Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
Chico. Tak nowatorski zawias wygląda z wnętrza / Volkswagen poprzednie następne
31.08.2011

Volkswagen Chico - wehikuł czasu

Volkswagen Chico - wehikuł czasu  

Jak już nieraz pokazywaliśmy, opisując spalinowo-elektryczne samochody sprzed nawet stu lat, hybryda nie jest wynalazkiem nowym. Przeszkodą w upowszechnieniu aut o napędzie mieszanym były do niedawna raczej wysokie koszty produkcji, które sprawiły, że wiele ciekawych pomysłów trafiło do muzeum zamiast na linie produkcyjne. Jednym z nich jest Volkswagen Chico z 1991 r.
REKLAMA

Jak już nieraz pokazywaliśmy, opisując spalinowo-elektryczne samochody sprzed nawet stu lat, hybryda nie jest wynalazkiem nowym. Przeszkodą w upowszechnieniu aut o napędzie mieszanym były do niedawna raczej wysokie koszty produkcji, które sprawiły, że wiele ciekawych pomysłów trafiło do muzeum zamiast na linie produkcyjne. Jednym z nich jest Volkswagen Chico z 1991 r.

Chico. Zgrabny, zwinny, pojemny i oszczędny - blisko ideału małego samochoduVolkswagenChico. Zgrabny, zwinny, pojemny i oszczędny - blisko ideału małego samochodu

Choć 20 lat temu technologia przechowywania energii elektrycznej była jeszcze na tyle słabo rozwinięta, że seryjne pojazdy napędzane elektronami pozostawały w sferze marzeń i pobożnych życzeń (chyba że ktoś chciał mieć auto wielkości Golfa o zasięgu 70 km, osiągające maksymalnie 60 km/h i ważące 1,7 t), Chico mógł stać się pierwszą seryjnie wytwarzaną hybrydą świata, wyprzedzając kultowego dziś Priusa o kilka dobrych lat. Dzięki aerodynamicznemu nadwoziu wyglądał nowocześnie, ale nieprzesadnie futurystycznie, robił wyjątkowo dobry użytek z przestrzeni wewnątrz pomimo skromnych rozmiarów i naszpikowany był zapierającą dech w piersiach (przynajmniej wówczas) techniką.

Na powierzchni o wymiarach 3,2 x 1,6 x 1,48 m (odpowiednio, długość x szerokość x wysokość) zbudowano nadwozie mieszczące czworo pasażerów w konfiguracji 2+2, czyli dwoje dorosłych i dwoje dzieci, pod którym umieszczono oszczędny napęd hybrydowy.

Chico. Dzięki umieszczeniu kół jak najbliżej skrajnych punktów nadwozia, Chico mieścił czworo pasażerów pomimo zaledwie 3,2 m długościVolkswagenChico. Dzięki umieszczeniu kół jak najbliżej skrajnych punktów nadwozia, Chico mieścił czworo pasażerów pomimo zaledwie 3,2 m długości

Nie chcemy się czepiać, ale minęły dwie dekady, a Smart nadal tego nie potrafi (choć trzeba oddać mu honor, że jest krótszy o pół metra). Zespół napędowy składał się z dwucylindrowego silnika benzynowego o pojemności 0,6 l i mocy 34 KM oraz asynchronicznej jednostki elektrycznej, wspomagającej spalinowca dodatkowymi 9 końmi, zwłaszcza przy stałej jeździe z prędkościami nie wyższymi niż 50 km/h. Podczas przyspieszania i przy szybszym podróżowaniu, aż do osiągnięcia maksymalnych 131 km/h, do akcji wkraczał motor benzynowy.

Obydwie jednostki najwyraźniej dogadywały się zupełnie sprawnie, ponieważ średnie zużycie paliwa wynosiło zaledwie 1,4 l/100 km (nie licząc zapotrzebowania na energię elektryczną, ale ta nie była dostarczana z zewnątrz, więc w ujęciu kosztowym można ją pominąć). Pomocne w uzyskaniu takiego wyniku były, powszechne dziś, systemy start-stop oraz odzysku energii kinetycznej podczas hamowania - wtedy bardzo innowacyjne. Technologii przyszłości było zresztą w Chico więcej, a wśród najciekawszych z nich warto wymienić ciekłokrystaliczny wyświetlacz na desce rozdzielczej, spełniający rolę zestawu zegarów, wyświetlacz typu head-up (serwujący informacje i instrukcje płynące z systemu nawigacji - samego w sobie będącego nie lada innowacją - na przedniej szybie, bez odrywania wzroku od drogi) oraz czujniki parkowania z przodu i z tyłu.

Chico. Oryginalna konstrukcja drzwi ułatwiała dostęp do wnętrza na ciasnych parkingach

Bardzo ciekawie rozwiązano także kwestię otwierania drzwi. Ponieważ samochody z jedną parą „wrót” sprawiają często kłopoty przy wsiadaniu i wysiadaniu na zatłoczonych parkingach (miejsca mało, a drzwi muszą być szerokie, by pasażerom tylnej kanapy wygodnie się wysiadało), w Chico połączono zalety drzwi otwieranych konwencjonalnie i przesuwanych na szynie wzdłuż nadwozia, tworząc rodzaj zawiasu-wysięgnika. Dzięki niemu otwór wejściowy stawał się łatwo dostępny nawet pomimo niewielkiej odległości dzielącej małego Volkswagena od sąsiednich samochodów.

Chico. W razie potrzeby przewiezienia większej ilości bagażu, tylną kanapę dawało się złożyćVolkswagenChico. W razie potrzeby przewiezienia większej ilości bagażu, tylną kanapę dawało się złożyć

Ten patent, w odróżnieniu od układów start-stop czy rekuperacji energii, nie doczekał się jednak realizacji seryjnej i do dziś pozostaje ozdobą aut koncepcyjnych, które można oglądać podczas wielkich wystaw.

Samego Chico uśmierciła zaś analiza opłacalności. Pomimo niewątpliwych zalet, maluch byłby za drogi w produkcji, a przez to okazałby się niesprzedawalny w momencie rynkowego debiutu. Gwoździem do trumny okazał się dynamiczny rozwój technologii TDI, dzięki której można było także dość efektywnie oszczędzać paliwo, a do tego koszty opracowania i wytwarzania pozostawały na znacznie niższym poziomie. Ten niewielkich rozmiarów wehikuł czasu, który wygląda dziś, jakby cofnął się w przeszłość i nie zdołał wrócić, powstał jedynie w trzech egzemplarzach. Palma pierwszeństwa w dziedzinie masowego samochodu hybrydowego przypadła w 1997 r. Toyocie, a seryjny spalinowo-elektryczny Volkswagen pojawił się dopiero 20 lat po Chico, w postaci modelu Touareg Hybrid. Szkoda.

 




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Volkswagen



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.