REKLAMA
27.02.2012

Toyota TS030 Hybrid - hybryda 24 h na dobę

Co by się nie działo, bilans zawsze musi wyjść na zero – tuż po tym, jak z rywalizacji w 24-godzinnych wyścigach wytrzymałościowych wycofał się zespół Peugeot, powrót do tej dyscypliny sportu motorowego zapowiedziała Toyota. Ta zaś nie byłaby sobą, gdyby do całodobowej rywalizacji nie wystawiła samochodu z napędem spalinowo-elektrycznym...
REKLAMA
fot. ToyotaMarka powraca do Le Mans po dłuższej przerwie i ma apetyt na wygrywanie; może Peugeot poczuł pismo nosem i w porę się wycofał?

W świecie motoryzacji nie liczą się żadne świętości. Diesle w cywilnych modelach sportowych, a nawet w kabrioletach, to już dzisiaj norma, również w Le Mans od kilku lat trwa hegemonia Audi z silnikami TDI. Benzyna traci rację bytu jako paliwo do wyścigowych samochodów, a gwoździem do trumny stają się coraz ostrzejsze wymagania ekologiczne, nakładające na łakome bolidy coraz ciaśniejsze kagańce. W sukurs przychodzi więc technologia spalinowo-elektryczna, a że Japończycy mają ją rozpracowaną lepiej niż ktokolwiek na świecie, przygotowanie modelu wyczynowego nie stanowi aż tak wielkiego wyzwania. Chociaż oczywiście próżno tu szukać rozwiązań znanych z Priusa...

Przede wszystkim, benzynowiec jest dużo potężniejszy i wciąż góruje nad karmionym elektronami krewniakiem (ma 3,4 l pojemności, wolnossącą naturę i 8 cylindrów w układzie widlastym, o kącie rozwarcia 90° i jest umieszczony wzdłużnie, przed tylną osią) – wszak wyścigówka musi pozostać

fot. ToyotaJapończycy mają nadzieję, że rywale będą oglądać ich auto głównie z tej perspektywy, a widok przodu znany im będzie z lusterka wstecznego, tuż przed zdublowaniem

wyścigówką i osiągi liczą się najbardziej. Ich poprawie służy też zresztą zaprzęgnięcie do pracy motoru elektrycznego, którego rolą jest przede wszystkim dostarczanie dodatkowego zastrzyku momentu obrotowego dzięki energii czerpanej z kondensatora firmy Nisshinbo. W gruncie rzeczy to po prostu system KERS, podobny do podobnych układów stosowanych w Formule 1. Toyota umiejętnie dawkuje szczegóły i nie odkrywa wszystkich kart naraz, ale spodziewamy się, że odzyskiwana podczas hamowania przez układ rekuperacji energia kinetyczna służy potem jako kilkusekundowy „dopalacz” uruchamiany przez kierowcę np. w momencie wyprzedzania rywala na torze.

Warto wspomnieć także o „pozanapędowych” komponentach wykorzystanych do budowania następcy legendarnych wyścigowych Toyot TS010 i TS020 z lat 90. XX w. Trzeba bowiem pamiętać, że taki pojazd jest cudem inżynierii od kół aż po dach, a innowacje niedostępne dla nas, zwykłych zjadaczy samochodowego planktonu, nie ograniczają się do samego silnika, czy – w tym przypadku – dwóch.

fot. ToyotaObsadę pierwszego samochodu stanowić będą Alex Wurz, Nicolas Lapierre i Kazuki Nakajima, ważą się losy kierowców drugiego auta

Ponieważ team wyścigowy i inżynierowie pracujący nad autem rywalizującym w największych imprezach świata nie mają takich ograniczeń, jak ich koledzy pracujący nad modelami masowymi, już same użyte materiały robią wrażenie. W konstrukcji podwozia i karoserii obficie korzystano z kompozytów wzmacnianych włóknem węglowym, obudowę sześciobiegowej, sekwencyjnej skrzyni biegów wykonano z aluminium, zaciski hamulców z lekkich stopów, szybę przednią z poliwęglanów, zaś obręcze kół wykuto z magnezu – wszystko to oczywiście w imię jak najniższej masy własnej. Karbonowe są również wentylowane tarcze hamulcowe, co zwiększa ich odporność na spadek skuteczności w miarę rozgrzewania. Za trzymanie się drogi odpowiadają natomiast stabilizatory (przedni i tylny), drążki skrętne, niezależne zawieszenie wszystkich kół na podwójnych wahaczach poprzecznych oraz układ pushrod, dociskający koła do nawierzchni skuteczniej niż konwencjonalne systemy amortyzujące i zmniejszający masę nieresorowaną.

Nim TS030 stanie na linii startu w oczekiwaniu na zielone światło swojego pierwszego prawdziwego wyścigu, musi pokonać setki, jeśli nie tysiące testowych kilometrów. Kluczową do rozstrzygnięcia sprawą jest umieszczenie silnika elektrycznego i decyzja, którą z osi ma on napędzać. Intensywnym próbom

fot. ToyotaTaki samochód jeździ jak po szynach, choć pod aerodynamiczną skórą skrywa nie kocioł parowy, a zaawansowany układ hybrydowy

poddaje się obydwa warianty (przedni przygotowany przez Aisin AW oraz tylny, autorstwa Denso), ale wybór będzie musiał paść tylko na jedno rozwiązanie, ponieważ regulamin kategorii LMP1 (Le Mans Prototype, group 1) dopuszcza jedynie zastosowanie „wspomagacza” przekazującego moc na dwa koła. Dodajmy dla jasności, że nie na dwa lewe lub dwa prawe... Chrztem bojowym dla gotowego auta stanie się sześciogodzinny wyścig Six Hours of Spa-Francorchamps, rozgrywany 5 maja i stanowiący drugą rundę pucharu FIA World Endurance Championship. To jednak tylko rozgrzewka przed najbardziej prestiżową potyczką, do jakiej może stanąć tego rodzaju samochód, czyli zaplanowanego w tym roku na czerwiec Le Mans 24 Hours. Znając japońską precyzję, ambicję i dbałość o szczegóły, oczekujemy od TS030 wielkich rzeczy, a jego torowym przeciwnikom szczerze współczujemy. Czy pierwsza hybryda w Le Mans sięgnie od razu po najwyższe laury? Trzymamy kciuki!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Toyota



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.