REKLAMA
17.10.2013

LPG drożeje, benzyna tanieje. I co z tego?

Nikomu z nas nie podoba się, że autogaz w ostatnich tygodniach systematycznie pnie się w górę (pod względem ceny), zaś stawki za litr benzyny topnieją. Nie znaczy to jednak, że załamiemy ręce, usiądziemy i będziemy rozpaczać, bo i nie ma tak naprawdę nad czym.
REKLAMA

Pewnie, że dobrze byłoby, gdyby LPG pozostało przy sierpniowej średniej 2,26 zł/l. Jeszcze lepiej jednak być pięknym, młodym i bogatym... Na niektóre rzeczy po prostu nie mamy wpływu i ważne jest, żeby nie tracić głowy z powodu kilkunastogroszowej podwyżki. Opłacalność korzystania z autogazu jak była, tak jest niezagrożona.

Ceny paliw na stacji w połowie października 2013 r.fot. gazeo.plŚrednie średnimi, ale spotkanie takich cen wcale nie graniczy z cudem - w wielu miejscach różnica w cenie litra LPG i benzyny wciąż przekracza 3 zł

Jak podaje serwis e-petrol.pl, średnie ceny LPG i benzyny 16 października wynosiły, odpowiednio, 2,51 i 5,49 zł/l. Różnica cenowa spadła więc poniżej 3 zł/l, dokładnie do poziomu 2,98 zł/l, ale i tak na każdym zatankowanym litrze oszczędza się więcej, niż trzeba na niego wydać. To oznacza, że relacja pozostaje na poziomie poniżej 50%, a konkretnie 45,72%.

Przekładając te suche liczby na bardziej życiowe przykłady powiedzmy, że zatankowanie 30-litrowego zbiornika, czyli takiego w małym lub kompaktowym aucie, kosztuje dziś 75,30 zł w porównaniu z 67,80 zł, które trzeba było wydać w połowie sierpnia. Każde „do pełna” kosztuje więc o 7,5 zł więcej, ale śmiemy twierdzić, że to i tak do przeżycia, kiedy weźmie się pod uwagę, że zakup 30 l benzyny to wydatek rzędu 164,70 zł. To o 89,40 zł więcej, niż trzeba zapłacić za taką samą ilość autogazu. I co, nie opłaca się?

Na ostateczną cenę LPG na naszych stacjach wpływa wiele czynników. Znaczenie ma nie tylko – jak w przypadku benzyny i oleju napędowego – cena ropy naftowej na światowych giełdach i aktualny kurs złotówki wobec dolara (na te czynniki autogaz reaguje z opóźnieniem), ani nawet nie rosyjskie cło eksportowe, ale także (a raczej przede wszystkim) kwestia podaży na rynku. A że importerzy powszechnie ostatnio wskazują na problemy z zaopatrzeniem, ceny rosną. Tak działa wolny rynek – nadpodaż powoduje spadek cen (dostawcy starają się pozbyć nadmiaru towaru kosztem własnych zysków), popyt przewyższający dostępną ilość produktu winduje stawki (sprzedawcy rekompensują straty i zarabiają na zapotrzebowaniu – towar deficytowy zyskuje na wartości). Zawsze tak było, jest i będzie, podobnie po okresach zwyżek zawsze przychodzą „odwilże”. A pogoda i pory roku przestają mieć z tym cokolwiek wspólnego.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: informacja własna, e-petrol.pl



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.