07.06.2010

Volkswagen Golf blue-e-motion - pod napięciem

Firma z Wolfsburga zamierza rozpocząć prawdziwą eko-ofensywę. Modele niskoemisyjne i napędzane czystymi paliwami gazowymi to już nie dość - w Volkswagenie nadchodzi era hybryd i samochodów elektrycznych. Oto kolejna zapowiedź, tym razem na bazie ikonicznego Golfa.
REKLAMA
Golf blue-e-motionVolkswagenGolf blue-e-motion

Uroczystej prezentacji nowego auta dokonano w obecności niemieckiej kanclerz, Angeli Merkel. Stało się tak w związku z planami rządu federalnego, zakładającymi wprowadzenie na drogi miliona samochodów elektrycznych do roku 2020. Największy producent aut zza Odry chciałby jednocześnie stać się największym dostawcą tych pojazdów, a więc zabieganie o względy osób decyzyjnych wydaje się całkiem naturalne. Czym Golf na prąd chciał podbić serce najważniejszej kobiety w państwie?

Golf blue-e-motionVolkswagenGolf blue-e-motion


Jeżeli wierzyć stereotypom, panie kierują się przy wyborze „czterech kółek” emocjami i względami estetycznymi. Pod tym kątem blue-e-motion nie oferuje wiele więcej niż standardowy, spalinowy Golf. Może tylko tyle, że go nie słychać i nie czuć, ale poza tym  wygląda zupełnie zwyczajnie i na pewno nie ma szans na takie powodzenie u płci pięknej, jakim cieszy się np. Fiat 500. Chyba że pani kanclerz jest po niemiecku pragmatyczna i patrzy przede wszystkim na walory użytkowe. Na tym polu cechy elektrycznego Volkswagena ujawniają się w pełnej krasie.

Golf blue-e-motionVolkswagenGolf blue-e-motion


Samochód, który notabene wcale nie jest pierwszym w historii Golfem na prąd (w małych seriach produkowano i sprzedawano już egzemplarze 2. i 3. generacji), wyposażono w silnik o mocy 85 kW (116 KM), który już od chwili uruchomienia dostarcza wysoki, wynoszący 270 Nm moment obrotowy i zapewnia przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 11,8 s. Źródłem energii (i zasięgu!) jest oczywiście akumulator litowo-jonowy (umieszczony w tunelu środkowym oraz pod kanapą tylną i bagażnikiem), którego pojemność (26,5 kWh) ma pozwalać na pokonanie dystansu 150 km na pojedynczym ładowaniu. Jak na współczesny pojazd elektryczny, to standardowo, ale w porównaniu z odpowiednikami spalinowymi nadal niewiele. Do tego dochodzi kwestia czasu napełniania baterii, niewspółmiernie dłuższego w stosunku do nalania paliwa do zbiornika. Cóż, nie wszystko można mieć od razu. Pewną wadą jest też wyższa masa auta, wynosząca 1530 kg - o 202 kg więcej niż waży Golf Bluemotion.

Samego Golfa blue-e-motion też nie da się kupić teraz, zaraz. Na początek Volkswagen planuje wyprodukować liczącą 500 sztuk flotę testową, która ma wejść do służby w 2011 r. Egzemplarze seryjne, przeznaczone do sprzedaży komercyjnej, zaczną zjeżdżać z linii montażowych 2 lata później, natomiast w międzyczasie zadebiutuje ostateczna wersja małego Up! z napędem elektrycznym. Zapowiadane są także hybrydowe warianty najpopularniejszych modeli, takich jak Jetta, Passat i Golf. Wszystko to ma pomóc wolfsburskiej firmie uzyskać status lidera w dziedzinie niskiej emisji dwutlenku węgla. Życzymy powodzenia, bo w końcu wolna od nadmiaru CO2 atmosfera leży w interesie nas wszystkich.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Volkswagen



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.