20.07.2009

Zrób to sam: hybryda z każdego samochodu

Już dość dawno pisaliśmy o pomyśle angielskich inżynierów, którzy opracowali zestaw dodatkowych komponentów do dowolnego modelu spalinowego, przeobrażającego go w oszczędną hybrydę. Najwyraźniej Amerykanie wpadli na to samo, tylko lepiej - na Uniwersytecie Stanowym Środkowego Tennessee opracowano instalację typu plug-in.
REKLAMA
logo uczelnimtsu.edulogo uczelni

Jak podaje za oficjalnym oświadczeniem uczelni serwis newswise.com, urządzenie ma kilka nazw: wheel hub motor (silnik w kole), Plug-in Hybrid Retrofit Kit (zestaw do konwersji na hybrydę typu plug-in) lub - ta, złożona w oficjalnym zgłoszeniu patentowym, podoba nam się najbardziej - Machine for Augmentation, Storage and Conservation of Vehicle Motive Energy (urządzenie do wspomagania i przechowywania energii pojazdu). Autorem tego ciekawego projektu jest zespół badaczy pod kierownictwem dra Charlesa Perry’ego. Tennessee Technology Development Corporation (organizacja działająca na rzecz rozwoju lokalnych inicjatyw z dziedziny technologii) przyznała pomysłowym uczonym nagrodę w wysokości 50 tys. dolarów. Liczne firmy wyraziły już zainteresowanie komercyjnym zastosowaniem urządzenia.

Ocenia się, że „instalacja hybrydowa” zastosowana choćby w połowie amerykańskich samochodów zaoszczędziłaby Stanom Zjednoczonym 120 mln galonów (ponad 450 mln litrów) paliwa dziennie, a na całym świecie - 5 razy tyle. Zmniejszyłaby się w ten sposób zależność wielu gospodarek od importowanej ropy naftowej, a dodatkowo powstałoby 2 tys. miejsc pracy, związanych z wytwarzaniem zestawów do montażu w używanych samochodach.

Wynalazek Perry’ego miałby działać podczas jazdy miejskiej, wydłużając zasięg samochodu nawet dwukrotnie. Na autostradzie, ze względu na brak postojów, nie miałby wpływu na ekonomikę jazdy. Nie ujawniono jeszcze zbyt wielu szczegółów odnośnie zasad działania „hybrydy OEM”, jednak nazwa „silnik w kole” sugeruje, że mamy do czynienia z systemem odzyskującym energię kinetyczną podczas hamowania i przechowującym ją w akumulatorach, do wykorzystania w chwilach największego obciążenia konwencjonalnego silnika, np. podczas przyspieszania lub jazdy pod górkę. Energię tę zużywałyby motory elektryczne zainstalowane bezpośrednio w piastach, pełniące przy wytracaniu prędkości rolę generatorów.

W gruncie rzeczy pomysł Amerykanów nie jest rewolucyjny, ponieważ podobne rozwiązania już wcześniej proponowano. Różnica polega na tym, że dotąd zazwyczaj łączono je z całymi, opracowanymi od podstaw samochodami, a tutaj mamy do czynienia z autonomicznym układem, który daje się zainstalować w każdym modelu. Jeżeli ruszy seryjna produkcja, gotowy zestaw mógłby kosztować 3-5 tys. dolarów.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: newswise.com, Middle Tennessee State University



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.