REKLAMA
Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
fot. Toyota / Wnętrze mocno odjechane, choć wygląda na funkcjonalne poprzednie następne
30.04.2012

Toyota FT-Bh - hybryda pod ciśnieniem

Toyota FT-Bh - hybryda pod ciśnieniem fot. Toyota

W działaniach Toyoty łatwo dostrzec jaskrawą sprzeczność – o ile pojazdy koncepcyjne tej marki są fantazyjnie zaprojektowane i wizualnie niesamowite (wręcz dziwaczne!), o tyle od modeli seryjnych z reguły tak bardzo wieje nudą, sztampą i zwyczajnością, że aż przykro patrzeć. Dlatego dziś skupimy się na kolejnej widowiskowej wprawce stylistyczno-technicznej, która w takiej formie nigdy nie wyjedzie na drogi, chyba że producent sprzeda projekt komuś innemu.
REKLAMA
fot. ToyotaWyraz "twarzy" ma niezbyt przyjazny, ale serce - szczerozłote

Nie wszystkie samochody muszą być ładne – grunt, żeby przyciągały uwagę. Koncepcyjnej Toyocie FT-Bh ta sztuka udaje się znakomicie, choć na urodzie niewątpliwie jej nie zbywa. Nie to jest jednak w jej przypadku najważniejsze, bowiem w zamian liczą się niska masa własna i nieprzeciętne własności aerodynamiczne, dzięki którym auto posłusznie i bez zwłoki wykonuje polecenia kierowcy (nie jest tak bezwładne, jak modele dwa razy cięższe) i pije tyle, co harcerz (mało, ale jednak). Niewielkie spożycie to także gwarancja dobrej przemiany materii, a więc i z wydechu ulatuje mało co.

Przejdźmy do konkretów. Strukturę niecodziennie zaprojektowanego nadwozia wykonano ze stali o podwyższonej wytrzymałości, wnętrze zaś wyłożono materiałami na bazie specjalnej pianki o wysokiej rozszerzalności, które mają za zadanie utrzymywać temperaturę w kabinie na stałym poziomie (dla oszczędności energii oczywiście). Efekt jest taki, że cały samochód waży zaledwie 786 kg (rewelacja jak na pięciodrzwiowe auto o długości prawie 4 m), a jego jednolitrowy, dwucylindrowy silnik o dużym skoku tłoka, pracujący w wydajnym cyklu Atkinsona, wspomagany oczywiście przez motor elektryczny, zadowala się średnio 2,1 l paliwa na 100 km. To natomiast przekłada się na emisję dwutlenku węgla na rewelacyjnie niskim poziomie 49 g/km.

fot. ToyotaPrawdopodobnie mało kto byłby dziś gotów kupić taki samochód, ale spokojnie - Toyota nie jest gotowa go produkować

Zaprezentowany w Genewie egzemplarz to jednak tylko dobra baza do dalszego zbijania i tak świetnego wyniku ekologicznego. Toyota ma w zanadrzu dwa jeszcze bardziej przyjazne środowisku warianty, z czego jeden to odznaczająca się większym udziałem energii elektrycznej w napędzie wersja plug-in, o emisji CO2 wynoszącej 19 g/km (!), drugi zaś to odmiana opisywanego tu modelu podstawowego, w którym jednak benzynę zastąpiono sprężonym gazem ziemnym. Osiągany przez nią wynik 38 g/km wydaje się przeciętny z punktu widzenia walki z efektem cieplarnianym, ale warto pamiętać, że spaliny to nie tylko dwutlenek węgla (bądź co bądź nietoksyczny i na małą skalę zupełnie neutralny), ale również cząstki stałe, tlenki azotu i śladowe ilości innych szkodliwych związków, od których gazy wydechowe silnika zasilanego CNG są praktycznie w całości wolne. Mamy nadzieję, że Japończycy nie poprzestaną na „wariacji na temat” i rozwiną koncepcję łączenia napędu elektrycznego ze spalinowym na bazie czystych i przystępnych paliw gazowych. Można stawiać mając pewność wygranej, że następna generacja małych hybryd Toyoty będzie przypominać bardziej Yarisa i spółkę niż koncepcyjne FT-Bh, ale jeżeli technologiczne podobieństwo do genewskiej wizji przyszłości zostanie zachowane, niech sobie nawet nowe modele spalinowo-elektrycznych „japonek” będą nudne. Jadąc samochodem i tak nie patrzy się na niego z zewnątrz!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Toyota



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.