REKLAMA
08.04.2011

Wind Explorer - przez Australię z wiatrem w plecy

Czasami można odnieść wrażenie, że pod względem inżynieryjnym świat ciągną do przodu Niemcy, a Japończycy to tylko efekciarze i specjaliści od gadżetów, w większości zresztą zbędnych. Nasi zachodni sąsiedzi kolejny raz dowiedli, że ich myśl techniczna to wielka siła, przejeżdżając Australię w poprzek samochodem czerpiącym siłę napędową z... turbiny wiatrowej.

REKLAMA
Takie wyzwanie warto podjąć bez względu na wynik, choćby dla samych widoków na trasiewind-explorer.comTakie wyzwanie warto podjąć bez względu na wynik, choćby dla samych widoków na trasie


Mały cud techniki nazwany Wind Explorer to tak naprawdę „zwykły” pojazd elektryczny. Jest dwumiejscowy, porusza się na rowerowych kołach (z przodu z osłonami aerodynamicznymi) i wygląda jak mydelniczka olbrzyma. Błąd popełni jednak ten, kto da się zwieść pozorom i uzna, że to jakaś „popierdółka” stworzona przez domorosłego inżyniera, dobra wyłącznie do kręcenia się w kółko po własnym podwórku. Autko przemierzyło właśnie antypody, bijąc lub ustanawiając, niejako „przy

Wind Explorer na stacji paliw? A co to jest paliwo?wind-explorer.comWind Explorer na stacji paliw? A co to jest paliwo?


okazji”, kilka rekordów Guinnessa.

Liczącą 4800 km zaliczonych w 18 dni trasę Stefan Simmener i Dirk Gion zaliczyli nie emitując żadnych spalin i to nie tylko ze względu na rodzaj zastosowanego napędu, ale także sposób pozyskiwania energii. Co noc, po zakończeniu kolejnego etapu podróży, kierowcy rozstawiali w pobliżu swojego namiotu składaną turbinę wiatrową (przewożoną w towarzyszącym im vanie), czyli miniaturową wersję tych coraz liczniej wyrastających w

Elektrownia rozstawiona, można iść spaćwind-explorer.comElektrownia rozstawiona, można iść spać


różnych miejscach Polski, Europy i całego świata, a mających w końcu zastąpić konwencjonalne, węglowe elektrownie.

Pionierzy XXI w. przygotowali się także na ewentualność wyczerpania zapasów zgromadzonych w - siłą rzeczy niewielkich - akumulatorach. Aby nie tracić czasu na czekanie w szczerym stepie, aż wiatr zrobi swoje, rozkładali pokaźnych rozmiarów latawiec przypominający mały spadochron i jechali dalej, uprawiając swego rodzaju drogowy

Brak energii to nie problem, gdy ma się narzędzie do pobierania jej wprost z otoczeniawind-explorer.comBrak energii to nie problem, gdy ma się narzędzie do pobierania jej wprost z otoczenia


kitesurfing. Podczas gdy jeden ze śmiałków prowadził Wind Explorera, drugi operował latawcem, zapewniając stałą siłę napędową, a jednocześnie uważając, by nie stwarzać zagrożenia dla innych użytkowników ruchu.

Odnotowane w słynnej Księdze Rekordów osiągnięcia były następujące: pierwsza podróż przez Australię w samochodzie o napędzie wiatrowym (choć przecież niezupełnie żaglowym), największy dystans pokonany w ciągu 36 godzin (to

Podróże to zawsze okazja do ciekawych spotkań...wind-explorer.comPodróże to zawsze okazja do ciekawych spotkań...


naprawdę zaskakujące!) oraz rekordowa odległość łączna przejechana przez pojazd tego typu. Fascynujące jest to, że w czasach, gdy wszystko już odkryto i opisano, nadal można być w czymś pierwszym. Jeszcze lepiej, że nie trzeba do tego celu angażować kosmicznej technologii i wyrzucać do atmosfery kilku ton niepotrzebnego dwutlenku węgla tylko po to, żeby się popisać. Gratulujemy osiągnięć i liczymy na kontynuację na innych kontynentach. Może za 50 lat, jeżeli gdy doczekamy się dróg o lepszej jakości, ktoś podejmie podobne wyzwanie i w Polsce?






Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: wind-explorer.com



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.