16.08.2010

Mercedes S 400 Hybrid - bardziej opłacalny niż Prius?

Hybrydy są fajne, ponieważ niewiele palą i emitują, oszczędzając swojemu właścicielowi wydatków na paliwo i wyrzutów sumienia z powodu zatruwania środowiska. Ale czy ich zakup ma szansę się zwrócić w rozsądnym czasie? Zdaniem pewnego amerykańskiego automobilklubu, spalinowo-elektryczna Klasa S to jedyny model, który zaczyna na siebie zarabiać nim właścicielowi urośnie broda do ziemi.
REKLAMA
S 400 BlueHybridMercedesS 400 BlueHybrid

Jak to możliwe, żeby kosztujący 395 tys. zł „Merc” (w dodatku nie umiejący jeździć z wykorzystaniem samego motoru elektrycznego) opłacał się w zakupie bardziej niż czterokrotnie tańsza Toyota, hybryda nad hybrydami (za dokładnie 99900 zł)? Według przedstawicieli British Columbia Automobile Association jest to absolutnie możliwe, ale pod warunkiem przyjęcia odpowiednich założeń na początku. Pachnie to wszystko malowaniem trawy na zielono i przyklejaniem liści do drzew, ale tym niemniej jest ciekawe i godne przedstawienia. Oto jak automobilklub Kolumbii Brytyjskiej doszedł do swoich zaskakujących wniosków.

Tempo amortyzacji zakupu obliczono na podstawie różnicy w cenie pomiędzy modelem hybrydowym a najbliższym odpowiednikiem napędzanym konwencjonalnie i oszczędności w kosztach paliwa wynikających z poczynionej dopłaty. Cały „haczyk” polega na tym, że w Stanach Zjednoczonych wart 105 tys. dolarów (w przeliczeniu - 324 tys. zł; smutne, prawda?) Mercedes S 400 Hybrid to najtańsza na rynku wersja tego modelu.

S 400 BlueHybridMercedesS 400 BlueHybrid

Wybierając go, nabywca nie musi więc martwić się o „wyjście na zero”, bo już wyjeżdżając z salonu ma w kieszeni 5 tys. dolarów, które wydałby na podstawową odmianę benzynową, S 450. Na „dzień dobry” ma zatem jedyną hybrydę tańszą niż spalinowy ekwiwalent, czego kupujący produkty konkurencji mogą mu jedynie pozazdrościć.

Wszystkie inne modele, które BCAA wzięła pod lupę (a razem z S-klasą było ich 16), wypadają na tym tle mniej korzystnie, choć niestety nie podano, jakież to samochody są najbliższymi benzynowymi ekwiwalentami Hondy Insight czy Lexusa HS 250h, które przecież występują jedynie pod postacią hybryd. Mercedes S 400 Hybrid przepadł za to w klasyfikacji samochodów najtańszych w eksploatacji na przestrzeni 5 lat, zaprzepaszczając pierwotną przewagę (zwyciężył Insight przed Priusem i Civikiem Hybrid z kwotami, odpowiednio, 38326, 40324 i 42664 dolarów) oraz oferujących największą redukcję emisji gazów cieplarnianych w stosunku do odpowiedników konwencjonalnych (Prius emituje o 55%, Ford Fusion Hybrid o 38%, a Honda Civic Hybrid o 37% mniej CO2i innych „odpadów” powodujących topnienie lodowców). Także pod względem rocznej produkcji GHG (greenhouse gasses) wyznawcy hasła „bez gwiazdy nie ma jazdy” muszą uznać wyższość modeli innych marek.

S 400 BlueHybridMercedesS 400 BlueHybrid

Z rury wydechowej Priusa ulatuje rocznie 1748 kg, Civica - 2070 kg, Insighta - 2162 kg, a Forda Fusion Hybrid - 2352 kg związków podnoszących temperaturę na Ziemi. W końcu zwycięstwo Mercedesa i tak jest dość naginane...

Swoją drogą ciekawe, czy taka sztuczka udałaby się i w Polsce. Dla ułatwienia porównania weźmy Toyotę Auris HSD zamiast Priusa, ponieważ znacznie prościej odszukać w ofercie jej odpowiednik o napędzie wyłącznie spalinowym. Wyniki są następujące:
- Mercedes S 400 BlueHybrid kosztuje 395 tys. zł wobec 352500 zł za model S 350 z takim samym silnikiem; hybryda zużywa średnio 7,9-8,1 l/100 km, benzynowiec - 10-10,2 l/100 km (dane fabryczne); przy oszczędności w spalaniu rzędu 2 l/100 km, cenie Pb 95 na poziomie 4,6 zł/l i różnicy w cenie aut wynoszącej 42,5 tys. zł, koszt zakupu droższej wersji zwróci się po przejechaniu niemal 462 tys. km, czyli po upływie... prawie 31 lat;
- Toyota Auris HSD warta jest 89900 zł, jej najbliższy „kuzyn” benzynowy - wersja 1,6 - 62900 zł; hybryda pali 4 l/100 km, model spalinowy 6,6 l/100 km (według producenta); oszczędność rzędu 2,6 l/100 km oznacza, że wynosząca 27 tys. zł różnica w cenie zwróci się po wykonaniu przebiegu „zaledwie” 225 tys. km, czyli po 15 latach jazdy ze średnim w Polsce przebiegiem 15 tys. km rocznie.

S 400 BlueHybridMercedesS 400 BlueHybrid

Widać jak na dłoni, że zdecydowanie bardziej - choć jak na nasz gust i tak zdecydowanie za mało, bo na pełny zwrot inwestycji trzeba czekać wieki - kalkuluje się kupno auta japońskiego (nawet pomijając przepaść cenową przy zakupie). My jednak przewrotnie zrezygnowalibyśmy z obu powyższych samochodów i zainwestowali w porządną instalację gazową, która przynosi wymierne oszczędności w znacznie krótszym czasie. Hybryda jest bardzo trendy, ale porzućcie złudzenia o kupowaniu jej dla pieniędzy. Tak samo jak z dieslem...




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: British Columbia Automobile Association, Mercedes, Toyota



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.