19.03.2012

Mitsubishi i-MiEV Prototype - elektryczna wspinaczka

Jedną z najbardziej niekonwencjonalnych imprez w świecie sportów motorowych jest coroczny wyścig na szczyt Pikes Peak w amerykańskich Górach Skalistych. Rozgrywany od 1916 r. Pikes Peak International Hill Climb stał się po trosze tym, czym w Europie jest słynna północna pętla toru Nürburgring – okazją do efektownego wypromowania nowych modeli samochodów. Teraz swoich sił próbują także auta elektryczne.
REKLAMA
fot. Mitsubishii-MiEV Prototype - gdyby nie charakterystyczne reflektory i lampy tylne, trudno byłoby rozpoznać w górskiej wyścigówce poczciwego elektrycznego malucha

Zasada jest banalnie genialnie prosta: pokonać liczącą 19,99 km, najeżoną 156 zakrętami trasę z podnóża na szczyt góry w jak najkrótszym czasie. Pierwszym zwycięzcą został w 1916 r. Rea Lentz, jadący samochodem Romano Demon Special. Wjazd po świeżo ukończonej Pikes Peak Highway – asfaltowej drodze, która zastąpiła wąski szlak gruntowy – zajął wtedy 20 minut i 55,6 sekundy. Czas ten naturalnie ulegał stopniowemu skróceniu, ponieważ chętnych do ustanowienia nowego rekordu nigdy nie brakowało. 95 lat po wyczynie Lentza, podczas edycji 2011, Nobuhiro „Monster” Tajima za kierownicą swojego ekstremalnie zmodyfikowanego Suzuki SX4 zawiesił poprzeczkę na aktualnie obowiązującym poziomie – 9:51,278. Średnia prędkość wyniosła więc ponad 50 km/h, co nie robiłoby wrażenia na płaskiej prostej, ale po serpentynach i pod górkę, owszem.

Sport sportem, emocje emocjami, ale nie mniej liczy się efekt promocyjny. A że dziś producentom samochodów wyjątkowo zależy na spopularyzowaniu pojawiających się coraz liczniej modeli z napędem elektrycznym, nie dziwi zapowiedź Mitsubishi, które w tegorocznych zmaganiach zamierza wystawić odpowiednio „spreparowaną” wersję swojego – i tak już bardzo znanego – i-MiEV-a. Dobrze, że wiadomo to z wyprzedzeniem, ponieważ auto zmieniło się nie do poznania. Jest to zresztą swego rodzaju reguła, znana również z wyścigów serii NASCAR – pojazd buduje się właściwie od podstaw, a potem nieco sztucznie upodabnia go do powszechnie znanego odpowiednika seryjnego, by nadać mu rozgłosu i zareklamować go w nieszablonowy sposób.

fot. Mitsubishii-MiEV Prototype - o ile z przodu auto wygląda jak rasowy bolid gotowy do startu w 24-godzinnym wyścigu Le Mans, tył robi wrażenie pojazdu Formuły 1, na który spadł seryjny i-MiEV. Na szczęście nie o powierzchowność w tym wszystkim chodzi...

Jak na razie, marka spod znaku trzech diamentów opublikowała jedynie szkice przygotowywanego pretendenta do miana najszybszego samochodu na prąd, jaki wjechał na Pikes Peak, ale widać na nich już wystarczająco dużo. Oryginalne nadwozie i-MiEV-a wydaje się „wtopione” w płaskie, szerokie, postawione na dużych „laczkach” podwozie. Inżynierowie Mitsubishi postawili jednak na wykorzystanie jak największej liczby oryginalnych, znanych z odmiany seryjnej komponentów zespołu napędowego, choć należy się spodziewać, że na potrzeby wyczynu poprawiono najważniejsze parametry, takie jak moc silnika i pojemność akumulatora. Byłoby przecież co najmniej niezręcznie, gdyby w połowie drogi autu zabrakło energii do dalszej jazdy... Także standardowo oferowane 64 KM wydają się nie zapewniać przedsięwzięciu należytego poziomu widowiskowości. Poczekamy, zobaczymy.

Za kierownicą jednoosobowego prototypu zasiądzie dwukrotny zwycięzca Rajdu Dakar, Hiroshi Masuoka. W latach 2002 i 2003 triumfował on w legendarnym rajdzie terenowym również prowadząc auta z trzema diamentami na masce, jednak wtedy były to klasyczne spalinowce – Pajero i Pajero Evolution. To sugeruje, że – choć oficjalnym zadaniem nietypowego i-MiEV-a jest przyczynienie się do powstania w przyszłości lepszych masowo produkowanych elektrycznych Mitsubishi, dysponujących większym zasięgiem i oferujących większą trwałość i niezawodność – wynik sportowy pozostaje nie całkiem bez znaczenia. Wprawdzie przed napompowanym sterydami maluchem nie stoi żadne wielkie wyzwanie (jedynym autem elektrycznym na szczycie Pikes Peak był w 2011 r. seryjny Nissan Leaf, którego pewnie nietrudno będzie pokonać), ale skoro już nadarza się okazja, dlaczegóż by nie pokusić się o osiągnięcie wyniku, jakiemu nie sprosta byle pierwszy z brzegu rywal? Ostateczny sprawdzian dopiero w lipcu, także z zaciskaniem kciuków jeszcze się wstrzymamy (mogą się do tego czasu przydać), ale po wszystkim damy znać, jak spisał się najbardziej „odjechany” i-MiEV świata.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Mitsubishi



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.