REKLAMA
05.12.2011

Olej napędowy droższy od benzyny - koniec epoki

Na stacjach paliw i w rynkowych analizach widać to, o czym mówiło się od jakiegoś czasu - ceny oleju napędowego najpierw dogoniły, a następnie wyprzedziły ceny benzyny. Ma to związek z zaplanowanym na 1 stycznia 2012 r. wzrostem akcyzy na paliwo dieslowskie i stanowi element strategii stopniowego wprowadzania nieuchronnych podwyżek. W ten sposób ma mniej boleć.

REKLAMA
Cena ON równa lub wyższa niż cena benzyny 95-oktanowej to nie przypadek - to nowa rzeczywistośćGazeo.plCena ON równa lub wyższa niż cena benzyny 95-oktanowej to nie przypadek - to nowa rzeczywistość


Ten moment musiał nadejść. Ponieważ Polska jest w Unii Europejskiej i nasza polityka fiskalna musiała zostać w końcu zharmonizowana ze wspólnotową, podniesienie stawki akcyzy na olej napędowy było tylko kwestią czasu. Ten czas właśnie nadchodzi - w najbliższy Nowy Rok, gdy właściciele aut z silnikami o zapłonie samoczynnym i operatorzy flot transportowych obudzą się po sylwestrowej zabawie, z szampańskiego nastroju wyrwie ich podatek na paliwo w kwocie 330 euro/1000 l, zamiast dotychczasowych 302 euro/1000 l. A raczej będące jego efektem wyższe niż dotąd ceny za litr „ropy”. O ile wyższe? Szacuje się, że w sumie o ponad 20 gr/l, ale żeby uniknąć efektu szoku, stacje podnoszą stawki już teraz, po trochu. Pierwsze oznaki już widać na pylonach.

Według danych firmy e-petrol.pl, średnia cena oleju napędowego przekroczyła średnią cenę benzyny 95-oktanowej, wynosząc 26 października 2011, czyli w dniu ogłoszenia cotygodniowego podsumowania rynku, 5,36 zł/l wobec 5,32 zł/l. Minął miesiąc i widać, że to nie przypadek, lecz nowy, stały trend, bowiem 30 listopada (dzień publikacji najnowszych danych o średnich cenach) nadeszło dobitne potwierdzenie w postaci następujących stawek: 5,54 zł/l ON i 5,39 zł/l Pb95. Lepiej już nie będzie, natomiast nie da się wykluczyć, że będzie jeszcze gorzej. Dla kierowców prywatnych może to oznaczać masowy odwrót od aut z jednostkami wysokoprężnymi, ale co z transportem publicznym i prywatnym, który od dawna opiera się na dieslu? Najprawdopodobniej, jak zawsze w podobnej sytuacji, wyższe koszty prowadzenia działalności zostaną przerzucone na nas - końcowych użytkowników.

Tu pojawia się kolosalna szansa dla wciąż atrakcyjnego cenowo autogazu. Mnożące się rozwiązania z zakresu jednoczesnego zasilania silników olejem napędowym i LPG zyskują niepowtarzalną okazję na gwałtowny rozwój i zyskanie popularności. Sektor gazowy może też przeżyć kolejną młodość dzięki kierowcom indywidualnym, którzy masowo porzucą „ropniaki” na rzecz modeli benzynowych lub po prostu zrezygnują z zakupu aut dieslowskich i w ich miejsce wybiorą benzynowce. Te zaś są niemal bez wyjątku podatne na konwersję i w kategorii „oszczędzanie na kosztach paliwa” właśnie stały się bezkonkurencyjne. Póki olej napędowy był wyraźnie tańszy od bezołowiowej, w pewnych przypadkach rzeczywiście bardziej opłacało się mieć diesla niż benzyniaka z instalacją LPG, ale teraz, gdy ON kosztuje tyle samo lub nawet więcej, nie obroni się samym niższym spalaniem. Warto bowiem pamiętać, że na samochód z plakietką TDI, CRDI lub podobną trzeba najpierw dużo więcej zapłacić.

Wraz z podwyżkami cen oleju napędowego kończy się pewna epoka. Ekspansja samochodów z silnikami wysokoprężnymi, trwająca dobre 35 lat, która doprowadziła do opanowania połowy rynku nowych aut przez diesle, właśnie się kończy. Jeżeli komuś niekoniecznie zależy na wysokim, dostępnym w szerokim zakresie pracy silnika momencie obrotowym, „ropniak” stracił najpoważniejszy argument, jakim przez lata się bronił. Oto prosty przykład: popularna Skoda Octavia 1,2 TSI (benzynowa, 105-konna) kosztuje 60600 zł, a wersja 1,6 TDI (diesel, o takiej samej mocy) - 72500 zł. Ta pierwsza pali średnio 5,7 l/100 km, druga - 4,5 l/100 km (dane producenta). To oznacza koszty pokonania 100 km na poziomie, odpowiednio, 30,72 i 24,93 zł. Diesel oszczędza więc 5,79 zł/100 km (nie uwzględniamy kosztów przeglądów), tyle że kosztuje o 11900 zł więcej. Ta nadpłata zwraca się po przejechaniu... ponad 205 tys. km! Przy średnich polskich przebiegach rocznych (15 tys. km) to ponad 13 lat jazdy. Trzeba być cierpliwym jak głaz narzutowy, żeby w ten sposób oszczędzać.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: e-petrol.pl, Skoda



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.