REKLAMA
27.09.2009

Polska benzyna z węgla - możliwe, lecz nieopłacalne

Jak podała Polska Agencja Prasowa w opublikowanej przez siebie informacji, w Polsce mogłaby powstawać wysokogatunkowa benzyna syntetyzowana z węgla. Mogłaby, ale jeszcze nie teraz, ponieważ przy wszystkich zaletach tej technologii hamulcem w jej wprowadzeniu jest zasadnicza wada - opłacalność.

REKLAMA
Dreamstime.com© Alain JuteauDreamstime.com


Jak każde nowe, nie upowszechnione jeszcze rozwiązanie, metoda produkcji paliw płynnych z węgla jest kosztowna. Chodzi tutaj zarówno o sam proces, jak i budowę odpowiedniej instalacji, pochłaniającą większe środki niż te potrzebne do postawienia nowej rafinerii. Gdy jednak baryłka ropy naftowej zdrożeje na stałe do poziomu powyżej 100 dolarów, rentowność przedsięwzięcia stanie się wystarczająca, by uruchomić je na skalę przemysłową. Wystarczy spełnić ten jeden warunek, a już można myśleć o całej sprawie naprawdę na poważnie.

Technologia jest już bowiem rozwinięta na tyle, że potrzeba tylko „zielonego światła” z rynku paliw. Surowca do produkcji syntetycznej benzyny mamy w bród, a wykorzystując go do celów innych niż spalanie w elektrociepłowniach (co wcześniej czy później i tak nastąpi), moglibyśmy walnie przyczynić się do redukcji emisji dwutlenku węgla do atmosfery (CO2 powstające w procesie upłynniania węgla łatwiej i taniej przechwycić niż to emitowane podczas rafinacji ropy). I uratować klasyczne samochody - ocenia się, że węgla nie braknie jeszcze przez 200-300 lat, podczas gdy zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego zaczną się wyczerpywać za, odpowiednio, 45 i 60 lat. Pozostaje jeszcze pytanie, czy napęd spalinowy w ogóle nie „wypadnie z obiegu” (wyparty przez auta elektryczne i/lub wodorowe) i czy w związku z tym gra jest warta świeczki.

Zaletą rozwiązania jest oczywiście częściowe uniezależnienie naszego kraju od cen ropy naftowej na świecie. Częściowe, a nie pełne, ponieważ jeden zakład produkujący paliwo z węgla, zużywający rocznie 15 mln ton surowca, pokrywałby potrzeby naszego transportu w nie więcej niż 30%. Trzy lub cztery pozwoliłyby polskiej gospodarce całkowicie odciąć się od chwiejnego rynku naftowego, ale każdy z nich oznacza inwestycję rzędu od 2 do 4,5 mld dolarów, a więc na pewno nie powstaną szybko. O ile powstaną - w końcu węgiel i benzyna to nośniki energii, których ludzkość chce się z czasem pozbyć na rzecz źródeł odnawialnych i przede wszystkim czystych. Mówimy tu więc o rozwiązaniu, które od samego początku powinno się traktować jako tymczasowe, stanowiące pomost między stanem teraźniejszym a przyszłością. W niej zaś pierwsze skrzypce grać będą prawdopodobnie wodór i elektryczność z wody, wiatru i słońca.

Jak informuje PAP, w Polsce pomiędzy końcówką lat 70. a początkiem lat 90. XX w. funkcjonowała eksperymentalna instalacja do przetwarzania węgla na benzynę, jednak prace zostały przerwane. Szkoda, bo gdyby je wówczas kontynuowano, dziś technologia miałaby szansę być tańsza i bliższa zastosowaniu komercyjnemu albo już nawet w użyciu. Czy teraz jeszcze są perspektywy na zastosowanie jej na szeroką skalę. To się okaże w najbliższych latach.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski, PAP
źródło: Polska Agencja Prasowa



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.