektryczny, czerpiący energię do pracy z umieszczonych pod podłogą bagażnika litowo-polimerowych akumulatorów o pojemności 24 kWh. Większość osiągów generowanych przez ten tandem nie odstaje od wersji sprzedawanej obecnie, z wyjątkiem oczywiście zasięgu. Ten producent określa na 180 km, czyli w sam raz do miasta, ale nie dość dużo na dalsze podróże. Szkoda, bo Venga ze swoim pojemnym, pięciodrzwiowym nadwoziem nadaje się do zadań znacznie poważniejszych i bardziej wymagających niż dojazdy do pracy i na zakupy.

Gdyby nie to i czas ładowania, który wynosi od 20 minut (do 80% pojemności z gniazda o mocy 50 kW) do 8 godzin (do pełna z gniazdka standardowego), Venga byłaby w pełni funkcjonalnym samochodem, niekoniecznie tylko do jazdy „wokół komina”. 280 Nm momentu obrotowego, przyspieszenie do 100 km/h w 11,8 s i prędkość maksymalna wynosząca 140 km/h wydają się całkiem przyzwoitymi wartościami, ale świadomość tego, że z gazem w podłodze (jakim gazem?) można jechać przez niespełna 1,5 godziny, po czym auto staje i ani myśli kontynuować podróży, zniechęca do ekstrawaganckiego obchodzenia się z możliwościami silnika.

Venga EV ConceptKiaVenga EV Concept

Biorąc pod uwagę, że dysponujące podobnymi osiągami (i zasięgami) Mitsubishi i-MiEV jest już seryjnie produkowane i sprzedawane, a wkrótce wyda „potomstwo” w postaci Peugeota iOna i Citroena C-Zero, łatwo dojść do wniosku, że Venga EV jest o krok od wejścia na rynek. Kia jednak milczy na ten temat i poza ładnymi zdaniami na temat ochrony środowiska nie podaje żadnych konkretów. Szkoda, bo przecież nie jest to jakiś wydumany, futurystyczny prototyp, lecz zupełnie „cywilne” auto, jakie na ulicy nie wprawiłoby nikogo w osłupienie. Tylko co bardziej spostrzegawczy zauważyliby w którymś momencie, że małej „koreanki” nie słychać ani nie czuć. Czyżby więc zwykła „popisówka”, bez widoków na zaistnienie w prawdziwym świecie? Może jeszcze nie teraz.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Kia



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.