REKLAMA
27.12.2013

Palenie (diesla) zabija

Nie trzeba być nałogowym, ani nawet biernym palaczem tytoniu, żeby nabawić się nowotworu płuc. Wystarczy... oddychać powietrzem zanieczyszczonym przez spaliny pochodzące z pojazdów wyposażonych w silniki wysokoprężne. Tak przynajmniej sugerują wyniki najnowszych badań.
REKLAMA
Komin wydechowy amerykańskiej ciężarówki z silnikiem Dieslafot. Robert Pernell/DreamstimeCiężarówek nie jest dużo w porównaniu z samochodami osobowymi, ale to właśnie one najbardziej szkodzą

6% – aż taki odsetek zgonów spowodowanych rakiem płuc może być wątpliwą zasługą diesli i emitowanych przez nie związków. Do takiego wniosku doszli uczeni z Uniwersytetu w Utrechcie (Holandia) po przeanalizowaniu danych zebranych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Zauważono, że 4,8% ofiar nowotworu to osoby przez długi czas wystawione na działanie spalin ze względów zawodowych (np. kierowcy i operatorzy maszyn), a kolejne 1,3% to ludzie mieszkający w pobliżu autostrad.

Dzisiejsze diesle mogą być czystsze niż kiedykolwiek, ale pamiętajmy, że surowe normy emisji spalin obowiązują względnie od niedawna, a po drogach i ulicach jeżdżą wciąż znaczne liczby starych pojazdów z silnikami o zapłonie samoczynnym, których spaliny wdychamy od dziesięcioleci (przynajmniej większość z nas). Holenderscy badacze wzięli pod lupę amerykańskich i brytyjskich kierowców ciężarówek i górników, którzy przez lata narażeni byli na działanie spalin dieslowskich wytwarzanych właśnie przez silniki starszych generacji, zbudowane między latami 70. a 90. ubiegłego stulecia.

Ich zdaniem nie można jeszcze przesądzać, czy współczesne jednostki zasilane olejem napędowym mają podobnie szkodliwe działanie, ale uzyskane przez nich rezultaty pokrywają się z wynikami wcześniej prowadzonych badań o podobnym zakresie. Pamiętajmy, że spaliny z diesli nie od dziś uważa się za śmiertelnie niebezpieczne – już nawet WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) uznała związki zawarte w gazach wydechowych silników wysokoprężnych za rakotwórcze. I to nie tylko w kontekście nowotworu płuc.

Dobra wiadomość w całej sprawie jest taka, że liczba „starych”, najbardziej kopcących diesli w ostatnich latach wyraźnie spadła w USA, Japonii i Europie, chociaż patrząc na ulice polskich miast można mieć wątpliwości (wywrotki Kamaz i przegubowe autobusy Ikarus to widoki może nie powszechne, ale też nie niespotykane). Zła jest jednak taka, że uczeni z TÜV Nord odkryli ostatnio, iż współczesne silniki benzynowe (z turbodoładowaniem i bezpośrednim wtryskiem paliwa) emitują 10 razy więcej cząstek stałych i związków rakotwórczych (np. formaldehydu) niż nowoczesne diesle oraz 1000 (tysiąc!) razy więcej szkodliwych substancji niż jednostki benzynowe starszych typów. W dużej mierze za taki stan rzeczy odpowiada coraz bardziej „wysokoprężna” natura silników typu TSI (uboższe mieszanki, wyższe stopnie sprężania). A wszystko w imię niższej emisji dwutlenku węgla, który sam w sobie nie jest w ogóle toksyczny.

Potwierdza się, że ratunek dla silnika spalinowego może tkwić w szerszym zastosowaniu paliw gazowych. Ze względu na prostszą budowę chemiczną (krótsze łańcuchy węglowodorowe), spalanie LPG czy metanu (w formie sprężonej lub skroplonej) przyczynia się do powstawania znacznie mniejszych ilości związków szkodliwych (zawartość cząstek stałych jest praktycznie zerowa) i CO2 (mniej węgla w strukturze chemicznej to mniej produktów jego spalania). Producenci pojazdów powoli (choć naprawdę powoli) zaczynają zdawać sobie z tego sprawę, rzecz jednak w tym, że przemysł naftowy na pewno nie wykaże się w najbliższej przyszłości wielką skłonnością do zaprzestania wydobycia i przetwarzania ropy. Niestety, przełomy technologiczne muszą się jeszcze opłacać.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Environmental Health News



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.