REKLAMA
Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 3
fot. Fisker / Stylistyka nowego Fiskera to miszmasz różnych podpatrzonych patentów, ale całości nie brak własnego charakteru poprzednie następne
28.05.2012

Fisker Atlantic - z morskiej piany

Fisker Atlantic - z morskiej piany fot. Fisker

Jak głosi mit, bogini Wenus nie narodziła się metodą klasyczną, lecz wyszła z morza. Cóż, przywilej bogów, by przychodzić na świat inaczej niż zwykli śmiertelnicy. Także nowy model Fiskera chce zaznaczyć, że nie jest samochodem jak każdy inny, a obowiązujące w świecie motoryzacji konwencje go nie dotyczą, chyba że sam ustanowi nowe. Oto Atlantic, czyli Karma w miniaturze.
REKLAMA
Fisker Atlantic - ujęcie 3/4 z przodufot. FiskerWygląd modelu Karma za pół ceny? Po ten samochód powinny ustawiać się kolejki!

Fisker Karma to ciekawy technicznie i atrakcyjnie stylizowany samochód. Tak jak on mógłby wyglądać Chevrolet Volt, gdyby był ładny. Obydwa modele są bowiem najwyższą obecnie formą zaawansowania hybryd lub, jak kto woli, autami elektrycznymi wyposażonymi w range extendery, tyle że niszowy Fisker kosztuje dwa razy więcej niż teoretycznie masowy Chevy, co niewątpliwie utrudnia mu przebicie się na rynku. Z tego też powodu producent przygotował nowy, mniejszy odpowiednik dla klientów niekoniecznie dysponujących ponad 100 tys. dolarów. Wygląda prawie tak samo dobrze – a może i lepiej – jak pierwowzór, za to ma być znacznie tańszy. Czyżby zanosiło się na przełom i awans do pierwszej ligi światowych koncernów samochodowych? Nie mielibyśmy nic przeciwko. Za to Audi A5 pewnie by miało.

Atlantic, w odróżnieniu od mieszczańskiego Volta, ma silne zabarwienie sportowe. Oglądany z odpowiedniej perspektywy przypomina nawet Maserati GranTurismo i dopiero po chwili bliższej obserwacji okazuje się, że ma drugą parę drzwi! Klamkę ukryto zmyślnie w szerokim słupku dachowym i polakierowano w kolorze nadwozia, dzięki czemu auto robi wrażenie rasowego coupé. Tym bardziej, że nisko poprowadzona maska jest długa, a tył typu liftback wręcz przeciwnie – krótki i wysoki. Proporcje są więc charakterystyczne dla mocnych modeli typu GT, tyle że tutaj pod pokrywą silnika nie panoszy się 5-litrowa V-ósemka.

Fisker Atlantic - ujęcie z boku, prezentujące smukłą sylwetkęfot. FiskerW optycznie lekkiej i jednocześnie muskularnej sylwetce pobrzmiewają odniesienia m. in. do Mazdy RX-8

Zamiast niej jest jednostka elektryczna czerpiąca moc z akumulatorów litowo-jonowych, a także działający na zasadzie generatora (bez przełożenia na układ napędowy) dwulitrowy, turbodoładowany czterocylindrowiec rodem z BMW. Czemu aż dwa litry pojemności skokowej, skoro jedynym zadaniem silnika benzynowego jest ładowanie ogniw po wyczerpaniu zgromadzonej w nich energii? Czemu właśnie od bawarskiego producenta? Dla podkreślenia charakteru! Ekologia i niskie spalanie to priorytety, ale nabywca ma czuć, że wydał swoje pieniądze na pełnowartościowy samochód, a nie mułowate toczydło z cherlawymi, pyrkoczącymi trzema cylinderkami pod majestatycznie wyrzeźbioną pokrywą. Póki nie jesteśmy mentalnie gotowi, by zaakceptować silniki wielkości tego we Fiacie 126p zamontowane w autach klasy premium, to niestety jedyna droga – inaczej powstanie przekonanie, że zaprzężono woła do karety.

Producent umiejętnie dozuje informacje, ale wiadomo już, że otwierający od teraz gamę model – dostępny najpierw z napędem tylnym, a później również w konfiguracji 4x4 – będzie kosztował połowę tego, co większy i starszy brat. Cennik ma startować z poziomu poniżej 50 tys. dolarów, czyli pewnie czegoś w rodzaju 49990 „zielonych”. Ulgi podatkowe i dopłaty bezpośrednie dla kupujących ekologiczny pojazd mogą jednak zbić cenę „małego” Fiskera w rodzimych Stanach Zjednoczonych do niewiele ponad 40 tys. dolarów. Wprawdzie Audi A5, którego Atlantic bierze na celownik jako głównego rywala, kusi nabywców kwotą 37 tys. dolarów, ale ma tylko dwoje drzwi (wersji Sportback w USA się nie oferuje), konwencjonalny napęd, bez najprostszego choćby systemu hybrydowego i wygląda jak... każdy inny model z czterema pierścieniami w herbie. Fisker tymczasem oferuje niemierzalną wartość w postaci wyróżniania się w tłumie – przynajmniej do czasu, aż na ulicach zaroi się od aut tej marki.

Fisker Atlantic i jego ażurowy dachfot. FiskerAtlantic to auto otwarte na świat, chociaż kierowca i pasażer nie zostają bezpośrednio wystawieni na działanie żywiołów

Przyznamy szczerze, że idea samochodu elektrycznego zmaterializowana pod postacią Fiskera Atlantic przemawia do nas głośno i wyraźnie. Kilkadziesiąt kilometrów zasięgu w trybie czysto elektrycznym, kilkaset kolejnych metodą „o kropelce” (silnik spalinowy pracuje zawsze pod takim samym obciążeniem, bez względu na wyczyny kierowcy), a do tego nadwozie, obok którego tylko niewidomy przeszedłby obojętnie – to się musi podobać! Zresztą, nawet brzydsze opakowania nie sprawiają, że ukryta pod nimi technologia plug-in przestaje się bronić. Dopóki akumulatory nie będą mogły zmagazynować energii potrzebnej do przejechania naraz 1000 km i nie dadzą się naładować w 5 minut, spalinowe range extendery wydają się jedyną rozsądną alternatywą. Pozostaje czekać, aż Atlantic przeskoczy Atlantyk i, wyszedłszy z morskiej piany, ruszy na podbój Europy.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Fisker



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.