REKLAMA
18.01.2010

LPG oparło się kryzysowi

Jak podał dziennik „Rzeczpospolita”, w branży autogazu nie taki kryzys straszny, jak go malują. Pomimo znacznie bardziej pesymistycznych prognoz, rynek skurczył się nie o 7-10%, a zaledwie o 4%. Teraz rozpocznie się okres wychodzenia na prostą i stabilizacji, a jeśli rząd podejmie odpowiednie inicjatywy, być może nastąpi długo wyczekiwany wzrost.

REKLAMA
Dreamstime.com© Tasnadi ErikaDreamstime.com


LPG od pewnego czasu nie ma w Polsce najlżejszego życia, a jednak - wbrew licznym mrocznym przepowiedniom - radzi sobie całkiem nieźle. Pomimo zeszłorocznych zapowiedzi podniesienia akcyzy i trwającego aktualnie spowolnienia gospodarczego, nie nastąpił spektakularny krach. Obserwujemy jedynie stopniową konsolidację, objawiającą się poprzez znikanie nierentownych stacji i zakładów montażu - być może przyspieszoną zawirowaniami fiskalno-ekonomicznymi, ale i tak nieuniknioną.

Zdaniem „RP”, będziemy obserwować dalsze wyhamowanie. Przyczyni się do niego spadek importu używanych samochodów z zachodniej Europy, gdzie za sprawą tzw. premii wrakowych kilku- i kilkunastoletnie auta trafiają na złom w rozliczeniu za nowe. Tym sposobem niewiele pojazdów trafia na nasz rynek, co z kolei przekłada się na spadek liczby zleceń dla warsztatów adaptujących modele benzynowe na zasilanie LPG. Sytuację mogłaby poprawić zmiana nastawienia importerów nowych samochodów, dotąd niezbyt przychylnie patrzących na kwestię montażu instalacji w autach na gwarancji. Widać pewne sygnały poprawy, ale na rewolucję na razie się nie zanosi.

„Światełkami w tunelu” są zapowiedzi wprowadzenia na polski rynek kilku nowych modeli zasilanych gazem płynnym, m. in. Fiata Pandy oraz Dacii Logan i Sandero. Po pierwsze jednak, oferta pozostanie stosunkowo uboga (chyba że Panda odniesie sukces i zachęci Fiata do wprowadzenia kolejnych aut na gaz, których koncern z Turynu produkuje sporo), a po drugie sprzedaż fabrycznie konwertowanych samochodów na pewno nie napędzi klientów prywatnym zakładom. Co innego, gdyby dealerzy zezwalali na montaż poza wyznaczoną stacją obsługi przy zachowaniu takich samych warunków ochrony serwisowej (najwyżej z pewnymi zastrzeżeniami), ale na to na razie się nie zanosi.

Szkoda, bo przykład Włoch pokazuje, że nawet dojrzały rynek nie musi trwać w letargu, lecz może przeżywać drugą młodość. Według danych „RP”, zgodnych z informacją zaczerpniętą z serwisu italiaspeed.com, 1 na 5 samochodów zarejestrowanych w 2009 r. na Półwyspie Apenińskim był napędzany LPG lub CNG, a w wyjątkowo „urodzajnym” pod tym względzie listopadzie - nawet 1 na 3. We Włoszech jednak funkcjonuje system dopłat dla kupujących auta o niskiej emisji i złomujących modele przestarzałe, a poza tym autogaz jest tam obecny od dziesięcioleci i dawno już zadomowił się w świadomości i mentalności kierowców, dzięki czemu nie wlecze się za nim fama „gorszego” paliwa.

Trudno jest wróżyć przyszłość polskiej branży bez ryzyka pomyłki. Kiedy już wydawało się, że i nad Wisłą państwo zacznie dopłacać do montaży instalacji, doceniając wkład kierowców w zmniejszanie emisji CO2 i trujących substancji zawartych w spalinach, sensacyjna wiadomość okazała się „kaczką dziennikarską”. Liczmy na razie na trwałą stabilizację, której oznaki już szczęśliwie widać, a dopiero potem czekajmy na poważne zmiany na lepsze. Oby jeszcze za naszego życia.


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: rp.pl



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.