REKLAMA
02.09.2013

Renault Megane Sport 225 LPG - dobra, bo tania

Pamiętacie Toma Onslow-Cole'a, który ścigał się napędzanym autogazem Fordem Focusem ST w wyścigowej serii BTCC? Później brał jeszcze udział w kilku akcjach promocyjnych na rzecz firmy Autogas Ltd., która była jego sponsorem. Pojawiał się wtedy w niebieskiej „megance”, również konwertowanej na LPG. Auto wpadło ostatnio w ręce pewnego dziennikarza, który obejrzał je ze wszystkich stron i wydał werdykt.
REKLAMA
Renault Megane Sport 225 LPGfot. Alastair WalkerPatrzysz z bliska i nie wierzysz - Megane, które rozpędza się do 225 km/h? A do tego za pół ceny!

Pierwsze wrażenie, którym Alastair Walker dzieli się już na początku, jest oczywiste: przy cenie autogazu o połowę niższej od ceny benzyny (69 pensów wobec 1,37 funta za litr), czego tu nie lubić? Zwłaszcza w 225-konnym samochodzie, do którego bez świadomości średniego spalania na poziomie 10,5 l/100 km lepiej w ogóle nie wsiadać. Wiadomo, że jazda „o kropelce” nie jest i nigdy nie była mocną stroną „hot hatchów”, więc wyjścia pozostają dwa: pogodzić się z wysokimi rachunkami, którymi okupiona jest frajda z jazdy mocnym i twardo zestrojonym wozem albo dokonać adaptacji i cieszyć się podwójnie.

Redaktor Walker poświęca nieco miejsca kwestiom, które dla nas są jasne jak słońce. Pisze na przykład, że nawet samochód przerobiony na zasilanie gazowe nadal potrzebuje zbiornika z benzyną, że rozruch następuje na paliwie klasycznym, że zbiornik LPG trafia w miejsce koła zapasowego... To wiemy. Ciekawe natomiast, że po przeróbce za taki pojazd płaci się w kraju miłościwie panującej królowej Elżbiety II niższy (o 10 funtów rocznie) podatek drogowy. Mała rzecz, a cieszy. Fakt, że małe i średnie diesle są zwolnione w całości ze względu na swoją „ekologiczność”, to kpina w żywe oczy i zbrodnia w biały dzień, ale i tak sprawy mają się lepiej, niż w Polsce.

Renault Megane Sport 225 LPG - widok z bokufot. Alastair WalkerZdjęcie w sam raz do konkursu "Jaki to samochód?". Grunt, że rodzaj paliwa został należycie wyeksponowany

Jeszcze jakieś wady? Tak, np. liczba stacji. W Wielkiej Brytanii jest ich ok. 1400, co w niektórych regionach oznacza konieczność dojechania nawet ok. 30 km do miejsca, gdzie można zatankować. To na pewno odbija się na potencjalnych oszczędnościach i powoduje utratę czasu, który bywa droższy pieniędzy. Cóż, rozbudowa infrastruktury jest kluczem do wzrostu popularności autogazu, ale widać, że idzie ku lepszemu. Może i powoli, ale, jak to mówią, droga do sukcesu jest zawsze w budowie. Jak na nasz gust, Brytyjczyków może też niespecjalnie zachęcać obowiązujący u nich holenderski system zapinania pistoletu tankującego. Ani to wygodne, ani szczególnie intuicyjne dla początkujących, chociaż oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić. Najgorsze jest pierwsze 10 lat...

A sam samochód? Zdaniem Alastaira Walkera Megane Sport 225 to zwinna, dobrze wyważona, precyzyjna bestia, w dodatku obdarzona hamulcami pozwalającymi rozpoczynać zwalnianie w ostatniej chwili, na modłę aut wyczynowych. Układ kierowniczy jest bezpośredni, reakcje na gaz spontaniczne, a zawieszenie tak twarde, że po jakimś czasie kierowca uczy się poprzez wstrząsy przenoszone na plecy rozpoznawać, czy najechał kołem na pestkę od wiśni czy od czereśni. Jak to – nie bez odrobiny angielskiego humoru – skomentował red. Walker, trudno uwierzyć, że to francuskie auto. Chociaż kilka razy upewniło kierowcę co do swego rodowodu: dźwigienka kierunkowskazu włączyła wycieraczki, kieszeń w drzwiach pasażera napełniła się wodą po deszczowej nocy, a klimatyzacja dmuchała ciepłym powietrzem zamiast zimnego. Pamiętajmy jednak, że ta „renia” to nie „sztuka nówka” prosto z salonu – Megane ma w metryce wpisany rocznik 2005, a w czasie między narodzinami a teraz przechodziła przez ręce wielu dziennikarzy, z których wielu pewnie obchodziło się z nią jak z zapaśniczką, a nie jak z damą.

Renault Megane Sport 225 LPG - zbiornik autogazufot. Alastair WalkerZbiornik LPG we wnęce koła zapasowego. Bo i niby gdzie ma być?

To jeszcze słowo o kosztach konwersji i opłacalności całego przedsięwzięcia. Montaż instalacji gazowej kosztuje po tamtej stronie Kanału La Manche 1200-1500 funtów, ale adaptacja auta z „uturbioną” dwulitrówką pod maską (czyli takiego, jak opisywana tu „Magda”) to wydatek rzędu 1800-2000 funtów. Dla nas to kupa pieniędzy, ale dla Brytyjczyka pojedyncza wypłata, czyli w sumie koszt podobny, jak w Polsce (w stosunku do zarobków). Oczywiście można taniej, ale w Zjednoczonym Królestwie istnieje związek oficjalnie zatwierdzonych zakładów montażu instalacji gazowych i lepiej powierzyć swój samochód któremuś z nich. Żądają wyższych kwot, ale w parze z nimi idzie jakość, a w razie problemów wykonawca nie umywa rąk, lecz spieszy z pomocą. Wprawdzie 2000 funtów to może być nawet połowa wartości używanego Megane Sport, ale to wciąż porządnie usportowione auto w cenie nowej Dacii Sandero, w dodatku jeżdżące na paliwie o połowę tańszym od standardowego. Coś nam mówi, że Alastair Walker już się przechrzcił na wiarę LPG i stanie się jego żarliwym kaznodzieją. A tych nigdy za wielu!


Sprawdź! Zamów wycenę instalacji LPG do swojego samochodu


Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Alastair Walker (Motovie)



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.