17.01.2011

Toyota Prius V - więcej tego samego

Jaka jest liczba mnoga od słowa Prius? Takie pytanie zadaje Toyota i to zupełnie nie bez powodu. Hybryda nad hybrydami właśnie przestała być pojedynczym modelem i przekształciła się w rodzinę modeli (na razie bez dzieci), a więc wymyślenie dobrze brzmiącej liczby mnogiej to nie tylko sposób na wzbudzenie zainteresowania potencjalnych nabywców, ale naprawdę paląca potrzeba.
REKLAMA
Prius VToyotaPrius V

Styczeń 2011, salon samochodowy NAIAS (North American International Auto Show) w Detroit, kolebce amerykańskiej motoryzacji. Na stoisku japońskiego producenta opada kurtyna i oczom zwiedzających i dziennikarzy ukazują się dwa nowe samochody - zapowiadany od dawna, wielokrotnie wizualizowany w prasie branżowej van oraz mały hatchback o wyglądzie dużo bardziej cool niż pierwowzór. Póki co skupmy się na tym pierwszym.

Prius VToyotaPrius V

Prius V (jak, po prostu, van albo volume, czyli pojemność) wygląda tak, jakby dotychczasowy model nieco „podpompowano”, dzięki czemu urósł we wszystkich kierunkach. Oczywiście Toyota zarzeka się, że nową „wariację na temat” zaprojektowano od podstaw, z oryginału czerpiąc jedynie inspirację na zasadzie ewolucji linii nadwozia. Cóż, wypada uwierzyć na słowo. Zaleta jest taka, że najświeższą „mutację” hybrydy uważanej za najlepszą na świecie można bez pudła rozpoznać już na pierwszy rzut oka. A że jest to samochód z definicji rodzinny, specjalnie zwracać na siebie uwagi i przyciągać spojrzeń nie musi, a nawet nie powinien.

Prius VToyotaPrius V


Skromna, choć nowoczesna powłoka zewnętrzna skrywa kabinę o większych możliwościach aranżacyjnych (a także wygodniejszą, zwłaszcza w drugim rzędzie siedzeń) oraz przestrzeń bagażową pojemniejszą o 50% w stosunku do Priusa w wersji hatchback. Jak podaje producent, za tylną kanapą mieści się 971 l „klamotów”, choć trudno nie odnieść wrażenia, że chodzi o objętość mierzoną po dach. Tak czy inaczej, zdolności przewozowe V da się łatwo powiększyć poprzez złożenie dzielonego w proporcji 60/40 oparcia.

Pod maską bez fajerwerków, o ile można tak w ogóle powiedzieć o zaawansowanym systemie spalinowo-elektrycznym. Rzecz w tym, że zespół napędowy przeniesiono „żywcem” ze standardowego Priusa i Aurisa HSD. Mamy więc benzynową jednostkę 1,8 o mocy 98 KM i sprzężony z nim 80-konny silnik karmiony prądem z akumulatora typu NiMH (niklowo-metalowo-wodorkowego). Łączna moc wynosi jednak nie 178, a 136 KM, co przekłada się z pewnością na wystarczające wartości przyspieszeń i prędkości maksymalnej. Dużo ważniejsze są jednak wyniki zużycia paliwa, a te, według oficjalnych danych, kształtują się następująco: 5,6 l/100 km w mieście, 6,2 l/100 km w trasie i 5,9 l/100 km średnio. Jak na samochód mierzący 454 cm długości, 175 cm szerokości i 155 cm „wzrostu”, a zatem przecinający powietrze z niejakim trudem, to więcej niż zadowalająco. Z okrzykami entuzjazmu poczekajmy jednak do momentu wykonania pomiarów w warunkach rzeczywistej jazdy w ruchu drogowym, a nie na stanowisku w sterylnym laboratorium.

Prius VToyotaPrius V


Toyota najwyraźniej nie spoczywa na laurach i dba o to, by w każdym nowym segmencie rynku hybrydowych samochodów być prekursorem. Spalinowo-elektryczne sedany, hatchbacki czy SUV-y to już dziś chleb powszedni, ale familijny van? Tego jeszcze nie było, ale teraz jest. Następne w kolejce czekają Prius PHV (Plug-in Hybrid Vehicle) i bardziej kompaktowy Prius C. O tym jednak innym razem, tym bardziej że premiera tych modeli nastąpi po wersji V. Ta zaś pojawi się na rynku amerykańskim już latem 2011, a wkrótce potem pewnie i na Starym Kontynencie.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Toyota



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.