REKLAMA
27.10.2011

Brak samoobsługi kosztuje grube miliony

Biorąc pod uwagę możliwe obniżki cen autogazu po wprowadzeniu samoobsługi na stacjach tankowania, Puls Biznesu policzył, o ile mniej wydawalibyśmy corocznie mniej na nasze ulubione paliwo. Wyszło tego 300 mln zł. Zmowa sieci stacji? A może koncernów paliwowych? Nie, to koszt obowiązkowych szkoleń pracowników obsługujących dystrybutory.

REKLAMA
Dane nam będzie kiedyś tankować samemu? To naprawdę nie takie trudne!CalorDane nam będzie kiedyś tankować samemu? To naprawdę nie takie trudne!


Nie na darmo utarł się stereotyp o przewrotnej naturze Polaków, którzy zawsze idą pod prąd, choćby wbrew sobie. Nie szkodzi, że wszędzie na zachód od Odry tankuje się LPG samodzielnie, a szkolenia, certyfikaty i odzież ochronną przypominającą strój sapera zastępuje wypłowiała, odklejająca się od obudowy dystrybutora instrukcja obrazkowa - u nas trzeba ludzi wyręczać, bo wysadzą się w powietrze z przyległościami. Tak powiedział, choć nieco mniej dosadnie, specjalista zaproszony do audycji Polskiego Radia. Argumentował przy tym tak: Niemcy mają samoobsługę i nic złego się nie dzieje, ale przecież i wypadków drogowych zdarza się tam znacznie mniej niż w Polsce. A jaki to ma związek, do ciężkiego licha? Czy polska „ułańska fantazja” za kierownicą musi przekładać się na nieumiejętność obsłużenia pistoletu do nalewania LPG? Przecież to jest jawna obraza - zupełnie jakby dosłownie nazwać cały naród intelektualnymi ułomkami.

Rzeczony ekspert uznał również, że osoby, które nie będą chciały lub mogły samodzielnie zatankować autogazu, nie uzyskają na stacjach żadnej pomocy, bo nie będzie już pracowników zdolnych wyręczyć kierowców. Czy to znaczy, że punkty dystrybucji paliw opustoszeją i nie będzie tam żywej duszy? Przecież i dzisiaj zdarzają się osoby, które nie nalewają same benzyny czy oleju napędowego i nikt nie pozostawia ich samym sobie. Właściciele stacji dbają o to, by ktoś do pomocy klientowi zawsze się znalazł, bo inaczej klienta się traci, a on sam jedzie do konkurencji. To, że dziś dystrybutory są wyposażone w wysłużone pistolety, nie jest przeszkodą we wprowadzeniu samoobsługi, lecz konsekwencją jej braku - gdyby można było tankować samemu, na pewno zadbano by o odpowiednią jakość i stan techniczny sprzętu (znów po to, by zatrzymać klienta).

Argumenty przedstawione na antenie wydają nam się mało przekonujące, a w obliczu wyliczeń Pulsu Biznesu stają się wręcz zasłoną dymną wokół podstawowego pytania: skoro my przepłacamy o 300 mln zł rocznie, to kto je zarabia? Być może nasze bezpieczeństwo to kwestia drugorzędna, zwykły pretekst, a pierwsze skrzypce w całym zamieszaniu o samoobsługę na stacjach LPG gra wyżej wymieniona kwota pieniędzy? Sami podróżowaliśmy trochę po Europie Zachodniej, mieliśmy okazję tankować gaz w Niemczech czy Holandii i możemy powiedzieć jedno: pod względem zaawansowania technicznego wyposażenie tamtejszych obiektów nie różni się diametralnie od naszego. Dozownik plastikowych rękawic jednorazowych to wszystko, czego można się spodziewać, a po wielu dystrybutorach widać, że pełnią swoją rolę od lat - bez awarii, wypadków, odmrożeń, urwanych kończyn czy osmalonych brwi. Nie róbmy z siebie kalek i nie twórzmy sztucznie barier tam, gdzie ich nie ma.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Puls Biznesu, informacja własna



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.