REKLAMA
14.08.2013

Samochody elektryczne - ekologiczne czy nie?

Auta elektryczne mają tę wielką zaletę, że nie emitują żadnych spalin i pod tym względem przyczyniają się do ochrony środowiska. Ich przeciwnicy twierdzą jednak, że procesy produkcji i utylizacji pojazdów typu EV oraz wytwarzania energii do ich napędu zanieczyszczają atmosferę bardziej niż ma to miejsce w przypadku modeli o napędzie konwencjonalnym. I kto ma rację?
REKLAMA
fot. RenaultNiestety, mimo korzyści ekologicznych, samochód elektryczny to nadal propozycja dla posiadaczy własnego domu, najlepiej z garażem

Odpowiedzi na to palące pytanie od jakiegoś już czasu poszukuje Renault, gorący zwolennik i propagator idei elektryfikacji pospolitego urządzenia zwanego samochodem. Firma, która wraz z siostrzanym Nissanem zainwestowała 5 mld dolarów w rozwój technologii napędu elektrycznego, przygotowała (już jesienią 2011 r.) wewnętrzny raport, który miał przedstawiać wpływ modelu Fluence Z.E. na środowisko w ujęciu well-to-wheel („od kołyski aż po grób”) oraz w zestawieniu z odpowiednikami: benzynowym i dieslowskim. Teraz dokument „odtajniono”, podając jego pełną zawartość do publicznej wiadomości. Do jakich wniosków doszli badacze pracujący na zlecenie Renault?

Mówiąc w dużym skrócie, samochody elektryczne okazały się – na przestrzeni 10 lat eksploatacji lub dystansie 160 tys. km – rzeczywiście bardziej ekologiczne, przynajmniej w ujęciu ogólnym. Zaczynają wprawdzie życie z dużym obciążeniem w postaci większego o aż 60% śladu węglowego w porównaniu z wersjami spalinowymi, co wynika przede wszystkim z przebiegu procesu produkcji akumulatorów, później jednak rehabilitują się z nawiązką, w każdym razie pod warunkiem ładowania baterii z odpowiedniego źródła. Dla przykładu: we Francji, gdzie energię pozyskuje się z atomu lub źródeł odnawialnych, ślad węglowy Fluence'a Z.E. (w toku eksploatacji, bez uwzględniania toku produkcji) był o połowę niższy niż w Wielkiej Brytanii, gdzie energia jest wciąż dość „brudna”.

A jak wypada wersja „na baterie” w zestawieniu z benzynowcem i dieslem? Bardzo dobrze (przynajmniej w rodzimej Francji, z powodów wspomnianych wcześniej) – elektryczny sedan Renault generuje tylko 40% śladu węglowego pozostawianego po sobie przez taki sam model z silnikiem Diesla i zaledwie 1/3 tego „odciskanego” przez wariant benzynowy. A pamiętajmy, że jest jeszcze emisja związków takich jak tlenki azotu, których diesle – mimo niskiego zużycia paliwa – wydychają do atmosfery najwięcej.

Na wypadek, gdyby ktoś dorabiał teorię spiskową do całej sprawy i posądzał Renault o naginanie wniosków do postawionej zawczasu tezy, dodajmy, że niezależni obserwatorzy sprawdzili metody testowe, jakimi posługiwał się francuski koncern podczas opracowywania swojego raportu i uznał je za obiektywne i miarodajne. Wygląda więc na to, że samochody elektryczne mają już dziś potencjał, by ratować środowisko naturalne nawet pomimo nieekologicznego procesu produkcji, ale warunkiem jest pozyskiwanie energii do ich zasilania z czystych, odnawialnych źródeł. Inaczej będzie to tylko przenoszenie emisji spalin z centrów miast, gdzie jeżdżą auta, na ich obrzeża, gdzie pracują elektrownie. Niby też dobrze, ale skóra nie warta wyprawki.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Renault



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.