REKLAMA
19.10.2009

Lotus Range Extender - przedłużacz

Targi we Frankfurcie to nie tylko miejsce premiery nowych samochodów, ale też technologii i urządzeń związanych z motoryzacją. A ponieważ nacisk na ekologię jest większy niż kiedykolwiek, różne firmy przygotowują nowatorskie rozwiązania z dziedziny oszczędzania paliwa i zmniejszania emisji. Ciekawie przedstawiało się z tej perspektywy stoisko Lotusa...

REKLAMA
Range ExtenderLotus EngineeringRange Extender


Era żarłocznych jednostek V8 zdaje się dobiegać końca. Sprzeciwianie się temu jest coraz bardziej nielogiczne, a co gorsza - moralnie naganne, ponieważ spalane przez takie potwory ogromne ilości paliwa oznaczają więcej CO2 w atmosferze, co grozi zamianą naszej planety w „wodny świat”. Można jedynie żałować, że się urodziło za późno (i nie w tym kraju), by zdążyć nacieszyć się jazdą autami pokroju Dodge’a Challengera bez wyrzutów sumienia i drenażu portfela. Przyszły nowe czasy, w których rządzić będą małe, turbodoładowane silniki, dające tyle samo frajdy z prowadzenia bez towarzyszącego jej poczucia winy.

Dzieło Lotus Engineering, powstałe we współpracy z Jaguarem, Caparo i firmą MIRA, a będące częścią większego projektu, zakładającego zbudowanie dużego, luksusowego sedana emitującego jedynie 120 g/km dwutlenku węgla, ma jedynie 3 cylindry i 1,2 l pojemności. Sam w sobie nie zdziała cudów, ale został pomyślany głównie jako „wydłużacz zasięgu” aut elektrycznych. Daje się łatwo połączyć z motorem, który może napędzać auto i odzyskiwać energię kinetyczną podczas hamowania, a także funkcjonować jako rozrusznik systemu start-stop.

Range Extender zbudowano w technologii monoblock, co oznacza, że blok silnika i głowica stanowią jeden odlew aluminiowy, z którym zintegrowany jest kolektor. Takie rozwiązanie zmniejsza wszystko - masa, rozmiar, zużycie paliwa i koszty produkcji spadają, natomiast żywotność ulega poprawie. Jednostka osiąga 107 Nm momentu obrotowego i wytwarza moc 20 KM przy 1500 obr/min lub 48 KM przy 3500 obr/min, używaną do napędzania generatora elektrycznego. Niby nie za wiele, ale kiedy wziąć pod uwagę prostą konstrukcję (2 zawory na cylinder) i wynikającą zeń niską wagę (56 kg), wynik okazuje się przyzwoity. Ponadto, Range Extendera można „poić” benzyną lub tanimi paliwami na bazie alkoholu. Na tym polu Lotus Engineering ma już spore doświadczenie, którego owocami są m. in. opisywane swego czasu przez nas: silnik Omnivore i Lotus Exige 270E Tri-fuel.

Po co komu taka „zabawka”? Zdaniem autorów projektu, Range Extender pozwala na obniżenie kosztów technologii hybrydowej, ponieważ dzięki swojej wydajności umożliwia montaż w samochodzie akumulatorów o niższej pojemności (przy okazji lżejszych). To właśnie one stanowią najdroższy element całego systemu, a więc perspektywa ich „miniaturyzacji” wydaje się obiecująca. Wyeliminowanie 18 części z samego silnika także przyczyni się do tańszej produkcji oraz mniej kosztownej obsługi, co na pewno docenią kierowcy jeżdżący hybrydami przyszłości. Spodoba im się także oszczędność Range Extendera i niska emisja szkodliwych związków, które są zasługą redukcji strat ciepła poprzez umieszczenie katalizatora blisko końca kolektora wydechowego.

Producenci samochodów przypuścili ofensywę rynkową, wysyłając jasny sygnał: przyszłość będzie stać pod znakiem prądu. To jednak nie nastąpi z dnia na dzień i potrzebne są rozwiązania pośrednie, umożliwiające łagodne przejście od obecnych napędów czysto spalinowych do wydajnych samochodów elektrycznych, dysponujących dużym zasięgiem. Wynalazek Lotusa ma wiele zalet przemawiających na jego korzyść, a czas pokaże, czy uda się z nich skorzystać.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Lotus Engineering



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.