REKLAMA
16.10.2009

Alpina B10 LPG - tanio i wściekle

Miłośnicy szybkich aut potrafią reagować alergicznie na dźwięk słowa „autogaz”, zwłaszcza w połączeniu z wyrazem „tuning”. Taki zestaw wywołuje skojarzenia z „ospoilerowanymi” Polonezami i skorodowanymi Golfami II i III generacji z doklejonymi plakietkami GTI. A co byście powiedzieli na Alpinę z silnikiem V8 i instalacją gazową? I tuning, i gaz, a jednak ze smakiem.

REKLAMA
B10 V8AlpinaB10 V8


Niektórzy ludzie z zasady nie mieszają pewnych spraw. Samochód w ich pojęciu albo ma być oszczędny, albo mocny i dawać przyjemność z jazdy. Kompromis raczej nie wchodzi w grę, tym bardziej jeśli miałby zostać osiągnięty za pomocą LPG. Dodanie nowemu, szybkiemu autu systemu zasilania gazem, za sprawą pokutujących stereotypów, nie wchodzi w grę. Co więc zostaje? Płać i płacz albo nie płać i... też płacz, bo modele tanie w eksploatacji zazwyczaj nie grzeszą osiągami. Na szczęście są tacy, którzy myślą inaczej. Niestety, niekoniecznie nad Wisłą.

Bohaterką tej opowieści jest Alpina B10 V8, czyli BMW serii 5 „na sterydach”, zaaplikowanych przez jednego z najbardziej renomowanych i fachowych tunerów bawarskiej marki. Ta firma, siedząca w branży od lat 70. ubiegłego wieku, z pewnością nie robi „wiochy” i zamierzone efekty osiąga środkami nienachalnie rzucającymi się w oczy. Zamiast plastikowych nakładek wielkości pługa, stosuje umiarkowane modyfikacje zewnętrzne, podporządkowane temu, co ukryto „pod skórą”, a więc w silniku i zamierzeniu. Oto iście modernistyczne podejście - najpierw funkcja, potem forma.

B10 V8AlpinaB10 V8


Egzemplarz, o którym mowa, opisany swego czasu w angielskim czasopiśmie „Evo Magazine”, został indywidualnie poddany adaptacji na LPG po zakupie przez redakcję w sierpniu 2008 r. Cel był prosty: „wyjściowa”, potężna maszyna za rozsądne pieniądze. I jak to wyszło? Ano, wyśmienicie - koszty paliwa są takie, jakby B10 nagle przeszło na dietę i zużywało 8,3 l benzyny na 100 km. A to, powiedzmy sobie szczerze, jest w tym wozie nierealne. Rzeczywiste spalanie wynosi 12,8 l/100 na „bezołowiowej”, a na gazie wzrasta do 16,6 l/100 km. Jak wyliczyli jednak redaktorzy „Evo Magazine”, pokonanie jednej mili i tak staniało z 22 do 14 pensów.

Instalacja do tak wymagającego modelu nie była tania, zwłaszcza w relacji do ceny całego samochodu. Kosztowała 2400 funtów, czyli ponad 1/3 tego, co samo auto (6800 funtów), ale trzeba powiedzieć, że duże limuzyny z wielkimi, ociekającymi mocą silnikami mocno ostatnio straciły na popularności. Przy przebiegach rzędu 1500 mil miesięcznie, jakie Alpina pokonywała w ramach testu długodystansowego, zwrot na pewno już się dokonał.

B10 V8AlpinaB10 V8


A jak wrażenia z jazdy? Podobno takie same, jak przed konwersją - osiągi w niczym się nie pogorszyły, a V-ósemka pod maską dudni i bulgocze równie złowrogo jak przedtem. Jedynie wizyty na stacji są częstsze niż przedtem, ponieważ auto ma zwyczaj opróżniać swój 80-litrowy zbiornik walcowy na dystansie nawet 420 km. To i tak nieźle, bo toroid trzeba by napełniać jeszcze częściej. Zresztą chodzi nie tylko o zasięg - przy tak przepastnym bagażniku, nie było sensu montować zbiornika we wnęce koła i pozbywać się „zapasu” lub wozić go luzem.

Końcowe wnioski podobają nam się najbardziej. Kierowca B10, kiedy już przywykł do samoobsługowego tankowania i „psikania” gazu przy odłączaniu pistoletu (do fantastycznie niskich rachunków - jak na takiego „kolosa” - przyzwyczajać się nie musiał), zaczął zastanawiać się nad jednym: skoro to takie proste i korzystne, czemu wszyscy nie jeżdżą na LPG? No właśnie, dlaczego?




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Evo Magazine, Alpina



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.