REKLAMA
LPG
Zamknij
Następne zdjęcie
Cała galeria
1 z 4
Volkswagen Touareg / Adgaz poprzednie następne
30.11.2009

Volkswagen Touareg od Adgaz

Volkswagen Touareg od Adgaz  

Amerykański monopol przełamany! Wprawdzie auto, które tutaj przedstawimy, zbudowano głównie z myślą o klientach zza oceanu, a dzięki pokaźnym rozmiarom mogłoby śmiało udawać, że tam powstało, ale logo mówi wszystko - patrzymy na „samochód dla ludu”. Przynajmniej z nazwy...
REKLAMA
Volkswagen Touaregfot. AdgazVolkswagen Touareg

Touareg to bynajmniej nie pierwszy terenowy samochód marki Volkswagen, choć na pewno pierwszy przeznaczony od początku dla odbiorców „cywilnych” (dawne modele 181 i Iltis, a jeszcze wcześniej Kübelwagen, były opracowane dla wojska, a na wolnym rynku sprzedawano je „przy okazji”). Aby nie wzbudzać oburzenia u fanów hardcore’owego offroadu, powiedzmy to wprost: Touareg to raczej SUV, a nie rasowa terenówka. Wprawdzie nieźle radzi sobie poza utwardzonymi szlakami, ale większość egzemplarzy prawdopodobnie bardzo rzadko opuszcza asfalt, co definitywnie szufladkuje go jako „bulwarowego tygrysa”.

Samochód, produkowany w Bratysławie, powstał w 2002 r. we współpracy z Porsche, które prezentując własną odmianę o nazwie Cayenne wywołało wśród swoich fanów święty gniew i przyprawiło kilku z nich o palpitację serca. Ot, znak czasów, dziś chyba nic już nas nie zdziwi. Pod maskę trafiła szeroka gama potężnych silników, z których najmniejszy to widlasta, benzynowa „szóstka” o pojemności 3,2 l i mocy 280 KM. W egzemplarzu konwertowanym przez firmę Adgaz pracuje jednak istny potwór - 4,2-litrowe V8 generujące 310 KM i 410 Nm momentu obrotowego. Precyzując, tyle było seryjnie, ponieważ po „kuracji witaminowej” jest 350 KM i 440 Nm.

Volkswagen Touaregfot. AdgazVolkswagen Touareg

Wiadomo, że mając taki silnik nie da się jeździć oszczędnie, nawet przy ostrożnym obchodzeniu się z pedałem przyspieszenia. Spalanie w mieście na poziomie 20 l/100 km to norma, z którą trzeba się pogodzić, ale przynajmniej można zamienić paliwo na tańsze. Nominalnie, apetyt wzrasta do 22 l/100 km, ale rachunki płacone na stacjach i tak odczuwalnie się zmniejszają. Jest to zasługa holenderskiej instalacji Prins, oczywiście IV generacji, wyposażonej w wysokiej próby japońskie wtryskiwacze Keihin. W bagażniku, za tylną kanapą, zamontowano 80-litrowy zbiornik LPG dbający o to, by jednostka napędowa miała co pić bez konieczności zbyt częstego zajeżdżania pod dystrybutor. Łącznie na pokładzie znajduje się więc 180 l „napojów”, co wbrew pozorom wcale nie wystarcza na objechanie Ziemi dookoła na jednym tankowaniu.

Co złośliwsi powiedzieliby zapewne, że kupno takiego auta i zamontowanie w nim instalacji gazowej dla oszczędności to dziadostwo i pozerstwo. Naszym zdaniem, chęć poruszania się okazałym pojazdem to jedno, a wydawanie pieniędzy w sposób rozsądny to drugie i nic nie stoi na przeszkodzie, by obydwie cechy charakteru szły ze sobą w parze. W końcu duże, luksusowe samochody kupuje się nie dlatego, że dużo palą, a pomimo tego i jeśli można coś na to poradzić, to czemu nie?

Przypominamy, że dział „Pokaż, co potrafisz” tworzycie Wy, użytkownicy portalu Gazeo.pl i właściciele warsztatów, w których powstają niecodzienne adaptacje. Zachęcamy do dalszego nadsyłania zgłoszeń niezwykłych samochodów na gaz, np. luksusowych, sportowych czy specjalnych. Pokazujmy razem, że LPG to paliwo, które niczego się nie boi! Czekamy na maile pod adresem redakcji.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Adgaz



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.