REKLAMA
08.03.2018

Opłata emisyjna - wiatr w żagle LPG

Szykuje się nowa danina w cenie paliw tradycyjnych – nowo tworzony Fundusz Niskoemisyjnego Transportu ma być zasilany opłatą w wysokości 8 gr netto doliczaną do każdego litra benzyny i oleju napędowego. Montażyści instalacji LPG już zacierają ręce.
REKLAMA
Tankowanie oleju napędowego na stacji paliwfot. Pixabay/andreas160578Założenie jest takie, by kierowcy tankujący benzynę i olej napędowy wsparli rozwijające się sektory CNG/LNG i aut elektrycznych. W praktyce mogą zasilić szeregi użytkowników LPG

Zrzutka na szczytne cele

Walka ze smogiem i budowa infrastruktury paliw alternatywnych – na to mają się złożyć kierowcy aut napędzanych konwencjonalnie poprzez nowy składnik ceny paliw. Rzecz w tym, że zamiast finansować tworzenie sieć stacji ładowania pojazdów elektrycznych mogą chcieć odejść od benzyny i oleju napędowego w kierunku paliwa alternatywnego, które już od lat ma doskonale rozwiniętą infrastrukturę – autogazu.

Pani płaci, Pan płaci, my wszyscy płacimy

Obowiązek uiszczenia nowej opłaty – o ile wejdzie ona w życie – ciążyłby formalnie nie na ostatecznym nabywcy paliwa, lecz na na jego producencie czy importerze. W praktyce nie należy mieć wątpliwości, że koszty związane z wprowadzeniem nowego podatku zostaną przeniesione na kierowców w postaci wzrostu stawek detalicznych na pylonach stacji paliw – marże są na tyle niskie, że nikt nie pozwoli sobie na dokładanie 80 zł na każde 1000 l z własnej kieszeni.

Więcej chętnych na LPG

Ponieważ nowa danina ma dotyczyć tylko benzyny i oleju napędowego, różnica cenowa między nimi a LPG jeszcze wzrośnie, choć już dziś wynosi ok. 2,60 zł/l, przy cenie autogazu na poziomie 2,02 zł/l. Kierowcom, którzy wahali się, czy porzucić „bezołowiową” na rzecz jej tańszego zamiennika, może to pomóc w ostatecznym podjęciu decyzji o przejściu na gazową stronę mocy. To oznacza, że zamiast kupować benzynę droższą o 8 gr/l wielu zmotoryzowanych zamieni ją wkrótce na LPG.

Nadmierny optymizm ustawodawcy?

A diesle? Zainteresowanie nimi stopniowo topnieje, a kolejni producenci samochodów wycofują je ze swoich najnowszych modeli, więc w krótkim czasie może okazać się, że wpływy z planowanej opłaty są tylko cieniem kwoty szacowanej przez rządzących na 1,7 mld zł rocznie. Nie byłby to pierwszy przykład takiego „przestrzelenia”, zapewne również nie ostatni. Czas pokaże, czy tzw. opłata emisyjna wejdzie w życie i jak rzeczywiście wpłynie na rozwój bardziej przyjaznych środowisku środków transportu. Cieszy nas, że LPG uznano za paliwo niskoemisyjne (wszak nie obarczono go planowaną opłatą). A że nowo pozyskane środki nie będą przeznaczane na rozbudowę sieci tankowania LPG? Na szczęście nie ma takiej potrzeby.

Proponowana zmiana przypomina zamieszanie sprzed kilku miesięcy, kiedy próbowano pozyskać finansowanie dróg samorządowych w analogiczny sposób. Szczęśliwie dla kierowców z pomysłu szybko się wycofano, pod naciskiem opinii publicznej. Zaproponowane w projekcie dot. opłaty emisyjnej rozwiązanie może niestety odbić się na kieszeni tankujących.

Wprawdzie obowiązek uiszczenia opłaty dotyczy producentów i importerów paliw, ale koszt ponoszony nie będzie musiał być przez nich finansowany i ostatecznie może wiązać się podwyższeniem ceny dla odbiorcy ostatecznego, czyli kierowcy.

Co prawda koszt jednostkowy nie jest tutaj duży (ok. 10 gr brutto na litrze) – jednak biorąc pod uwagę całą wielkość obciążeń podatkowych paliw w Polsce, które istotnie przekracza 50 proc. jego ceny stacyjnej, mamy do czynienia ze zmianą, którą trudno oceniać pozytywnie z konsumenckiego punktu widzenia.

dr Jakub Bogucki – analityk rynku paliw, e-petrol.pl


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: wysokienapiecie.pl, interia.pl



gazeo.pl 2007-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.