REKLAMA
24.06.2009

Mariusz Pudzianowski - Po prostu umiem liczyć


REKLAMA
mocy nawet się nie czuje. 90 procent moich znajomych z terenówkami już się dało przekonać. To coraz popularniejsze. Nawet na Allegro w ogłoszeniach zauważyłem, że ciągle pojawia się hasło: „Jeep - gaz”. Każdy normalny człowiek wie, że gaz się opłaca.
 

Można uznać Pana za gorącego zwolennika gazu?
Nie tyle gazu, ile oszczędności po prostu. Nie jestem rozrzutny. Skoro warunki samochodu pozwalają na założenie gazu i nie ma żadnych komplikacji, to dlaczego tego nie zrobić? Chyba że ktoś rzadko z auta korzysta, wtedy mu się to nie kalkuluje. Ja jeżdżę sporo - Hummerem zrobiłem 60 tysięcy km. A na każdych stu kilometrach mam 70 złotych oszczędności.

We wcześniejszych autach na gaz też o oszczędzanie chodziło?
Pewnie, nawet bardziej niż teraz, bo wtedy miałem mniej pieniędzy. Pod koniec lat 90. montowanie gazu stało się w Polsce dostępne, więc przerabiało się samochody „ile wlezie”. Miałem sposoby, żeby oszczędności zwiększyć. Reduktory regulowało się ręcznie, więc można je było „skręcić”. I skręcało się, żeby samochód jechał, ale jak najmniej palił. Czyli osiągał nie więcej niż 120 km/h, za to palił nie więcej niż osiem litrów. A gdyby dostawał normalną dawkę paliwa, paliłby ze 12. Kiedy chciałem szybciej jechać, podnosiłem maskę i przekręcałem regulator o pół obrotu, a gdy chciałem zaoszczędzić - kręciłem w drugą stronę. To były czasy. Z Hummerem już się tak nie da.

Pudzian w swoim Hummerze H2fot. gazeo.plPudzian i Hummer, czyli Goliat i Goliat

Za to teraz, zamiast kręcić przy reduktorze, Hummera może Pan pociągnąć…
I za to też go lubię, bo służy mi jako narzędzie do treningów. Waży prawie cztery tony, a ja dwa razy w tygodniu zakładam szelki i biegam z nim po podwórku. Pod górkę na przykład. Za kierownicą sadzam brata albo ojca i trenuję, aż miło. Jak ja mam tego Hummera nie lubić? Na dodatek, na zimę jest idealny. Po prostu - samochód niezawodny. Daje radę dziurom i zaspom. Trochę tylko mam problemy z jego odpalaniem, od kiedy zamontowali mi dodatkowe alarmy. Postoi dzień czy dwa i prądu nie ma. Bokami musi uciekać. Pewnie winny jakiś źle założony przewód.

Gdzie jest zamontowana butla?
W bagażniku. Jest stulitrowa. Starcza na jakieś 300 kilometrów. A kiedy jeżdżę wolno - nawet na 350.

Nie przeszkadza?
No, nie da się ukryć, że zajmuje sporo miejsca. Ale coś za coś - oszczędność za przestrzeń.

Mówi się, że gaz to paliwo niebezpieczne.
Że butla wybucha? Bzdura. Wydaje mi się, że prędzej to benzyna wybuchnie, kiedy opary się zbiorą. Zapewniam, że z gazem czuję się bezpiecznie.

To może proszę teraz powiedzieć coś o wadach instalacji.
Śmierdzi w samochodzie, jak instalacja jest nieszczelna. Ale jeśli jest dobrze zrobiona, a auto zadbane, to nie ma takich problemów. Trzeba regularnie wymieniać świece i filtry. To podstawa, tak jak wymiana oleju. Groszowe sprawy. W moim Hummerze nic nie śmierdzi.

Czy przez montaż gazu w Hummerze nie stracił Pan gwarancji?
Straciłem, ale to nie miało znaczenia. W Polsce i tak nie ma serwisu, a przecież do Stanów bym go nie woził. Ale nie ma o czym mówić, bo na szczęście Hummer nie psuje się tak szybko. To toporny, prosty samochód. W Jeepie klocki wymienia się co 10 tysięcy km, w nim - co 50 tysięcy.

Czy decydując się na gaz, brał Pan pod uwagę, że to paliwo ekologiczne?
Przyznaję, że o tym nie pomyślałem. Powody są czysto ekonomiczne.

Dobre ma Pan zdanie o polskich kierowcach?
Nie da się ukryć, że w naszym kraju na drogach jest bałagan. I przez kierowców, i przez drogowców. Cała Polska jest rozkopana wszerz i wzdłuż, a z kulturą kierowców też nie jest najlepiej. Jeżeli w Stanach jest ograniczenie do 70 mil na godzinę, to jadę najwyżej 80. Więcej nawet nie próbuję, bo to by się mogło skończyć więzieniem i kaucją. Nad autostradami policja lata tam helikopterem, a pirata drogowego mogą „zdjąć” radarem z powietrza. Nie opłaca się szaleć. „Kamikadze" rzadko się tam spotyka. Za to w Niemczech zapłaciłem swój najwyższy mandat - 500 euro. Tam są autostrady, na których można jeździć naprawdę szybko i miejsca, gdzie jest ograniczenie prędkości. Nie zawsze da się na czas wyhamować. Kiedyś nie zdążyłem - na ograniczeniu do 130 km/h jechałem 210.

Faceci w czerni - Pudzian i Hummerfot. gazeo.plJeżeli spotkasz ten samochód na drodze, lepiej się nie popisuj. Z autem może wygrasz, z kierowcą raczej nie...

Zdarzyło się, że kiedyś wyskoczył do Pana jakiś kierowca i się naciął?
Kiedyś jechałem Mercedesem, w którym mam czarne szyby. Trochę to była moja wina, bo auta stały na dwóch pasach, a ja sobie przejechałem przez linię ciągłą i stanąłem przed nimi. Patrzę, a z jednego kierowca wyskakuje, taki gość solidnej budowy, i biegnie do mnie. Odchyliłem się w fotelu i czekam. A ten otwiera moje drzwi i słyszę tylko „O, ku…! Przepraszam.” Uśmiechnęliśmy się i wrócił do siebie. Na ogół jestem na drodze spokojny. Nie przejmuję się, gdy ktoś robi nieuprzejme gesty albo zajeżdża mi drogę. Może czasem należałoby dać takiemu nauczkę - gaz przycisnąć, wyprzedzić, a później zwolnić. Ale myślę sobie: po co mi to? I jadę sobie spokojnie.

A Panu się zdarzyło wyskoczyć?
No, były takie przypadki, że wysiadłem.

Może Pan opowiedzieć? Ten drugi przeżył?
Przeżył na pewno. Ale krzyczał: „Tato, ratuj!” Jechałem wtedy z bratem Seatem Ibizą. Brat za kierownicą. Taki duży jak ja nie jest, ale ze sto kilogramów waży. Za nami Peugeot. Wyprzedza nas raz, drugi, drogę zajeżdża. No to zahamowaliśmy przed nim, brat został, ja wysiadłem. Powiedziałem: „Dzień dobry”. A tamten na mnie spojrzał i ryknął: „Tato, ratuj!”

Pana najbliższe plany są związane z motoryzacją - będzie Pan próbował pobić rekord Guinessa w turlaniu Fordem Fiestą.
To będzie wiosną przyszłego roku. Poprzewracam sobie we Włoszech samochód i sprawdzę, ile razy w ciągu pięciu minut mi się to uda. To nic wielkiego - przewrócić taką Fiestę, Pandę czy inny nieduży samochodzik. Rekord to dziesięć przewrotów w ciągu pięciu minut.

Uda się go pobić?
Spokojnie. Taki samochód przewracałem z sześć razy w ciągu minuty.

W „Tańcu z Gwiazdami” wystąpił Pan, żeby wygrać Porsche?
Chciałem się pobawić. Myślałem, że utrzymam się najwyżej trzy odcinki, a wytrzymałem trzynaście. Ciężko było. Lepiej już samochody turlać! W kontrakcie miałem zapisane, że ćwiczyć mam po dwie godziny dziennie. Może komuś wystarczać godzina, ale przy moich gabarytach potrzeba było dużo więcej czasu. Siedziałem na treningach po siedem godzin, żeby dobrze wypaść i durnia z siebie nie zrobić.

Sporo się pisze i mówi o Pańskim życiu osobistym. Woli Pan rozmawiać o kobietach czy o motoryzacji?
Z żadną kobietą nie mogę się pokazać, bo zaraz media zaczynają mnie swatać. Niedawno wyszedłem z treningu i żona trenera podwiozła mnie do domu. Wiadomo, co przeczytałem następnego dnia w brukowcu… Stanowczo wolę mówić o samochodach i o gazie.

Dziękujemy za rozmowę.
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich użytkowników LPG!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu



Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

AUW
źródło: informacja własna



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.