REKLAMA
06.12.2013

Autogaz oczami Amerykanów

LPG jako paliwo silnikowe dopiero zaczyna nabierać rozpędu w USA jako popularna alternatywa wobec benzyny, a to i tak głównie dzięki flotom, nie kierowcom indywidualnym. Czy to się może w krótkim czasie zmienić? Zalety autogazu przecież te same, co u nas, tylko z ceną bywa różnie.
REKLAMA
Amerykański autobus szkolny napędzany LPGfot. Thomas Built BusesW Stanach łatwiej dziś o autobus niż o auto osobowe zasilane autogazem - zupełnie odwrotnie niż u nas!

Z punktu widzenia bilansu zysków i strat, Amerykanie postrzegają autogaz podobnie, jak my: wydłuża żywotność silników, obniża emisję dwutlenku węgla i szkodliwych związków, a dzięki niższej cenie jednostkowej (pomimo nominalnie wyższego spalania) zapewnia oszczędności kierowcy/operatorowi floty. Rzecz w tym, jak duże są te oszczędności, bo to w dużej mierze właśnie od nich zależy decyzja o przeprowadzeniu konwersji. I wygląda na to, że w USA na skalę zmniejszenia wydatków na paliwo zasadniczy wpływ ma to, kim jest nabywca tegoż paliwa, bo jego ceny znacznie różnią się w zależności od tego, kto kupuje.

Użytkownicy prywatni, którzy nawet nie napędzają LPG samochodów, lecz stosują go do ogrzewania domów lub zasilania grillów, płacą za gaz niemal tyle samo, co za benzynę do auta. Co innego floty, kupujące gaz w dużych ilościach, hurtowo. Wtedy można liczyć na dobre zniżki u dostawców, a do tego dochodzą jeszcze federalne bonusy podatkowe. W ten sposób galon (ok. 3,8 l) autogazu kosztuje 1,14 dolara (czyli ok. 1/3 tego, co benzyna) minus jeszcze 50 centów, czyli ostatecznie 64 centy/galon, a więc ok. 20% ceny paliwa klasycznego. Gdyby to przeliczyć, wyjdzie jakieś 2 zł/galon, czyli ok. 53 gr/l. Rewelacja po prostu!

Dzięki takim cenom gazowe pojazdy nie tylko oszczędzają, ale też nieźle na siebie zarabiają. W zmagającym się ze skutkami kryzysu mieście Flint, w stanie Michigan, flota gazowych autobusów generuje koszty rzędu 13 centów na milę, podczas gdy podobne pojazdy dieslowskie kosztowałyby w utrzymaniu ponadtrzykrotnie więcej – 41 centów na milę. Wożąc pasażerów, autobusy we Flint przynoszą zatem więcej zysków niż wydatków. I o to przecież chodzi!

Nie jest chyba dla nikogo tajemnicą, że wzrost zainteresowania autogazem po tamtej stronie Atlantyku to bezpośredni rezultat rewolucji technologicznej, jaką stało się wydobycie gazu łupkowego. Jeszcze pięć lat temu LPG pozyskiwano w przytłaczającej większości w procesie rafinacji ropy naftowej, a więc cena skroplonego gazu pozostawała ściśle powiązana z ceną ropy i jej przetworów. Dziś podstawowym źródłem LPG stały się łupkowe złoża metanu, które są tak nieprzebrane, że Stany Zjednoczone nie tylko nie są w stanie „przejeść” własnej produkcji propanu-butanu, ale wręcz nie wyrabiają się z eksportem, w związku z czym nadwyżki produktu trafiają... z powrotem pod ziemię, do wyeksploatowanych złóż! Dlaczego polscy importerzy nie sprowadzają jeszcze gazu z tamtego kierunku?

Entuzjazm niektórych potencjalnych chętnych do rozpoczęcia oszczędzania studzą koszty, jakie trzeba ponieść na początek. Konwersja ciężarówki to wydatek rzędu 10 tys. dolarów, postawienie własnej stacji – już 50 tys. Kalkulacje pokazują jednak zazwyczaj, że tego rodzaju nakłady szybko się zwrócą – firma Student Transportation of America zarządza flotą 10 tys. autobusów szkolnych w 16 stanach USA i kanadyjskim Ontario…
 

Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu

Co odstrasza niektórych od autogazu i dlaczego
niższa cena paliwa to nie jedyny czynnik
przyczyniający się do oszczędności? Sprawdź!

Pozostało: 50%


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: John McElroy (Autoblog)



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.