09.12.2008

Fisker Karma - hybrydowe "ciacho"

Pomimo trwającego za oceanem kryzysu, niezależni producenci ekologicznych samochodów nie składają broni. Firma Fisker ujawniła właśnie zdjęcia seryjnej wersji swojego hybrydowego sedana Karma, pokazanego w formie prototypu rok temu. Oficjalna premiera - na styczniowym salonie w Detroit.
REKLAMA
KarmaFiskerKarma

Czasy nie są łatwe, zarówno dla wielkich, starych „wyjadaczy” przemysłu motoryzacyjnego (GM, Ford i Chrysler starają się o koło ratunkowe od amerykańskiego Senatu, dzięki któremu mają nie pójść na dno), jak i małych firm, rozwijających samodzielnie nowatorskie technologie alternatywnych napędów. Nawet Tesla chciałaby wyciągnąć rękę po państwową „zapomogę”, bo pomimo dużego zainteresowania elektrycznym Roadsterem nie jest w stanie terminowo zrealizować napływających zamówień.

Tymczasem na rynek dynamicznym krokiem wchodzi kalifornijska firma Fisker. Jej pierwszym bardziej znanym dokonaniem jest model Latigo CS z roku 2006, czyli wizja tego, jak mogłoby wyglądać BMW serii 6, gdyby było ładne. Rok temu, także w stolicy amerykańskiej branży samochodowej, zaprezentowano całkowicie autorski projekt Karma - modne ostatnio czterodrzwiowe coupé, zaopatrzone w równie modny napęd hybrydowy. Po dokonaniu kosmetycznych poprawek w nadwoziu i dopracowaniu techniki, samochód jest gotowy do debiutu.

KarmaFiskerKarma

Producent wiele sobie po nim obiecuje. Reakcje publiczności podczas pokazu prototypu AD 2007 były na tyle entuzjastyczne, że do dziś zebrano zlecenia, na odbiór których klienci będą musieli poczekać nawet do połowy 2010 roku (a przynajmniej do listopada 2009). Dodajmy przy tym, że Karma nie będzie produkowana w „śladowych ilościach” - rocznie z fińskich zakładów Valmet, gdzie auta mają być montowane, ma wyjeżdżać do 15 tys. egzemplarzy. Sporo, zwłaszcza jak na dość niszowy pojazd opatrzony „metką” określającą wartość na prawie 90 tys. dolarów (w USA; europejskie ceny poznamy wiosną, gdy auto zostanie wystawione przed mieszkańcami Starego Kontynentu w Genewie).
Skoro mamy do czynienia z samochodem hybrydowym, zaprezentujmy jego możliwości „trakcyjno-ekologiczne”. Czterodrzwiowy Fisker to przedstawiciel rozwijającego się gatunku plug-in, do którego należą m. in. Chevrolet Volt, Honda Insight i przygotowywana dopiero Toyota Prius III. Oznacza to, że pierwsze 80 km można pokonać używając wyłącznie energii elektrycznej, zmagazynowanej w akumulatorach litowo-jonowych. Po pojawieniu się komunikatu „bateria słaba”, do akcji wkracza silnik spalinowy, wytwarzający prąd na bieżące potrzeby oraz dla ponownego uzupełnienia zapasów. Jeśli kierowca rzadko będzie przekraczał 80-kilometrowy zasięg podstawowy, a dodatkowo co noc naładuje Karmę z gniazdka w garażu, może spodziewać się zużycia paliwa na poziomie zaledwie 2,4 l/100 km. Szacunek...

aluminiowa rama przestrzennaFiskeraluminiowa rama przestrzenna

Poza tym, Fisker jeździ adekwatnie do tego, jak wygląda. Pod maską pracuje dwulitrowy, turbodoładowany silnik Ecotec (produkcji General Motors) z bezpośrednim wtryskiem, z którego wykrzesano 260 KM. Skoro ma działać jako generator, może niepotrzebnie jest aż tak „wyżyłowany”, ale robi wrażenie. Oprócz tego w aucie znajdziemy dwa motory elektryczne, podnoszące łączną moc do 408 KM. Efekt? Sprint od 0 do 100 km/h w 6 s i prędkość maksymalna wynosząca 201 km/h. Gdyby chcieć wykorzystać pełnię możliwości Karmy (żeby jeszcze było gdzie...), na pewno nie uda się zamknąć w deklarowanym minimalnym zużyciu paliwa, ale frajdy na pewno będzie więcej niż podczas jazdy „o kropelce”.

Tutaj właśnie pojawia się największy problem tego auta i, nielicznych jeszcze, jemu podobnych. Z jednej strony, dostajemy pojazd, który może palić tyle samo, co skuter z silniczkiem o pojemności 50 cm3. Z drugiej zaś, auto oddaje do dyspozycji moc i osiągi, które każdego, choćby najbardziej potulnego i praworządnego, niedzielnego kierowcę zamienią w opętanego żądzą prędkości demona, uzależnionego od stałego dopływu adrenaliny. Pewnie, że nawet pędząc na łeb, na szyję po autostradzie albo po górskiej serpentynie zużyje się mniej benzyny, niż gdyby Karma była konwencjonalnym autem, ale 2,4 l/100 km to science-fiction. Zresztą, czy nabywcy samochodów po 90 tys. „zielonych” patrzą na spalanie? Na pewno jeszcze nie wszyscy.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Carscoop, Fisker



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.