REKLAMA
16.07.2015

Wożą gaz jeżdżąc na gazie

Są takie miejsca na świecie (np. Polska, żeby daleko nie szukać), gdzie autogaz nie potrzebuje reklamy ani polecania, bo jego pozycja jest tak ugruntowana, że idea oszczędzania dzięki temu paliwu sprzedaje się sama. Gdzie indziej, np. w Wielkiej Brytanii, nadal pomocne okazuje się, jeżeli ktoś da innym dobry przykład. I ktoś właśnie dał.
REKLAMA
Siedziba Jones and Cocks w Aylesburyfot. Jones and CocksSamochody firmy Jones and Cocks dostarczają LPG i jeżdżą na LPG. Logiczne, nieprawdaż?

Tym kimś jest Guy Lachlan, właściciel internetowego sklepu żelaznego Jones and Cocks. Jego firma używa autogazu jako paliwa do samochodów od przeszło pięciu lat i w tym czasie zanotowała oszczędności przekraczające 15 tys. funtów! Pan Lachlan postanowił więc podzielić się swoim pozytywnym doświadczeniem i zachęcić inne firmy do podążenia w jego ślady.

Flota pojazdów firmy Jones and Cocks została poddana konwersji w 2009 r., kiedy Guy Lachlan kupił przedsiębiorstwo od poprzedniego właściciela. Dostawcze pojazdy przejeżdżają rocznie po ok. 70 tys. mil (ponad 110 tys. km), poruszając się głównie po drogach podmiejskich. Jednym z ich zadań jest zresztą dostarczanie butli LPG do gospodarstw domowych (do celów grzewczych lub użytku w grillach), a więc – mimo że gazem z butli pojazdów napędzać się nie da – zmiana z benzyny na LPG wydawała się logicznym posunięciem.

Jak dla nas autogaz jest nie tylko tańszym rozwiązaniem – chociaż oszczędności są wielką korzyścią – ale też zapewnia cichszą pracę i mniej zanieczyszczeń niż diesel. W tej chwili mamy zróżnicowaną flotę, na którą składają się trzy skrzyniowe Fordy Transity, pick-up marki Dodge i prywatny Range Rover – wszystkie przerobione na napęd LPG. Konwersje zwróciły się w czasie poniżej roku, a więc z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że to się opłaca.

Nie rozumiem, dlaczego więcej firm nie używa pojazdów napędzanych autogazem. Pomimo podobnego stanu rozwoju gospodarczego, Wielka Brytania zostaje daleko w tyle za kontynentalną Europą w kwestii wykorzystania LPG jako paliwa silnikowego i nie widzę tu racjonalnego wytłumaczenia. Prawdopodobnie jedną z przyczyn jest brak wsparcia ze strony producentów samochodów. To absurd, że samochody z instalacjami gazowymi są u nas produkowane na eksport, ale nie oferowane lokalnie.

Guy Lachlan, właściciel firmy Jones and Cocks

Coś jest na rzeczy – choć rząd brytyjski zagwarantował utrzymanie relacji cenowej na linii autogaz-benzyna na stałym poziomie przez 10 lat, gwałtownego wzrostu popularności LPG jakoś nie widać. Przy 1400 stacji tankowania i 150 tys. samochodów na gaz widać, że jest już pewna grupa świadomych kierowców (wielu innych deklaruje zaś wolę konwertowania swoich aut lub zakupu nowych z fabrycznymi lub dedykowanymi instalacjami LPG), ale skoro jedynym modelem na gaz dostępnym wprost z salonu jest Proton, nie można spodziewać się rewolucji. Mamy nadzieję, że przykład pana Lachlana zachęci chociaż kilku kierowców indywidualnych lub właścicieli firm do rozważenia zamiany paliw konwencjonalnych na tańsze i bardziej przyjazne dla środowiska LPG.




Newsletter


  • 7 tys. czytelników
  • Auta na LPG
  • Testy i relacje wideo
  • Nowości i porady

Robert Markowski
źródło: Fleet News za pośrednictwem Drive LPG



gazeo.pl 2007-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z portalu oznacza akceptację Regulaminu.