19.11.2012

Ładuje baterie ładując pasażerów

Holenderskie miasto 's-Hertogenbosch, zwane potocznie Den Bosch, słynie najbardziej z tego, że dało światu renesansowego malarza Hieronima Boscha. Wydarzenie, które zamierzamy opisać, raczej nie przygniecie swoją wagą sławy niderlandzkiego mistrza pędzla, ale nie powinno też pozostać bez znaczenia. Zapraszamy do lektury!
REKLAMA
Instalacja do ładowania indukcyjnego wygląda niepozornie, ale czego się było spodziewać - wieży Tesli?fot. E-MossNajeżdża, otwiera drzwi, potem je zamyka i odjeżdża, a w tym czasie akumulatory ładują się "same"

Fani samochodów elektrycznych niecierpliwie przestępują z nogi na nogę w oczekiwaniu na przełom, jakim ma się stać bezprzewodowe, bezstykowe, indukcyjne ładowanie akumulatorów. Trwają próby z udziałem samochodów, ktoś czasami bąknie coś na temat stworzenia odpowiedniej infrastruktury (całe parkingi pokryte matami skrywającymi mocne cewki to piękna, choć odległa perspektywa), ale realnie rzecz biorąc dzieje się niewiele. To nie przeszkadza firmie E-Moss, która we wspomnianym mieście w Holandii testuje konwertowany na napęd elektryczny autobus marki Volvo, wyposażony w system indukcyjnego napełniania akumulatorów. Pojazd zabiera na pokład taką samą liczbę pasażerów, jak w czasach, kiedy był dieslem, a energię pobiera podczas... postojów na przystankach! Między innymi...

Konwertowane Volvo 7700 można (a nawet trzeba!) podłączać przewodem do gniazdka na noc, a bezstykowe doładowywanie na przystankach to tylko praktyczny dodatek, dzięki któremu dzienny zasięg pojazdu wydłuża się. Taki system sprawia, że autobus może pozostawać na trasie przez 18 godzin na dobę i pokonać prawie 290 km, zanim ponownie konieczne okaże się podpięcie go na dłuższą chwilę do sieci energetycznej. Zastosowany system napełniania ogniw bez użycia fizycznego połączenia (co wciąż jeszcze brzmi równie niesamowicie, jak idea bezprzewodowego przesyłu wody!) nosi nazwę Inductive Power Transfer, a stworzyła go firma Conductix Wampfler. Montażu w pojeździe dokonał już E-Moss, wyposażając autobus również w pakiet akumulatorów typu LiFePo4 (pojemności ogniw w tym konkretnym egzemplarzu niestety nie podano, choć wiadomo, że firma używa zestawów mieszczących 80, 120, 160 i 200 kWh).

Na pierwszy rzut oka nie widać różnicy, jednak na pewno ją słychać i czućfot. E-MossAkumulatory (z oczywistych przyczyn) umieszczono pod podwoziem, co ma tę wartość dodaną, że obniża środek ciężkości autobusu i nie obciąża konstrukcji tak, jak robią to np. butle CNG czy elementy ogniw paliwowych, montowane z reguły na dachu

Indukcyjne ładowanie samo w sobie to jedno, jednak na tym torcie jest jeszcze wisienka. Energia dostarczana do punktów bezstykowego napełniania baterii pochodzi z przyjaznych dla środowiska źródeł odnawialnych, co sprawia, że elektryczny autobus w Den Bosch jest całkowicie neutralny do atmosfery pod względem emisji dwutlenku węgla czy jakichkolwiek innych gazów wydechowych. Nie truje ani tam, gdzie w danej chwili jeździ, ani za pośrednictwem oddalonej o wiele kilometrów elektrowni konwencjonalnej, która oddala zagrożenie spalinami od centrum miasta, ale ostatecznie wywiera nie mniej negatywny wpływ na otaczającą nas przyrodę. Czy ten pomysł chwyci i zasilane elektronami pojazdy na stałe wtopią się w krajobraz holenderskiej miejscowości? Ktoś musi być pierwszy, a więc dlaczego nie historyczny dom wybitnego malarza? Wtedy miasto mogłoby przyciągać nie tylko swoją przeszłością, ale i nowoczesnością!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: E-Moss



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.