REKLAMA
07.06.2010

Kamps Propane i Ford F-250 LPG - ciągnie swój do swego

O adaptowanych przez firmę Roush dostawczych Fordach (furgonach serii E i pick-upach typu F) pisaliśmy już nieraz. Dziś przedstawiamy firmę, która chętnie z nich korzysta i, cóż tu kryć, cieszy się rosnącymi oszczędnościami. A przy okazji, za pomocą samochodów na gaz dostarcza swoim klientom właśnie gaz!

REKLAMA
Ford F-250 w barwach Kamps PropaneRoushFord F-250 w barwach Kamps Propane


Jedno z pierwszych wrażeń niemal każdego Europejczyka, który pojechał do Ameryki, jest takie, że tam wszystko jest większe. Znajduje to odbicie w faktach - nim nie wprowadzono 3,5-litrowego silnika V6 EcoBoost, najmniejszą jednostką napędową dostępną do Forda F była 4,6-litrowa V-ósemka z dwoma zaworami na cylinder, pamiętająca prawdopodobnie czasy budowania Statuy Wolności. W egzemplarzach używanych przez Kamps Propane pracują jeszcze większe motory, mianowicie widlaste ośmiocylindrowce o objętości 5,4 l. W Europie taką pojemnością skokową charakteryzują się „serca” ciężarówek pokroju Mercedesa Atego, o DMC 7,5 do 12 t. Bez komentarza.

Nawet niespecjalnie wysilony, tak duży silnik musi swoje „wypić”, wszak fizyki się nie oszuka (przynajmniej przy obecnym stanie wiedzy naukowej). 20 mil na galonie benzyny (ok. 12 l/100 km) to absolutna norma, co przy przebiegach rocznych rzędu 25-35 tys. mil (40-56 tys. km) i 25 samochodach we flocie oznacza wydatki. Dużo wydatków. Jak obliczyła firma Kamps Propane, dzięki LPG oszczędza 1,5-1,7 dolara na każdym galonie paliwa, co przy zużyciu rocznym w granicach 1250-1750 galonów/samochód daje ok. 1900-3000 dolarów „puszczonych z dymem” na rachunki przy dystrybutorze mniej. Pomnożona przez 25, kwota ta rośnie do 47500-75000 tys. dolarów, które można wydać na... hmm... inwestycje dla przedsiębiorstwa, niższe ceny dla odbiorców lub luksusowe wakacje dla prezesa. Wedle uznania.

Dla Amerykanów dość typowe jest również to, że najpierw długo ignorują jakąś dziedzinę, a potem nagle chcą być w niej najlepsi. Dlatego właśnie zamierzają w niedługim czasie zdobyć mistrzostwo świata w „naszej” piłce nożnej, pomimo że jakiś czas temu, z powodu niskiego zainteresowania kibiców, wręcz rozwiązali ligę. Podobnie, latami nie kiwnęli palcem, by zminimalizować wpływ spalin na jakość powietrza, natomiast obecnie normy emisji są w niektórych stanach ostrzejsze niż gdziekolwiek na Ziemi. Szczególnie dotyczy to Kalifornii, skąd pochodzi Kamps Propane. Dzięki instalacjom LPI (Liquid Propane Injection) autorstwa Rousha, nawet takie mamuty jak Fordy F-250 mogą bezkarnie i z błogosławieństwem CARB (Kalifornijskiej Rady Zasobów Powietrznych) jeździć po krainie gubernatora Schwarzeneggera.

Choć pozwalamy sobie na ironię, sama idea zamiany benzyny na gaz płynny oczywiście bardzo nam się podoba i przyklaskujemy jej gorąco. Tak naprawdę, kierowcy w USA mają nawet więcej powodów do adaptowania swoich samochodów na zasilanie LPG niż my tutaj, po drugiej stronie Atlantyku - właśnie dlatego, że amerykańskie auta to takie paliwożerne kolosy. W końcu im większy apetyt na benzynę, tym więcej zostaje w kieszeni po zastąpieniu jej gazem, ale z drugiej strony, jeśli się ma pojazd z małym silnikiem, to „na dzień dobry” płaci się mniej, a po konwersji „prawie nic”... Cóż, nie od razu Kraków zbudowano.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Roush



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.