Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 3
fot. gazeo.pl / Pod maską to, co w każdym Priusie, tylko nieco zmniejszone poprzednie następne
16.04.2012

Toyota Prius C - hybrydowy blitzkrieg

Toyota Prius C - hybrydowy blitzkrieg fot. Toyota

Toyota ogłosiła, że jej nowa kompaktowa hybryda, Prius C, z miejsca stała się przebojem na amerykańskim rynku. Sukces odtrąbiono po tym, jak w ciągu trzech dni sprzedano więcej egzemplarzy tego modelu wielkości Yarisa, niż wyniosła łączna miesięczna sprzedaż mocno reklamowanych i wciąż będących na językach rywali – Chevroleta Volta i Nissana Leafa. Tylko czy rzeczywiście „mały” Prius jest dla nich konkurencją?
REKLAMA
Toyota Prius C - widok 3/4 z przodufot. ToyotaOd zapowiadającego go modelu koncepcyjnego różni się prawie wszystkim, ale trudno odmówić mu urody. Proporcje nadwozia sprawiają, że wygląda na większy niż w rzeczywistości

Sprzedaż auta za Atlantykiem ruszyła 12 marca 2012 r. Już trzy dni później dealerzy zebrali 1201 zamówień, co tak czy inaczej jest wynikiem godnym podziwu, a pewnie i zazdrości ze strony rynkowych przeciwników. U Hondy zaciskają pewnie zęby ze złości tak mocno, że aż popękało im szkliwo... Ale my nie o tym. Służby prasowe Toyoty momentalnie podchwyciły temat i obwieściły światu, że Prius C (znany na rodzimym rynku japońskim jako Aqua) wyprzedził nie tylko o głowę, ale o kilka długości samochody, które miały – w założeniach swoich twórców – dziarsko kroczyć w awangardzie ekologicznej motoryzacji, czyli Volta (hybrydę typu plug-in, lub, jak woli Chevrolet, pojazd elektryczny o wydłużonym zasięgu, zdobywcę tytułu Samochód Roku 2012 w Europie, do spółki z Oplem Amperą) i zasilanego wyłącznie energią z akumulatorów Leafa (Samochód Roku 2011). Rzecz w tym, że sprzedać więcej egzemplarzy niż te dwa modele to nie aż taka wielka sztuka, a tak naprawdę Prius C gra w zupełnie innej lidze.

Toyota Prius C - widok 3/4 z tyłufot. ToyotaLampy tych rozmiarów wystarczyłyby autobusowi, ale nadają sylwetce - skądinąd dośc anonimowej - indywidualnego charakteru

Zgoda, że niewielka spalinowo-elektryczna Toyota to także auto ekologiczne, angażujące w celu oszczędzania benzyny dodatkowy, napędzany elektronami silnik oraz wydajny akumulator, ale o zaawansowaniu technologicznym Volta i Leafa może jedynie pomarzyć. Stanowi tak naprawdę mniejszą i tańszą wersję standardowego Priusa, która, owszem, pojedzie kawałek nie zużywając przy tym nawet kropli paliwa, ale kiedy już w bateriach zabraknie „poweru”, jednostka tłokowa nie służy mu do generowania energii elektrycznej, lecz wprost do wprawiania kół w ruch. Bardziej na miejscu byłoby porównanie z Hondą Insight, ale ta obecna jest na rynku od kilku lat, w dodatku od początku ma problemy z nadążeniem za swoim japońskim rywalem, a więc „dokopanie” jej w statystykach sprzedaży to żaden wyczyn. Można by też poczekać na handlowy debiut Priusa Plug-in i zobaczyć, czy tenże równie błyskotliwie wypadnie w starciu z Chevroletem i Nissanem, ale po co się niecierpliwić i ryzykować, że nie pokaże się z dobrej strony? Warto tu wspomnieć, że Prius „z wtyczką” przejeżdża przed wyczerpaniem się akumulatorów mniejszy dystans, niż Volt, a kiedy już ogniwa się rozładują, zaczyna jechać jak „zwykła” hybryda, czyli przekazuje moc z silnika benzynowego na koła, a nie tylko do generatora elektrycznego.

Toyota Prius C - widok deski rozdzielczejfot. ToyotaNowocześnie, oryginalnie, ale bez dziwactw i przytłaczającego gąszczu przycisków - to się może podobać i najwyraźniej się podoba!

Odbębnienie wielkiego zwycięstwa może odbić się Toyocie czkawką, bowiem wszyscy już zwietrzyli „ściemę” i punktują Japończyków bez litości za to, że chełpią się lepszymi wynikami sprzedaży, a tak naprawdę nie oferują żadnej technologicznej alternatywy wobec słabiej sprzedających się (bo i znacznie droższych) rywali. Jeżeli jednak odłożyć na bok PR i normalną w branży motoryzacyjnej skłonność do chwalenia się byle czym, trzeba uczciwie przyznać, że Prius C naprawdę się swojemu producentowi udał. W Japonii ten model idzie wręcz jak Aqua woda – jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży przyjęto 60 tys. zamówień, a w międzyczasie liczba chętnych wzrosła dwukrotnie, do 120 tys. egzemplarzy. Paradoksalnie, taka popularność może zepsuć szyki amerykańskiemu oddziałowi marki, bowiem wytwarzające auto zakłady w Iwate nie nadążają z produkcją i odsetek eksportowanych poza lokalny rynek sztuk spadł z 60 do 30%. Spece od marketingu być może już w związku z tym kombinują, jak wmówić klientom, że Prius C znajduje rocznie więcej nabywców, niż nieprodukowany od 30 lat Ford Pinto... Jak to dobrze, że my mamy w zamian Yarisa HSD.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Toyota



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.