REKLAMA
02.01.2012

Sprzedaż aut elektrycznych - jak czerstwe bułeczki

Rozwój rynku samochodów elektrycznych jest taki, jak oferowany przez nie zasięg - niewystarczający, by móc mówić o przełomie. Choć widać wzrost zainteresowania nabywców i rosnącą sprzedaż, całkowite zastąpienie paliw płynnych energią z gniazdka zapowiada się nierychło.

REKLAMA
Mitsubishi i-MiEV czekają na nabywcówmotorward.comMitsubishi i-MiEV czekają na nabywców


Koncerny motoryzacyjne prześcigają się w prezentowaniu kolejnych modeli napędzanych prądem podczas wszystkich wystaw motoryzacyjnych na całym świecie. W salonach sprzedaży nowych aut ich liczba rośnie jednak znacznie wolniej, a i po te dostępne nie ustawiają się kolejki chętnych. Wprawdzie z roku na rok coraz więcej kierowców postanawia porzucić dotychczasowe nawyki i przesiada się na samochody, które ładuje się zamiast tankować, ale proces ten przebiega powolnie. Firma analityczna JATO Dynamics przygotowała specjalny raport, w którym szczegółowo przedstawia tempo rozwoju rynku aut elektrycznych i czynniki, które ten rozwój warunkują.

Z opracowania wynika na przykład, że dopłaty bezpośrednie oferowane przez rządy poszczególnych krajów nie stanowią aż tak silnego stymulanta, jak mogłoby się wydawać. Wprawdzie w okresie styczeń-czerwiec 2011 r. sprzedano w 15 krajach Starego Kontynentu 5222 samochody elektryczne, co stanowi milowy krok w stosunku do analogicznego okresu rok wcześniej (zaledwie 507 egzemplarzy), jednak liczby te nie stanowią odzwierciedlenia kwot, jakie można uzyskać z budżetu lokalnego samorządu lub

Nissan Leaf zaprasza do bliższego poznania w salonieautomonster.caNissan Leaf zaprasza do bliższego poznania w salonie


państwa decydując się na zakup. W Niemczech na przykład, gdzie nabywców znalazło 20% wszystkich aut z wtyczką w omawianym okresie (dokładnie 1020 szt.), bonus wynosi zaledwie 380 euro. Duńczycy, mimo że mogą uzyskać aż do 20588 euro, nie rzucili się w te pędy do dealerów - perspektywa otrzymania zachęty w takiej wysokości przekonała zaledwie 283 osoby.

Potwierdzeniem tezy, że „pieniądze to nie wszystko” jest również przykład Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, na który powołują się autorzy raportu. Choć przeliczone na euro kwoty oferowanych dopłat są niemal identyczne (odpowiednio, 6500 i 6400 euro), Hiszpanie kupili w pierwszym półroczu 2011 r. tylko 122 samochody elektryczne, a Brytyjczycy niemal pięciokrotnie więcej, bo 599. Decydujące okazują się inne czynniki, w świetle których zastrzyk gotówki na zakup traci na znaczeniu. Należą do nich: odpowiednio rozbudowana infrastruktura publicznie dostępnych punktów ładowania akumulatorów, ulgi w podatku drogowym/akcyzie/ubezpieczeniu czy możliwość bezpłatnego parkowania w centrach miast, wjazdu do stref o ograniczonym ruchu kołowym czy korzystania z pasów ruchu zarezerwowanych dla pojazdów komunikacji publicznej. Nie sztuka dać komuś rybę, kiedy nie ma jej potem czym wykarmić. Potwierdza to inne badanie, przygotowane przez Deloitte Touche Tohmatsu Limited. Spośród 13 tys. kierowców przepytanych w 17 krajach, jedynie 2 do 4% stwierdziło, że współczesne auta elektryczne spełniają ich oczekiwania pod względem funkcjonalnym.

Salon sprzedaży marki Tesla - tu przychodzą ci, którzy naprawdę chcą takiego autagreen.autoblog.comSalon sprzedaży marki Tesla - tu przychodzą ci, którzy naprawdę chcą takiego auta


Spróbujmy na tym tle przyjrzeć się sytuacji w Polsce - pojawiły się wszakże projekty dopłacania nabywcom samochodów elektrycznych po 10 tys. zł. Po pierwsze, przy cenie Peugeota iOna na poziomie 145 tys. zł, to dość niewiele - jeżeli kogoś w ogóle stać na taki samochód, swobodnie obejdzie się bez tej „dychy”. Po drugie, ze śmiałych planów budowy gęstej sieci słupków do ładowania w Warszawie wyszły nici (chyba że mówimy o sieci do łowienia wielorybów, a nie szprotek), a w innych polskich metropoliach w ogóle niewiele się w tym kierunku dzieje. Zwolnienia z akcyzy i podatku drogowego oraz tańsze ubezpieczenie narzucają się wprawdzie same przez się, bo tę pierwszą nalicza się według pojemności skokowej silnika (w autach na prąd oficjalnie 0 cm3), ten drugi zawarty jest w cenie paliw płynnych (naturalnie zbytecznych w przypadku samochodów elektrycznych), a ubezpieczenie zawierane jest według stawek dla aut z najmniejszymi silnikami, ale czy to wystarczy, by podbić kraj nad Wisłą i zalać go ekologicznymi, nie emitującymi żadnych spalin pojazdami „na baterie”? Sceptycyzm w tej kwestii jest w pełni uzasadniony i rozgrzeszony.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: JATO Dynamics, Deloitte Touche Tohmatsu Limited



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.