Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 8
/ fot. gazeo.pl poprzednie następne
28.07.2009

Riversimple Urban Car: "Pomożecie?"

Riversimple Urban Car: "Pomożecie?"  

Termin „open source” odnosił się dotąd wyłącznie do świata komputerów i oznaczał program o „otwartym kodzie źródłowym”, czyli takim, który użytkownik może modyfikować i ulepszać według własnych potrzeb i pomysłów. A gdyby to samo zrobić z samochodami?
REKLAMA
Urban Carriversimple.comUrban Car

Znakomita większość producentów (nie tylko aut, ale wszelkiego rodzaju dóbr) strzeże swojej technologii jak złota w forcie Knox i nie dopuszcza nawet do siebie myśli o oddaniu jej za darmo w ręce tych, którzy będą z niej korzystać. Widocznie twórcy Riversimple Urban Car wyszli z innego założenia - firma zamierza udostępnić w sieci wszystkie dane odnośnie swojego projektu, tak by można go było udoskonalić we własnym zakresie. Dodajmy jeszcze, że samochodzik napędzany jest przez zaawansowane ogniwa paliwowe.

Riversimple nie jest większy od Smarta, mieści również dwie osoby, a dzięki zastosowaniu nadwozia z włókien węglowych jest lżejszy od niego - waży zaledwie 350 kg, a do jego poruszania wystarczy wytwarzana przez ogniwo moc 6 kW (dla porównania, dużo większa wodorowa Honda FCX, zbudowana w bardziej tradycyjny sposób, generuje 100 kW). Mikrus ma silniki elektryczne zamontowane bezpośrednio w kołach, a więc pomimo niepozornego wyglądu jest samochodem o napędzie 4x4! Nie radzimy jednak nikomu zapędzać się nim w jakikolwiek teren, ponieważ, jak wskazuje sama nazwa, Urban Car został opracowany wyłącznie z myślą o jeździe miejskiej.
Jak to możliwe, by w ogóle jeździć czymś o tak niskiej mocy, co w dodatku ma 4 koła i chce uchodzić za samochód? Zastosowano ciekawe rozwiązanie: ogniwo paliwowe wytwarza jedynie „parę” do utrzymywania Riversimple’a w ruchu ze stałą prędkością, dlatego nie musi być szczególnie wysilone.

Urban Carriversimple.comUrban Car

Jak wobec tego rozpędzić autko? Za to odpowiadają silniki i inne komponenty użyte do budowy, a całość działa tak: hamowaniem zajmują się motory w kołach, działające wtedy jak generatory, przetwarzające energię kinetyczną na elektryczną. Ta z kolei trafia do superkondensatorów i jest stamtąd pobierana podczas przyspieszania. Po osiągnięciu prędkości podróżnej do akcji wkracza ogniwo, tak by zapasy nie wyczerpały się zbyt szybko.

Według danych producenta, Urban Car osiąga maksymalnie 80 km/h (do miasta w sam raz), a jego zasięg szacuje się na 380 km, przy czym do pokonania takie odległości wystarcza 1 kg wodoru. Przeliczając zużycie paliwa na ekwiwalent benzynowy, można nie uwierzyć własnym oczom - wynosi ono zaledwie 0,8 l/100 km! Emisja CO2 w cyklu eksploatacji jest oczywiście zerowa, a z rury wydechowej leci para wodna, jednak jeśli uwzględnić proces produkcji i recyklingu, okaże się, że Urban Car „wydycha” 30 gramów dwutlenku węgla na kilometr. Może jak na wodorowe auto to dużo, ale w porównaniu z najczystszymi modelami spalinowymi produkowanymi obecnie to doskonały wynik.

ogniwo Urban Carariversimple.comogniwo Urban Cara

Samochód nie będzie sprzedawany w tradycyjny sposób, lecz „użyczany” na okres 20 lat za opłatą (ok. 330 dolarów miesięcznie), w którą wliczony będzie także koszt paliwa i tankowania. Aktualnie powstaje 10 prototypów, a firma Riversimple szuka miasta-partnera do współpracy, by wspólnie wybudować infrastrukturę wodorową. Ciekawostką jest osoba stojąca za finansową stroną całego przedsięwzięcia - to Sebastian Piëch, wnuk samego Ferdynanda Porsche i z pewnością krewny Ferdynanda Piëcha, byłego szefa koncernu Volkswagen. Projekt samochodu zostanie udostępniony w sieci, skąd firmy zainteresowane produkcją będą mogły pobrać go za darmo lub za symboliczną kwotę, a potem dostosować do własnych planów lub zmodyfikować. Szacuje się, że rocznie mogłoby powstawać 5 do 10 tys. Urban Carów.

Jak dla nas, pomysł wygląda świeżo i nowatorsko, a mimo to wydaje się całkiem realistyczny. Zwłaszcza, jeżeli nie trzeba by się samemu martwić o znalezienie „paliwa” i jego zakup, ponieważ wszystkim zająłby się producent. Natomiast w kwestii miast partnerskich mamy propozycję: skoro Warszawa będzie mieć sieć napełniania akumulatorów dla samochodów elektrycznych, może jakaś inna polska metropolia skusiłaby się na stacje wodorowe? Warto być pierwszym, bo o takich się potem pamięta!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: riversimple.com



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.