13.09.2010

Lincoln MKZ Hybrid - metal uszlachetniany

Po odesłaniu w niebyt marki Mercury, koncern Forda nie ma już w ofercie nic pośredniego - zostały w niej tylko „plebejskie” modele z błękitnym owalem na masce i luksusowe Lincolny. Według nowo przyjętej strategii, auta noszące imię amerykańskiego prezydenta mają być nie tylko najbardziej elitarnymi w gamie, ale i najbardziej oszczędnymi. Krokiem do osiągnięcia tego celu jest wprowadzenie pierwszej hybrydy - odmiany podstawowego modelu, MKZ.
REKLAMA
MKZ HybridLincolnMKZ Hybrid

Amerykański matecznik Forda od lat prowadzi politykę opracowywania nowych modeli w myśl prostego i taniego „badge engineeringu”, czyli w dużym skrócie zmiany logo i osłony chłodnicy istniejącego auta i sprzedawania go jako nowego. Właśnie takie podejście doprowadziło do upadku Mercury’ego, który był jeszcze za bardzo Fordem, a zarazem zbyt mało Lincolnem, by ludzie chcieli go kupować. Najbardziej nobliwa z marek, klejnot w koronie pionierów produkcji seryjnej na szczęście stara się jak najbardziej zdystansować pod względem wizerunku od popularnego pierwowzoru, choć po MKZ i tak widać od razu, że to Ford Fusion w przebraniu...

To, co najpiękniejsze, ukryto jednak pod zewnętrzną powłoką eleganckiego sedana. Pod maską znalazł się 2,5-litrowy, czterocylindrowy silnik spalinowy pracujący w cyklu Atkinsona, który wespół ze swoim elektrycznym kamratem generuje niewygórowaną moc 191 KM. Interesujące jest niewątpliwie to, że Lincoln potrafi jeździć w ogóle bez użycia benzyny - z pewnością na bardzo ograniczonym dystansie, za to z prędkością dochodzącą do 75 km/h.

MKZ HybridLincolnMKZ Hybrid


Znając możliwości dzisiejszych hybryd, tuż po jej osiągnięciu w akumulatorze kończy się zapas energii, ale fakt pozostaje faktem. Lexus HS 250h, z którym fordowscy marketingowcy lubią porównywać MKZ, rozpędza się bez angażowania jednostki tłokowej do maksymalnie 40 km/h - to przekona wielu do kupienia produktu amerykańskiego.

Na tym przewaga auta dumnie noszącego miano „Made in the USA” (pomimo że tak naprawdę produkowany jest w Meksyku) bynajmniej się nie kończy. Lincoln góruje nad japońskim konkurentem także pod względem zużycia paliwa, spalając w mieście 5,7 l/100 km (wobec 6,7 l/100 km potrzebnych Lexusowi), czyli ponoć najmniej w klasie wytwornych sedanów. Tak przynajmniej stanowią dane fabryczne, do których radzimy jednak podchodzić z odpowiednią rezerwą. Na korzyść MKZ przemawia również - już bez cienia „ściemy” - porównanie cenników. Przy cenie identycznej z modelem czysto benzynowym, wyposażonym w 3,5-litrową V-szóstkę, „amerykan” jest tańszy od przybysza zza oceanu o 350 dolarów. Niby nic, ale na psychikę i uczucia patriotyczne potencjalnego nabywcy działa jak trzeba.

MKZ HybridLincolnMKZ Hybrid

Ładnie to wszystko wygląda, ale łezka się kręci w oku na myśl o Continentalu z początku lat 60. ubiegłego stulecia, wyposażonym w gigantyczny motor V8 o pojemności od 7 do 7,6 l. Cóż, przy obecnych cenach benzyny i presji ekologicznej, co więksi zapaleńcy mogą go sobie co najwyżej sprawić jako samochód „na niedzielę”, najlepiej letnią. Teraźniejszość i przyszłość należą natomiast do takich aut jak MKZ Hybrid i niech pocieszeniem będzie świadomość, że postęp mimo wszystko zawsze prowadzi do zmian na lepsze.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Lincoln



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.