REKLAMA
03.10.2011

Festiwal wizji końca LPG rozpoczęty!

W związku z problemami z ciągłością dostaw LPG na granicy wschodniej, a więc spadkiem podaży, ceny autogazu poszły ostatnio o kilka groszy na litrze w górę. Tak niestety bywa i nie ma co załamywać rąk, ale oczywiście w mediach pojawiło się od razu mnóstwo głosów, że to tragedia i za chwilę ostatni w branży zgasi światło i pójdzie do domu. Po co tak dramatyzować?

REKLAMA
Dreamstime.com - pierwsze w tym sezonie ciasteczko z wróżbą otwarte, NIE czekamy na następne© Lindsay DouglasDreamstime.com - pierwsze w tym sezonie ciasteczko z wróżbą otwarte, NIE czekamy na następne


Czytając najświeższe doniesienia dowiadujemy się na przykład, że „przedostatni tydzień września okazał się przychylny dla kierowców samochodów na benzynę i olej napędowy”. Czemu? Ano temu, że ceny tych dwu paliw wyhamowały - przynajmniej tymczasowo - po ostrym marszu w górę i zatrzymały się na poziomie, odpowiednio, 5,12 i 5,09 zł/l. I to ma być przychylność? Wstrzymanie trendu zwyżkowego to jeszcze nie okazja do świętowania, bo przecież mimo wszystko jest drogo, nawet bardzo. I tutaj pojawia się przejaw dość powszechnej jeszcze hipokryzji: droga benzyna, która na razie przestała drożeć, jest ulgą i kamieniem z serca, ale autogaz droższy o 8 gr/l niż przed tygodniem to już makabra i zwiastun niechybnego załamania rynku.

Proponujemy nieco prostej matematyki: LPG w cenie 2,57 zł/l kosztuje 50,2% tego, co litr 95-oktanowej benzyny. Tydzień wcześniej, gdy stawki na dystrybutorach wynosiły 2,49 i 5,11 zł/l, relacja kształtowała się na poziomie 48,7%. I gdzie tu drastyczna zapaść, równia pochyła, otchłań i zagłada, o której nagle wszyscy trąbią? Nie należymy do zwolenników spiskowej teorii dziejów, ale naprawdę bliscy jesteśmy uwierzenia, że ktoś świadomie wytwarza negatywną atmosferę wokół kilkugroszowej podwyżki cen autogazu, jednocześnie piejąc z zachwytu za każdym razem, gdy bezołowiowa tanieje o 3 gr/l. 2,5 mln użytkowników aut na gaz byłoby na pewno przyjemniej, gdyby ta podwyżka nie nastąpiła, ale nawet z nią nie ma mowy o żadnej tragedii.

Pisaliśmy o tym już nieraz, ale widać, że warto to powtórzyć: póki cena LPG nie przekracza 60% ceny benzyny, nic złego się nie dzieje i inwestycja w konwersję samochodu na zasilanie autogazem nie traci ekonomicznego sensu. Jak na razie jednak, gaz kosztuje połowę tego, co „95” i absolutnie nie wchodzi w grę, by jego atrakcyjność spadała. Wahania cen to normalne, sezonowe zjawisko, które obserwujemy przynajmniej 2-3 razy w roku (na początku i na końcu sezonu grzewczego, czyli jesienią i wiosną, a dodatkowo także latem, gdy zaczynają się wakacje), a jednak wieloletnie doświadczenie pokazuje, że nigdy nie przełożyły się one na żadną rewolucję, która miałaby z dnia na dzień odebrać warsztatom montującym chleb, a kierowcom możliwość tańszego jeżdżenia. Prosimy o tym pamiętać i nie szerzyć paniki, kiedy nic poważnego się nie dzieje. Doroczny festiwal wieszczenia upadku sektora autogazu uznajemy za otwarty, ale wolelibyśmy go jak najszybciej zamknąć.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: e-petrol.pl (ceny paliw)



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.