10.05.2010

XJ Limo-Green - trzycylindrowy Jaguar

Czas temu jakiś pisaliśmy o wynalazku Lotusa, powstałego we współpracy z Jaguarem, Caparo i ośrodkiem badawczym MIRA, nazwanym Range Extender. Jest to mały silnik benzynowy, którego zadaniem jest generowanie energii dla samochodu elektrycznego po rozładowaniu akumulatorów. Jednostka trafiła właśnie do odnowionego modelu XJ z drapieżnym kotem na masce.
REKLAMA
XJ Limo-GreenJaguarXJ Limo-Green

Samochody elektryczne byłyby świetne, gdyby: a) brzmiały tak samo rasowo jak benzynowe V6 i większe; b) miały porządny zasięg i można by je szybko naładować w razie wyczerpania baterii. Póki co są to dość poważne problemy, dlatego znaleziono cały szereg rozwiązań pośrednich - od hybryd wyposażonych w motor elektryczny jedynie wspomagający jednostkę spalinową, poprzez te, którymi można na krótkich dystansach jeździć beż użycia paliwa aż po takie jak Chevrolet Volt i nowy „Jag”, czyli z zasady na prąd, a na benzynę tylko awaryjnie. I to też nie dosłownie, ponieważ „wydłużacz zasięgu” nie napędza kół, a tylko wytwarza energię.

O ile jednak Volt - choćby z racji marki, bo raczej nie ze względu na cenę - jest samochodem masowym i nikomu specjalnie nie przeszkadza, że zamiast pięciolitrowej V-ósemki ma mały silniczek, na co dzień trudny do zauważenia, o tyle fani brytyjskiej marki mogą mieć problem z zaakceptowaniem faktu, że pod maską ich jeżdżącego wyznacznika statusu majątkowego bije serduszko kojarzące się bardziej z planktonem niż grubą rybą. Takie czasy, proszę państwa, trzeba zmienić mentalność i nauczyć się z tym żyć, bo inaczej już raczej nie będzie.

Nie ma tego złego, ponieważ dzięki zaawansowanej hybrydyzacji XJ nie stracił nic ze swojego prestiżu, a przy okazji stał się bezdyskusyjnie najoszczędniejszym i najbardziej ekologicznym modelem nobliwej marki, jaki kiedykolwiek powstał. Po „elektrycznej stronie mocy” Jaguar oferuje 197 KM, co może nie oszałamia, ale auto nadrabia to z nawiązką solidnym momentem obrotowym, wynoszącym okrągłe 400 Nm. Po naładowaniu litowo-jonowych akumulatorów, na trasach do 50 km 1,2-litrowy range extender nie włącza się w ogóle, natomiast gdy już wkroczy do akcji, potrafi zapewnić autu nie tylko awaryjny dojazd do punktu ładowania, ale normalną jazdę przez kolejne 970 km. A jakie niskie OC!

Taki zasięg może zniechęcić kierowcę do podłączania pojazdu do gniazdka, ale według podanych przez producenta danych jedynie jazda z regularnym korzystaniem z zasobów baterii pozwala na uzyskanie średniego spalania na poziomie 5 l/100 km i emisji dwutlenku węgla rzędu jedynie 120 g/km. Takie parametry gwarantują, że duże, luksusowe modele nie muszą wyginąć jak dinozaury i ustąpić miejsca skromnym „toczydełkom” pokroju Mitsubishi i-MiEV. Nie, żebyśmy mieli coś do sympatycznego elektro-Mitsu, ale coś nam się zdaje, że możni tego świata zawsze będą chcieli wyróżniać się spośród tłumu przeciętnych samochodów i zadać szyku za kierownicą bardziej okazałego pojazdu. Mogą spać spokojnie - przyszłość Jaguara i innych elitarnych marek nie wydaje się zagrożona. Co oczywiście nie znaczy, że Limo-Green będzie do kupienia od jutra...


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Jaguar



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.