17.01.2011

Seat Ibe II - bliżej rzeczywistości

Pokazany po raz pierwszy w Genewie wiosną 2010 r. prototypowy Ibe z napędem elektrycznym wyraźnie nie zamierza pozostawać jednorazową ozdobą stoiska hiszpańskiej firmy. Pół roku później na parkiecie wystawy w Paryżu stanął kolejny model o tej samej nazwie - dojrzalszy i najwyraźniej bliższy produkcji. Następca któregoś z produkowanych Seatów czy zapowiedź zupełnej nowości?
REKLAMA
Ibe IISeatIbe II

Historia dobrze zna przypadki obwożenia jednego widowiskowego samochodu koncepcyjnego po wszystkich ważnych imprezach w sezonie. Z reguły jest to ten sam egzemplarz, co najwyżej przemalowany i z wymienionymi felgami. Hiszpanie podeszli do tematu bardziej poważnie - paryski Ibe różni się od genewskiego pierwowzoru więcej niż tylko detalami dostrzegalnymi pod mikroskopem elektronowym. Na pewno wygląda mniej futurystycznie i na ulicy nie robiłby wrażenia rekwizytu z filmu sci-fi, ale to bynajmniej nie oznacza, że nie wyróżniałby się w tłumie.

Ibe IISeatIbe II

Nowa ewolucja Ibe charakteryzuje się nieznacznie innymi wymiarami i mierzy teraz 3,83 m długości (+ 5 cm), 1,77 m szerokości (- 3 cm) i 1,23 m wysokości (+ 1 cm). Co ważniejsze, nie wygląda już jak makieta z nieprzezroczystymi szybami, ale jak prawdziwy samochód z krwi i kości. Ma szyby, panoramiczny dach, otwierane drzwi i pokrywy (silnika i bagażnika) oraz zupełnie atrakcyjne wnętrze. Pod wdzięcznym nadwoziem, wyglądającym na większe niż w rzeczywistości (Ibe jest o 20cm krótszy od Ibizy!), ukryto przyjazny środowisku układ napędowy wraz ze źródłem energii.

Pod maską drugiej inkarnacji kompaktowego Seata o sportowym zacięciu pracuje ten sam, a w każdym razie taki sam silnik, jak poprzednio. Zakładając, że pierwszy Ibe miał w ogóle silnik, a nie tylko zestaw teoretycznych parametrów zapisanych na słupku informacyjnym przy stoisku w Genewie.

Ibe IISeatIbe II

Tak czy inaczej, auto oferuje umiarkowane 102 KM i całkiem porządne 200 Nm momentu obrotowego. Na drodze te liczby mają przekładać się na przyspieszenie 0-100 km/h w czasie 9,7 s, w czym zasługa nie tyle oszałamiającej mocy, co niskiej masy własnej, wynoszącej 1100 kg. To bardzo dobry wynik jak na samochód z baterią ogniw litowo-jonowych, tutaj umieszczonych pod podłogą bagażnika. Akumulatory mieszczą 18 kWh energii, co wystarcza na 130 km jazdy. Dzięki łączności bezprzewodowej, kierowca może zdalnie sprawdzić poziom naładowania i pozostały do przejechania dystans. W razie, gdyby miał nie dojechać do zamierzonego celu na pozostałym „paliwie”, będzie przynajmniej z góry o tym wiedział.

Ibe IISeatIbe II

Ze względu na oszczędność zasobów elektryczności, prędkość maksymalną ograniczono do 160 km/h. Także moc ciągłą powściągnięto do wartości 68 KM, ale na podorędziu zawsze pozostaje zapas do wykorzystania, gdyby akurat trzeba było szybko przyspieszyć lub zwyczajnie się popisać przed innymi uczestnikami ruchu. Oszczędny jest również design auta, co akurat bardzo mu służy. Stylistyczne fajerwerki ograniczono do niezbędnego minimum, ale mimo to Ibe przykuwa spojrzenia, zwłaszcza dzięki wyrazistym, „ostrym detalom” i zdecydowanym liniom.

Ibe IISeatIbe II


Również proporcje są bardzo korzystne, także za sprawą rodzaju użytego napędu. Niewielkie rozmiary silników elektrycznych pozwalają bowiem na poprowadzenie linii maski niżej niż w modelach spalinowych. Nader „soczyście” prezentują się duże, szczelnie wypełniające nadkola koła z obręczami z lekkich stopów i niskoprofilowymi oponami, jednak nie warto się nastawiać, że takie same trafią do wersji seryjnej. A wersja seryjna będzie na pewno, prawdopodobnie w perspektywie 3-4 lat.

Prezentując Ibe, Seat zrobił coś, co powinien był zrobić wieki temu. Dlaczego dopiero teraz, nie wiedzą pewnie nawet najstarsi Indianie.

Ibe IISeatIbe II


Może potrzebna była odpowiednio silna motywacja, w tym przypadku w postaci grożącego firmie bankructwa? Zadziwiające, że musiały minąć lata, w ciągu których produkowano modele mocno „zalatujące” Volkswagenami i Audi (vide Alhambra czy Exeo), w dodatku wyposażone w silniki nie mające ze sportowym wizerunkiem marki nic wspólnego (do dziś dostępny jest 60-konny 1,2 MPI w Ibizie!), nim nadeszło przebudzenie i rozpoczęto gruntowną odbudowę gamy modeli. Oby obiecujący koncept nie rozmienił się w międzyczasie na drobne i zaowocował gotowym samochodem, na widok którego serce bije szybciej. Trzymamy kciuki.

 

 


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Seat



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.